To będzie kultowa myszka. Mimo lat na karku Logitech G602 wciąż daje radę

Recenzja/Gry 25.05.2017
To będzie kultowa myszka. Mimo lat na karku Logitech G602 wciąż daje radę

To będzie kultowa myszka. Mimo lat na karku Logitech G602 wciąż daje radę

W ostatnim czasie przez naszą redakcję przewinęło się sporo nowoczesnych, profesjonalnych myszek gamingowych, dedykowanych bardziej zawodowym e-sportowcom, niż zwykłym konsumentom. A jak na ich tle sprawdzi się nieco leciwy już Logitech G602?

Logitech G602 to konstrukcja, która w momencie swojej premiery w 2013 roku wzbudziła niemałe poruszenie w środowisku graczy. Wierzcie lub nie, ale jeszcze 4 lata temu stwierdzenie „bezprzewodowa myszka dla graczy” było raczej oksymoronem, a nieliczne gryzonie bez kabla albo prezentowały poziom niedopuszczalny dla myszek dla graczy, lub rozładowywały się szybciej, niż trwał mecz w Counter-Strike’a.

Logitech G602 był lekarstwem na obydwie te bolączki.

Przede wszystkim oferował niezawodną łączność bezprzewodową, bez latencji i bez zakłóceń. To pozostało prawdą i dziś. Wszystko za sprawą odbiornika, który – w przeciwieństwie do pozostałych urządzeń Logitecha – nie należy do serii Unifying, lecz nadaje z częstotliwością dedykowaną myszce. Dzięki temu żadne inne urządzenie pracujące na tym samym paśmie nie zakłóca pracy gryzonia.

Również opóźnienie na poziomie 2 ms jest nieodczuwalne, co sprawia, że nawet w szybkich grach FPS Logitech G602 spisuje się znakomicie.

A co się tyczy czasu pracy…

G602 nie jest niestety wyposażony we wbudowany akumulator, jak chociażby testowana przeze mnie ostatnio myszka Logitech G403 Prodigy Wireless. Napędzają go dwie wymienne baterie AA. Ma to jednak swoje korzyści. Producent deklaruje, że Logitech G602 może pracować na jednym zestawie baterii aż 250 godzin, lub nawet 1440 godzin w trybie oszczędzania energii! (który przełączamy dedykowanym przyciskiem na myszce lub w aplikacji).

Oczywiście nie udało mi się potwierdzić tej deklaracji w czasie dwóch tygodni testów, lecz wskaźnik wewnątrz aplikacji Logitech Gaming pokazał ubytek raptem 10 proc. energii. A z myszki korzystałem przez minimum 8-10 godzin każdego dnia.

Pod pewnymi względami Logitech G602 nieco się jednak zestarzał.

W porównaniu do współczesnych myszek dla e-sportowców, G602 nieco odstaje, szczególnie w kwestii sensora. Podczas gdy standardem dziś jest DPI na poziomie co najmniej 6400 (a czasem dwukrotnie więcej), G602 oferuje rozdzielczość od 200 do… ledwie 2500 DPI.

Czy to duża wada? Niekoniecznie. Ostatecznie 4 lata temu nikt nie miał myszki z 6400 DPI a taki Counter-Strike sprawiał tyle samo frajdy, ale faktem jest, że przesiadając się z z G403 na G602 czuć było różnicę.

Nie warto jej jednak demonizować. Na papierze 2500 DPI nie imponuje, ale w praktyce jest w zupełności wystarczające. Tym bardziej, że czujnik optyczny Delta Zero, stosujący LED-y do podświetlenia, nadal gwarantuje ogromną precyzję, która w niczym nie ustępuje nowszym konstrukcjom.

Nie zestarzała się za to uniwersalność gryzonia.

Logitech G602 to jedna z najbardziej uniwersalnych myszek, jakie kiedykolwiek przewinęły mi się przez ręce. 11 programowalnych przycisków sprawia, że możemy dostosować myszkę do swoich indywidualnych potrzeb, zaprogramować konkretne akcje, przypisać skróty w grach i programach.

Do tego przyciski umieszczone są w taki sposób, że po chwili przyzwyczajenia kciuk sam odnajduje właściwy guzik do naciśnięcia. W mojej opinii to nawet lepsze rozwiązanie, niż panel numeryczny w takich myszkach jak Corsair Scimitar czy Razer Naga.

Ustawieniami myszki zarządzamy z poziomu aplikacji Logitech Gaming. Ta niestety jest nieco toporna i wciąż miewa problemy ze skalowaniem w Windows 10 na monitorach o wysokiej rozdzielczości. Kiedy jednak działa, działa bardzo dobrze, a menu jest dostatecznie przejrzyste.

W aplikacji widać jednak najbardziej, że G602 pozbawiona jest wielu bajerów. Nie mamy tu podświetlenia RGB, nie możemy też skalibrować gryzonia pod konkretną podkładkę czy sprawdzić mapy cieplnej i szybkości kliknięć, jak miało to miejsce w G403 Prodigy Wireless.

Między tymi myszkami wyraźnie czuć przepaść czasową i postęp (oraz zwiększenie wymogów) jakie dokonały się w e-sporcie przez ostatnie lata.

Obudowa niezbyt dobrze zniosła upływ czasu.

Obudowa G602 pokryta jest chropowatym tworzywem, które średnio poradziło sobie z wieloletnim użytkowaniem w rękach recenzentów. Mój egzemplarz testowy miejscami był wprost wytarty, a tworzywo, jak się przyjrzeć, w niektórych obszarach prezentuje się mało estetycznie. To niewątpliwa wada.

Za to niewątpliwą zaletą tego tworzywa jest fakt, jak dobrze Logitech G602 leży w dłoni i jak dobrze się jej trzyma. To jedna z najwygodniejszych myszek dla graczy na rynku; znacznie wygodniejsza od wspomnianego G403.

Profil gryzonia gwarantuje pewny, ergonomiczny chwyt, a plastikowe oparcie na kciuk pozwala wygodnie ułożyć palce. Efekt? Nawet wielogodzinna praca z myszką nie nastręcza bólu nadgarstka czy jakichkolwiek innych niewygód.

Logitech G602 – czy nadal warto kupić tę myszkę?

Według cennika na stronie producenta za myszkę nadal musimy zapłacić 379 zł. Naturalnie możemy znaleźć ją w niższej cenie w sklepach partnerów, ale to wciąż kosztowny kawałek elektroniki.

W tej cenie możemy przebierać w rozmaitych konstrukcjach, często nowszych, nowocześniejszych, momentami lepszych. Ośmielę się jednak stwierdzić, że w ogólnym rozrachunku Logitech G602 przetrwał próbę czasu i ma potencjał stać się myszką równie kultową, jak MX 518, który służył graczom długie, długie lata.

Logitech G602 wciąż ma wiele zalet; mnogość konfiguracji, super-wygodny profil, bardzo czuły (choć niezbyt szybki) sensor i długi czas pracy baterii. Dodajmy do tego, że przez ostatnie 4 lata rynek zdążył już zweryfikować jakość tej myszki i potwierdzić pieniędzmi konsumentów, że ta myszka warta jest zakupu.

Może i nie jest to najnowsza, najbardziej „wypasiona” myszka na rynku. Ale z pewnością jest to konstrukcja niezawodna, która posłuży graczom każdego sortu – i tym casualowym, i tym profesjonalnym – przez długi czas.

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Advertisement