Oglądamy dziennie 4 miliony godzin GIF-ów. I to tylko na jednej stronie

News/Media 30.05.2017
Oglądamy dziennie 4 miliony godzin GIF-ów. I to tylko na jednej stronie

Oglądamy dziennie 4 miliony godzin GIF-ów. I to tylko na jednej stronie

Tą stroną jest Giphy, które każdego dnia odwiedza 150 mln użytkowników. Firma zebrała też dotychczas 150 mln dol. od inwestorów, choć cały czas nie zarabia.

Giphy samo siebie nazywa Google dla GIF-ów, jednak w rzeczywistości jest czymś o wiele większym.

Integrację z Giphy można dziś spotkać w produktach Facebooka, Apple, a nawet na Slacku i choć firma ma dopiero cztery lata, to już jest wyceniana przez inwestorów na 600 mln dol.

Skąd księgowi funduszy inwestycyjnych wzięli taką sumę w kontekście śmiesznych animacji? Otóż GIF-y stały się już częścią naszej kultury – sami, na Spider’s Web, także wykorzystujemy je w artykułach. Również, kiedy rozmawiam ze znajomymi za pomocą komunikatorów, to niekiedy łatwiej jest wyrazić coś animacją niż pisać. Być może to degrengolada w kierunku komunikacji obrazkowej, ale z drugiej strony “obraz znaczy więcej niż tysiąc słów”.

Giphy Cam, czyli twórz GIF-y sam!

Na smartfony możemy już od jakiegoś czasu ściągnąć aplikację Giphy, która umożliwia tworzenie zapętlonych aplikacji przy pomocy kamery w smartfonie.

Warto jednak zauważyć, że Giphy nie bazuje jedynie na treściach wygenerowanych przez użytkowników. Ma podpisane umowy z HBO, NFL i CBS na wykorzystanie ich programów, a także posiada własne studio produkcyjne w Los Angeles.

Business Insider opisuje zaś, jak wygląda współpraca Giphy z Netfliksem: kiedy tylko w internecie lądują nowe odcinki danego serialu, algorytmy szybko szatkują je na GIF-y, opisywane odpowiednimi tagami. Każde kliknięcie w GIF-a odsyła do serwisu VOD.

Ludzie przychodzą do Giphy dla rozrywki

W rozmowie z BI CEO Giphy, Alex Chung, powiedział, że dla wielu użytkowników Giphy nie jest już tylko wyszukiwarką animacji, ale sposobem na rozrywkę. Oznacza to, że niektórzy spędzają czas scrollując przez zapętlone animacje.

Co ciekawe, dla Vine’a podobna droga okazała się ślepym zaułkiem, który zakończył się wygaszeniem firmy. Giphy na razie nie stoi pod ścianą, choć Chung i spółka już teraz rozważają różne modele biznesowe: od sponsorowanych GIF-ów, po umowy licencyjne.

Giphy jest jednak spokojne od swoją przyszłość, bo jak coś, co jest częścią pop-kultury miałoby upaść? Zniknąć może jedynie podobnie jak MySpace – zastąpione przez lepszego Facebooka, ale o to, aby Giphy było liderem dba zespół 70 pracowników w Nowym Jorku, którzy zdają się kierować zasadą:

Najpierw zbuduj skalę, przyciągnij użytkowników, a potem kombinuj jak na nich zarabiać.

W razie sukcesu nagroda jest słodka – zyski przy wysokiej marży i małych kosztach operacyjnych.

Dołącz do dyskusji