9 rzeczy, które naprawdę zaskoczyły mnie w tej polskiej miniwieży

Recenzja/RTV 03.04.2017
9 rzeczy, które naprawdę zaskoczyły mnie w tej polskiej miniwieży

9 rzeczy, które naprawdę zaskoczyły mnie w tej polskiej miniwieży

Kto by pomyślał, że w miniwieży może się kryć tyle niespodzianek.

Miniwieża? W 2017 roku? Kiedy każdy ma albo głośnik Bluetooth, albo zestaw multiroom, albo po prostu słucha sobie muzyki na głośnikach z telefonu? A jednak. I to taka, na którą warto zwrócić uwagę.

Ktoś jeszcze produkuje miniwieże!

W dobie łatwego dostępu do muzyki na smartfonach, tabletach i komputerach mało kto zadaje sobie trud, żeby posłuchać jej na czymś lepszym, niż głośniki w danym urządzeniu czy ewentualnie głośniku Bluetooth.

Tymczasem tutaj mamy do czynienia z pełnoprawną miniwieżą – taką, gdzie osobno trzeba podłączyć głośniki i tak dalej.

Ach, jak za starych dobrych czasów.

To nie do końca jest miniwieża.

Kiedy dowiedziałem się, że przyjdzie mi testować miniwieżę (tak też opisuje ją producent na swojej stronie), spodziewałem się raczej małego opakowania, a w środku jeszcze mniejszego sprzętu. Przynajmniej tak pamiętałem miniwieże.

Trafiło do mnie jednak spore, ciężkie pudło, w którym ukryto solidnie wykonany sprzęt o uczciwej masie. I nawet liczba elementów nie do końca zgadzała się z moimi wyobrażeniami o takim zestawie.

Tak, mamy tutaj jednostkę centralną (wymiary 50x73x255 mm), dwie drewniane kolumny (181x287x230 mm). Jest jednak jeszcze czwarty, kluczowy element zestawu – przedwzmacniacz lampowy.

Ktoś jeszcze produkuje miniwieże z przedwzmacniaczem lampowym.

Tak, lampowym, w sprzęcie marki popularnej.

Nie będę tutaj rozpoczynał dyskusji na temat tego, czy lampy faktycznie są w jakikolwiek sposób lepsze od tranzystorów – to temat dla osób o zdecydowanie większej wiedzy i doświadczeniu niż ja.

Podszedłem więc do KM1908 jako zwykły użytkownik i…

To brzmi… naprawdę inaczej

Nie wiem, czy to siła sugestii, efekt internetowych poszukiwań wiedzy na temat lamp, ale wiem jedno – dla mnie ta mini wieża brzmi słyszalnie inaczej od tego, do czego przywykłem. Nawet jeśli tylko przedwzmacniacz jest lampowy.

Zacznijmy może jednak od najważniejszego – KM1908 brzmi dobrze. Może nawet dobrze z plusem. Niemal niezależnie od tego, czego słuchamy – biorąc pod uwagę cenę zestawu – nie będziemy rozczarowani.

Dźwięk dobiegający z kolumn jest czysty, niskie tony nie górują nad wysokimi (ani na odwrót), a do tego wyższe poziomy głośności – o ile nie słuchamy utworów składających się wyłącznie z bardzo głębokich basów – są jak najbardziej używalne. Zresztą, jeśli nie mamy na celu ogłuszenia sąsiadów, nie będą one konieczne – nawet w niższych partiach głośności KM1908 potrafi skutecznie zasilić dźwiękiem i 20-metrową sypialnię, i 40-metrowy salon.

Cóż jednak z tym całym lampowym przedwzmacniaczem? Cóż, tutaj kwestia jest już trochę bardziej skomplikowana. Dźwięk KM1908 można określić w dużym skrócie jako ciepły, delikatny, miękki i głęboki. Inny od tego, jakiego słucham codziennie z mojego prywatnego radia w domu, ze słuchawek w trakcie spacerów, czy nawet radia w samochodzie.

Czy taki dźwięk jest faktycznie lepszy? Trudno mi to stwierdzić. Na pewno jest ciekawy, na pewno dla wielu osób będzie przyjemniejszy do słuchania. I może właśnie z tego powodu KM1908 zawędrował u mnie na szafkę w sypialni – płynące z niego dźwięki są kojące, lekkie dla ucha i można ich słuchać godzinami.

Nie jestem tylko pewien, czy w pełni się do nich przekonałem – chyba wciąż pozostanę fanem dużo bardziej klinicznych, mniej podkolorowanych i chłodnych brzmień.

Przy odpalaniu – uzbrój się w cierpliwość

I to dosłownie. Nie możemy po prostu wcisnąć na wieży czy pilocie “Power” i od razu po tym “Play”. Musimy poczekać kilka sekund, aż nagrzeją się lampy.

Cóż, taki urok. Na dobrą muzykę można poczekać te 10 sekund.

Połączysz chyba wszystko ze wszystkim. No, prawie…

Jednostka centralna i przedwzmacniacz KM1908 zaskakują liczbą dostępnych portów i złącz. Ale spokojnie – większość z nich jest na odwrocie, dzięki czemu konstrukcja nie została oszpecona. Z przodu mamy w zasadzie wyłącznie wejście słuchawkowe 3,5 mm.

