Stare miesza się z nowym. Mają tylko 24 godziny na ulepszenie bankowości, pracując w zabytkowej walcowni

Stare miesza się z nowym. Mają tylko 24 godziny na ulepszenie bankowości, pracując w zabytkowej walcowni

Stare miesza się z nowym. Mają tylko 24 godziny na ulepszenie bankowości, pracując w zabytkowej walcowni

W 1904 roku potężne walce wyciskały w tym miejscu blachę z rozgrzanego do czerwoności cynku. Teraz programiści z całego świata wyciskają siódme poty, starając się przygotować nowe rozwiązania dla mobilnej bankowości. Mają na to tylko 24 godziny. Właśnie rozpoczął się Hackathon ING.

Katowicka walcownia cynku nie jest pierwszym miejscem, które przychodzi do głowy podczas myślenia o programowaniu. Zwłaszcza, gdy długi na 90 metrów, szeroki na 20 metrów budynek jest wpisany na listę zabytków świadczących o industrialnej historii regionu. Jednak to właśnie tutaj, pośród wielkich pieców do topienia cynku, karuzel rozlewniczych oraz ostrz do blach programiści rozpoczęli wyścig z czasem i własnymi ograniczeniami.

Mistrzowie kodu z całego świata mają 24 godziny na stworzenie innowacyjnych rozwiązań dla bankowości.

Prawie sześćdziesiąt ekip z takich krajów jak Polska, Ukraina, Turcja, Hiszpania, Niemcy, Belgia, Rumunia, Holandia, Włochy, a nawet Singapur przyjechało do Katowic, gdzie ING organizuje swój hackathon. Zebrał się naprawdę spory tłum. Programiści muszą przygotować ciekawe, innowacyjne, korzystne dla klienta oraz banku rozwiązania, mając na to zaledwie 24 godziny.

Proces ubiegania się o uczestnictwo w hackathonie ING rozpoczął się już w lutym tego roku. Oczywiście nie wszystkie drużyny programistów przeszły etap weryfikacji. Te, które znalazły się w Katowicach, nie wyjdą z walcowni cynku przez wiele następnych godzin. Dla nich rozpoczął się maraton, w którym podejmą się zadania ulepszenia mobilnej bankowości.

W tym celu ING przygotowało dla koderów specjalną platformę, która jest dostępna jedynie zdalnie, w katowickiej walcowni stali. Narzędzia ING zawierają wszelkie niezbędne elementy, jak na przykład bazę fikcyjnych klientów, masę API oraz techniczne informacje, którymi spina się elementy funkcjonujące 24 godziny na dobę w prawdziwym świecie płatności. Platforma ING pozwala również podejrzeć, czy programiści naprawdę stworzyli swoje rozwiązania na miejscu w Katowicach.

Miejsce jest z kolei wyjątkowe. Hackathon ING miesza nowoczesną technologię z industrialną historią Śląska.

Zabytkowa walcownia to wyjątkowe miejsce. Specyficzną atmosferę czuć zaraz po przekroczeniu masywnych drzwi. Charakterystyczne dla przemysłowego Śląska kostka jest przerywana pięknymi, wielkimi, półkolistymi oknami. Ściany budynku zdobią zabytkowe maszyny, piece, rozlewnie i narzędzia, którymi posługiwano się w działającej do 2000 roku walcowni. Normalnie masywne urządzenia zajmują centralne miejsca, ale teraz zrobiono przestrzeń dla programistów, gości oraz nowoczesnych technologii.

Walcownia ugina się od listw antyprzepięciowych, ethernetowych kabli, laptopów, monitorów, stacji roboczych, stojaków kreślarskich, a nawet całego serwera umieszczonego w osobnej strefie. Nikt nie ma do niego dostępu, oczywiście poza małym gronem upoważnionych osób. Elektroniki jest tutaj tyle, że mogłoby wystarczyć na otwarcie małej giełdy.

Poza narzędziami do pracy zagwarantowano także miejsca na odpoczynek. Programiści mają zapewnione wyżywienie. Do tego dochodzą batony energetyczne, bezalkoholowe napoje, przekąski, lody i inne słodkości – wszystko, co niezbędne, aby przeżyć maraton przy komputerze. ING zadbało nawet o łóżka do spania oraz miejsca, w których można wziąć prysznic. Jednak o tym, tak samo jak o strefie rozrywki, którą jestem po prostu oczarowany, przeczytacie w osobnym tekście.

Kto wygra Hackathon 24h-CodeING? To zależy między innymi od Spider’s Web.

Przemek Pająk, z którym jesteśmy w katowickiej walcowni cynku, to jeden z jurorów. Naczelny Spider’s Web będzie oceniał pracę programistów, główną uwagę zwracając na sam pomysł. Pająk chce promować zupełnie nowe rozwiązania, a nie to, co znamy, z czego już korzystamy i co istnieje na rynku.

Nim jednak drużyny programistów staną przed pięcioosobowym jury, mistrzów kodu czeka wymęczający, ale zapewne niezwykle owocny maraton kodowania. Jego zwycięzcy mogą liczyć na podróż do Krzemowej Doliny, gdzie odwiedzą światowych liderów technologicznych jak na przykład Facebook czy Google. Do tego, jeżeli rozwiązanie będzie naprawdę dobre, ING może wcielić je do swojej nowoczesnej bankowości.

ZOBACZ: 24h kodowania w ING Hackathon

Dołącz do dyskusji

Advertisement