Polski super portfel powrócił. Mamy już i testujemy Wooleta 2.0

Artykuł/Sprzęt 13.03.2017
Polski super portfel powrócił. Mamy już i testujemy Wooleta 2.0

Polski super portfel powrócił. Mamy już i testujemy Wooleta 2.0

Pierwszy Woolet – polski smart-portfel, o którym głośno było na całym świecie – rodził się w bólach. Drugi narodził się w ciszy i dziś trafia na rynek. Mieliśmy okazję testować go jeszcze przed premierą i sprawdzić, czy tym razem faktycznie się udało. 

Nie zrozummy się źle – pierwsza generacja Wooleta, przynajmniej w chwili, kiedy ją sprawdzałem, była sprzętem naprawdę dobrym. Nie idealnym, nie doskonałym, ale jednak godnym polecenia osobom, które mogły takiego gadżetu potrzebować.

Problem tkwił jednak gdzie indziej – finansowany społecznościowo portfel miał ogromne problemy z trafieniem na rynek, a kiedy w końcu to zrobił, okazało się, że niektóre z obietnic (np. kinetyczne ładowanie) nie zostały dotrzymane.

Potem o Woolecie było przez pewien czas cicho. Aż do dziś – do momentu, kiedy firma – tym razem już bez wsparcia społecznościowego – zaprezentowała światu drugą generację swojego smart-portfela. Generację, na którą nie trzeba czekać, ani liczyć się z tym, że coś może nie wyjść. Woolet w wersji 2.0 jest dostępny do zamówienia już teraz. Spora, naprawdę spora zmiana. I – nie ukrywajmy – spore osiągnięcie.

Jakie więc jest drugie wcielenie tego niezwykle ciekawego polskiego sprzętu?

O bezpośrednie porównanie kwestii portfelowych z poprzednikiem może być w moim przypadku dość trudno. Do testów otrzymałem bowiem wersję Travel XL 2.0, czyli odmianę… cóż, gigantyczną.

woolet-2-1

Wprawdzie 9,9 mm grubości to niewiele, ale 10,8 cm na 13,6 cm pozostałych wymiarów robią swoje…

woolet-2-6

I nie przesadzam ani trochę – ten portfel jest naprawdę ogromny. Próba włożenia go do sporej kieszeni dżinsów kończy się mniej więcej tak:

woolet-2-14

Jedyne miejsce, gdzie mogłem go komfortowo nosić to wewnętrzna kieszeń kurtki (garnitur też by się sprawdził, gdybym nosił garnitur). A gdy przyjdzie lato? Cóż, nie wiem…

woolet-2-13

Na szczęście to tylko jeden z dwóch dostępny rozmiarów – mniejszy Woolet w wersji 2.0 również trafia do oferty. Doskonale jednak rozumiem, dlaczego niektórzy mogą zdecydować się na wersję XL.

woolet-2-15

W środku możemy bowiem zmieścić… wszystko. Ok, nie próbowałem tam zmieścić moich wszystkich faktur z napraw Alfy z ostatniego tygodnia, ale zobaczcie sami:

woolet-2-17

W sumie dedykowanych kieszonek na karty i dokumenty w tym formacie mamy aż sześć (siedem, licząc bonusową). Nie miałem ich nawet czym wypełnić…

woolet-2-21

Do tego dochodzą jeszcze duże kieszenie pod każdym z rzędów kieszonek. Dowód rejestracyjny znika w nich bez śladu.

woolet-2-8

Skoro jednak jest to portfel podróżny, dużo bardziej odpowiednim dokumentem do umieszczenia tam będzie paszport. Mieści się idealnie.

woolet-2-12

Miły bonus – w komplecie jest nie tylko uchwyt na długopis, ale i miniaturowy długopis, który przyda się w awaryjnych sytuacjach.

woolet-2-3

Główna przegródka portfela to natomiast przestrzeń niemal bez dna.

woolet-2-5

Polskie papierowe pieniądze mieszczą się w niej absolutnie bez problemów i to… niezależnie od tego, czy włożymy je poziomo czy pionowo. Podejście pionowe może pomóc np. rozdzielić różne waluty w trakcie podróży.

woolet-2-19

Z monetami jest już trochę gorzej – teoretycznie nie przewidziano na nie miejsca, jednak w praktyce możemy je chować do sekretnej kieszonki wydzielonej w głównej przegrodzie portfela.

woolet-2-18

Do wyboru będą dwie wersje kolorystyczne – czarna i brązowa. Obie szyte są ręcznie w Polsce, z naturalnej skóry.

woolet-2-23

Ja nie miałem ani przez chwilę wątpliwości, którą wersję chcę testować. Brązowa, niewyprawiona skóra wygląda – w mojej opinii – fantastycznie. Ma już na starcie o milion więcej punktów klimatu niż wydanie czarne.

woolet-2-7

Imponująca jest również dbałość o detale. Chociażby w pierwszym Woolecie logo było elegancko wytłoczone. Tutaj jest… przypinką pokrytą złotem.

woolet-2-10

Poważnie, mam na to nawet papiery.

woolet-2-11

Ale nie tylko o złote dodatki tutaj chodzi. Woolet w codziennym użytkowaniu robi naprawdę dobre wrażenie. Jest odpowiednio sztywny, skrzydła są odpowiednio wyważone, dostęp do dokumentów i banknotów jest wygodny, a i w dotyku jest… cóż, świetny.

woolet-2-22

Woolet to jednak też (a może przede wszystkim) smart-portfel. Z ładowanym indukcyjnie akumulatorem (150 mAh w obydwu wersjach, starczy na maksymalnie 6 miesięcy), głośniczkiem i Bluetoothem.

woolet-2-9

I choć na razie jeszcze zbyt wcześnie na ostateczną ocenę części “smart”, muszę przyznać, że już same początki wyglądają dużo lepiej, niż w przypadku pierwszej generacji Wooleta.

woolet-2-26

Mówiąc wprost, wszystko, zaczynając od nowej aplikacji wydanej całkiem niedawno temu, po prostu działa, i to działa od razu po wyjęciu z pudełka (no, koperty w tym przypadku).

woolet-2-27

Łączenie się z portfelem, namierzanie go, informowanie o utracie połączenia czy wysyłanie dźwięku lokalizującego zgubę – do niczego nie mogę mieć na razie zastrzeżeń. Nawet głośniczek w tej wersji Wooleta jest mocniejszy, umożliwiając łatwiejsze namierzenie portfela.

woolet-2-25

Z wydaniem wyroku będę musiał jednak jeszcze trochę poczekać. Najlepiej do momentu, kiedy smart-dodatki Wooleta okażą się, powiedzmy, spontanicznie przydatne.

woolet-2-16

Tym bardziej, że Woolet 2.0 wciąż nie jest produktem przesadnie tanim. Wersja o standardowych wymiarach kosztuje 119 dol., natomiast testowana przez nas wersja Travel XL to już 149 dol.

woolet-2-4

Wiele jednak wskazuje na to, że Woolet 2.0 to Woolet taki, jaki… miał być od początku.

woolet-2-2

I jeśli nasze testy to potwierdzą, to to będzie bardzo, bardzo dobra wiadomość…

Dołącz do dyskusji

Advertisement