Xbox nie ma wiele do zaoferowania posiadaczom PC. “Scorpio” tego nie zmieni

Felieton/Gry 10.04.2017
Xbox nie ma wiele do zaoferowania posiadaczom PC. “Scorpio” tego nie zmieni

Xbox nie ma wiele do zaoferowania posiadaczom PC. “Scorpio” tego nie zmieni

Project Scorpio pod względem specyfikacji zapowiada się fantastycznie, ale to za mało bym zaczął myśleć od jego zakupie. Do tego mogłaby mnie przekonać obecność jednej aplikacji, która pomimo wykorzystania Windows 10 w konsolach Xbox nie ma szans się na nowym sprzęcie pojawić.

Konsole do gier przekonują mnie do siebie przede wszystkim dostępną biblioteką gier. Rodzina PlayStation 4 ma mnóstwo tytułów na wyłączność, a Nintendo swojego Mario, cykl Zelda i Pokemony. W przypadku konsol Xbox zrezygnowano z ekskluzywności gier na konsolę na rzecz ekskluzywności gier na Windows 10.

To świetny i zarazem fatalny ruch Microsoftu.

Świetny, bo pozwala na udostępnianie gier jednocześnie na konsole i pecety i jednorazowy zakup na obie platformy. Dzięki temu deweloperzy mogą zastosować mechanizm synchronizacji stanów zapisów i umożliwić wspólną rozgrywkę w grach online posiadaczom konsol Xbox One i komputerów osobistych.

Oczywiście nie wszystko działa dziś tak jak trzeba. Wszystko dlatego, że Windows Store nie jest jednym głównym repozytorium gier w systemie Windows 10. Problemem jest platforma Steam, która jest dziś głównym źródłem gier wideo na pecety z Windows 10. Oprócz tego mamy też Origin, Uplay, GOG Galaxy itp.

Xbox, a nawet Project Scorpio, nie ma wiele do zaoferowania posiadaczom pecetów.

Jedynym tytułem, dla którego rozważałem zakup konsoli Microsoftu było Halo 5. Interesowały mnie też gry wykorzystujące Kinect, ale Microsoft go uśmiercił – Scorpio nie ma portu, by go podpiąć. Nie będzie żadnej gry, w którą nie mógłbym zagrać gdzie indziej – wszystkie tytuły będę mógł uruchomić na swoim pececie złożonym z myślą o grach wideo. Ten komputer dodatkowo da mi jednak dostęp do mojej biblioteki gier w usłudze Steam.

Microsoft nie ma żadnego argumentu, by przekonać mnie do wymiany komputera do gier – który stoi jak konsola podpięty do TV, podczas gdy ja pracuję na MacBooku – na Scorpio. W porównaniu do komputera do gier mimo całej dostępnej mocy będzie to platforma ograniczona. To mogłoby się zmienić jedynie w momencie, w którym Windows 10 na Scorpio pozwoliłby na instalację aplikacji spoza sklepu.

Steam na Project Scorpio to oczywiście marzenie ściętej głowy.

Jedyne, co mogłoby mnie dziś przekonać do zakupu Scorpio, to możliwość uruchomienia na nim gier ze Steama i podobnych usługi, które działają na komputerach z systemem Windows 10… ale nie na konsolach Xbox, na których też jest przecież uruchamiany system Windows 10. To problem, bo to w tych usługach buduję od lat swoją bibliotekę gier i to właśnie tam trafiają dzisiaj nowe tytuły.

Windows Store jako platforma dla graczy to nadal rozwiązanie ułomne. Nie wszyscy deweloperzy sprzedają tam swoje tytuły, a jeśli już, to ceny są znacznie wyższe niż u konkurencji. W obecnej sytuacji Windows Store oferujący gry na wyłączność na Windows 10, czyli kupowane jednocześnie na platformę PC i konsole Xbox, to dodatek do Steam.

Nie widzę szans na to, by w perspektywie najbliższego roku się to zmieniło.

Microsoft sam pozbawił się argumentów przemawiających za zakupem tej konsoli. Zniknęły nie tylko gry na wyłączność na Xboksa, ale zrezygnowano ze wsparcia Kinect. Microsoft przespał też gry w wirtualnej rzeczywistości. HoloLens to jak na razie prototyp i bardziej narzędzie, niż platforma do gier, a tytuły w VR zgarnęły dla siebie takie firmy jak Sony, HTC i Oculus.

Project Scorpio z pewnością będzie świetną konsolą, ale jak na razie nie widzę żadnego powodu, by go kupić. PlayStation 4 mam dla świetnych gier niedostępnych nigdzie indziej, a Nintendo Switch sprawię sobie jak tylko pojawią się nowe Pokemony. Do pozostałych gier mam peceta i po prostu nie widzę tutaj miejsca na Xboksa – nawet o takiej mocy i możliwościach jak Scorpio.

Trudno jednak wyobrazić sobie, by Microsoft oddał wszystko konkurentowi.

Nawet jeśli Scorpio z obsługą zarówno Windows Store, jak i platform Steam, Origin i Uplay byłby idealną maszynką do grania, to Microsoft nie ma w tym żadnego biznesu. Dla firmy liczy się promowanie marki Xbox i sklepu Windows Store. I tak dużym krokiem była rezygnacja z tytułów ekskluzywnych wyłącznie na konsole.

Niemniej jednak marzy mi się taki Xbox Scorpio zaprojektowany przy współpracy Microsoftu z Valve oparty o Windows 10 z obsługą Steam. Dotychczasowe komputery typu Steambox pracowały bowiem pod kontrolą systemu SteamOS, który ciągle jest ciekawostką przyrodniczą i deweloperzy traktują go po macoszemu niczym Windows Store, albo jeszcze gorzej.

ZOBACZ: Xbox One Scorpio – co o nim już wiemy? [#JestTemat]

Dołącz do dyskusji

Advertisement