Z tyłu natomiast – uwaga, będzie tego sporo – znajdziemy wyjście liniowe, wyjście wideo, dwa wejścia HDMI, wyjście HDMI, złącze USB, wejście optyczne, wejście coaxial oraz wejście AUX.

Ba, gdyby tego było mało, pod ekranem na froncie ukryto tackę odtwarzacza płyt DVD (tak, DVD), a z jednostką centralną połączyć możemy jeszcze dowolny sprzęt z Bluetoothem.

W teorii mamy więc miniwieżę. W praktyce mamy natomiast możliwość włączenia jej do naszego systemu telewizyjnego jako źródło odtwarzania (aczkolwiek ze wsparciem jedynie dla DVD), podłączenia jej do komputera, słuchania na niej muzyki ze smartfona, pendrive’a i jeszcze kilka innych.

A gdyby tego było mało, oprócz standardowej obsługi radia FM, KM1908 obsługuje technologię DAB+.

Co istotne, w przypadku żadnego z testowanych standardów łączności – w tym i przez Bluetooth – nie zaobserwowałem żadnych problemów. Łączenie było standardowe i błyskawiczne, a przypadków zerwania połączenia – brak.

Oczywiście nie obeszło się bez drobnych wpadek i braków. Przykładowo gniazdo USB umieszczone z tyłu raczej utrudnia częstą zmianę biblioteki muzyczne. Nie uświadczymy tutaj także m.in. WiFi, NFC czy np. Spotify Connect.

Trochę też szkoda, że kabel zasilający jest tak krótki. W moim przypadku, jeśli chciałem umieścić wieżę tam, gdzie sobie zaplanowałem, musiałem się uzbroić w przedłużacz. Dla odmiany, kable łączące jednostkę centralną z głośnikami są wystarczająco długie, żeby odpowiednio rozlokować cały zestaw.

To jest naprawdę fajnie zrobione!

Tak, tak, wiem dobrze, co niektórzy myślą o produktach Kruger&Matz, ale ten… robi naprawdę dobre wrażenie.

Może i nie jestem fanem kolorystyki całego zestawu, ale trudno mu odmówić solidności i dobrego wzornictwa. Kolumny są odpowiednio ciężkie i wykonane z drewna, a specyficzne umiejscowienie tweeterów nadaje całości ciekawego, charakterystycznego wyglądu.

Jeszcze lepiej prezentuje się jednostka centralna i przedwzmacniacz, zamknięte w obudowach ze szczotkowanego aluminium i stojące na solidnych, gumowanych nóżkach. Przypadkowe zrzucenie przez dziecko lub kota? Mało prawdopodobne.

Nawet gałka regulacji głośności porusza się z przyjemnym, wyczuwalnym oporem i skokiem na każdym ząbku głośności. Do subtelnych, choć niewiele znaczących dla komfortu użytkowania smaczków można doliczyć sposób, w jaki wysuwa się tacka na DVD. Naprawdę przyjemne.

Ogólnie pod względem jakości wykonania i wzornictwa trudno mieć tutaj jakiekolwiek poważne zastrzeżenia, o ile oczywiście komuś nie przeszkadza odsłonięty lampowy front przedwzmacniacza. Zresztą i to można nawet uznać za plus – po zmroku daje on bowiem naprawdę przyjemną i efektowną, a jednocześnie niezbyt intensywną, poświatę.

Pilot nie jest beznadziejny.

W przypadku innego sprzętu Kruger&Matz z podobnym przedwzmacniaczem, sporo osób skarżyło się na pilota dołączonego do zestawu. Wyglądał na pierwszy rzut oka może i oryginalnie, ale przy tym był kiepsko wykonany i niezbyt funkcjonalny.

W KM1908 jest niemal zupełnie odwrotnie. Pilot jest aż do bólu konwencjonalny – ma osobny przycisk w zasadzie od każdej funkcji, wliczając w to nawet 10 przycisków numerycznych.

Mogę mu zarzucić jedynie dwie rzeczy. Po pierwsze, jest przerażająco lekki, nawet po włożeniu do środka baterii. Za każdym razem, gdy go podnoszę, niemal wyrzucam go w powietrze.

Pierwsza wada wynika zresztą z drugiej, czyli tego, że pilot jakościowo niespecjalnie pasuje do reszty zestawu. Jest aż do bólu plastikowy, a całość pogarsza jeszcze fakt, że z wierzchu próbowano tę plastikowość ukryć, stosując fakturę w stylu szczotkowanego aluminium… Można to było sobie darować.

To wszystko nie kosztuje fortuny.

Dwie porządne kolumny, jednostka centralna z m.in. Bluetoothem, DVD, HDMI, DAB+, przedwzmacniacz lampowy, oryginalny wygląd, a do tego dobra jakość dźwięku i uniwersalność w standardzie. Będzie drogo?

Niekoniecznie – w końcu Kruger&Matz walczy o klienta też ceną, choć trzeba przyznać, że KM1908 nie należy raczej do sprzętów, które można kupić bez wcześniejszego planowania.

Za cały komplet przyjdzie nam bowiem zapłacić (cena ze strony producenta) 1999 zł. Tak, możemy za to dostać super-wypasiony głośnik Bluetooth albo pojedynczy głośniczek do systemu multiroom. Tylko czy może on konkurować z prawdziwą, porządną miniwieżą, z dwoma osobnymi kolumnami?

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement