Uber się przyznał – traci gigantyczne pieniądze i nie zamierza przestać

News/Biznes 18.04.2017
Uber się przyznał – traci gigantyczne pieniądze i nie zamierza przestać

Uber się przyznał – traci gigantyczne pieniądze i nie zamierza przestać

Po raz pierwszy w historii Uber uchylił rąbka tajemnicy swoich wyników finansowych i potwierdził to, co przeczuwaliśmy od dawna – to finansowy przekręt jakich mało.

2,8 mld dol. – dokładnie tyle stracił na swojej działalności Uber w 2016 r., uwierzytelniając to, co nieoficjalnie raportowaliśmy kilka miesięcy temu. Po trzech kwartałach 2016 r. strata wynosiła 2 mld dol. Rok wcześniej, w 2015 r., Uber stracił 2,5 mld dol.

Łącznie daje to 5,3 mld dol. straty w 2 lata! Coś nieprawdopodobnego!

I na nic zdaje się bardzo wysoki skok przychodów – o 74 proc. do 2,9 mld dol. w 4Q 2016 r. i bardzo wysoki łączny wynik roczny na poziomie 6,5 mld dol., skoro Uber dokłada do interesu gigantyczną ilość gotówki.

Najciekawsze jest jednak to, że owa gigantyczna, 2,8 mld strata w 2016 r. nie uwzględnia następujących kosztów: wynagrodzeń pracowniczych z tytułu opcji na akcje, niektórych inwestycji w nieruchomości, zakupu samochodów (na niektórych rynkach Uber musi być właścicielem samochodów w swojej quasi-taksówkowej sieci). Ba, owa strata nie uwzględnia również wyników inwestycji Ubera w Chinach, która ponoć kosztowała Amerykanów ponad 1 mld dol. rocznie i która została sprzedana w sierpniu 2016 r. lokalnemu rywalowi.

I to zapewne nie koniec!

W „Wall Street Journal” czytam, że Uber przyznał się, że z 15 mld dol., które zebrał od inwestorów i z kredytów, zostało mu 7 mld dol. w gotówce. Jest więc jeszcze sporo siana do przewalenia, by: a) wykosić konkurencję, b) poudawać najbardziej innowacyjny startup na świecie, c) wmawiać ludziom, że zmienia się biznesową rzeczywistość.

Dodajmy do tego ostatnie skandale obyczajowe w Uberze, w tym oskarżenia o akceptowane przez kierownictwo firmy molestowanie seksualne, dyskryminację pracowników ze względu na płeć (byłe pracownice oskarżają władze Ubera o zinstytucjonalizowany seksizm) i głośnie odejścia kluczowych menedżerów, i mamy pełen obraz sytuacji w tym największym amerykańskim prywatnym startupie wszech czasów.

Powiedzmy to sobie otwarcie – biznesowymi podstawami funkcjonowania Ubera już dawno powinny się przyjrzeć poważne globalne instytucje i regulatorzy rynku. Nie może być bowiem tak, że firma trwoniąca gigantyczne pieniądze głównie na walkę z konkurencją i tradycyjnym biznesem taksówkowo-logistycznym bezkarnie sobie funkcjonuje.

Przecież na to, co robi Uber, jest odpowiednia nazwa – to dumping cenowy.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji