Czy to już magia? Pojechałem na konferencję z walizką, wróciłem z torbą i plecakiem

Recenzja/Sprzęt 07.03.2017
Czy to już magia? Pojechałem na konferencję z walizką, wróciłem z torbą i plecakiem

Czy to już magia? Pojechałem na konferencję z walizką, wróciłem z torbą i plecakiem

Muszę was rozczarować – to nie będzie tekst o blogerskich promkach. Ale będzie to pierwszy od jakiegoś czasu mój test rzeczy, która… ma sens. I faktycznie może ułatwić życie.

Zacznijmy od tego, że nie przepadam za dłuższymi wyjazdami. Głównie dlatego, że nie umiem, nie chcę i nie lubię się pakować. Podejrzewałem, że to głównie przez fakt, że nigdy nie trafiłem na odpowiedni dla mnie bagaż – z każdym coś było nie tak. Bez wahania więc zgodziłem się na propozycję Thule, żeby moją podróżną niechęć spróbować pokonać z pomocą pomysłowego sprzętu – Subterra Carry-On 40L.

Ps. Wiem, że określenie “walizka” jest w tym przypadku nie do końca dobrze zastosowane. Ale zaraz zobaczycie, dlaczego z niego korzystam…

Z pozoru wygląda on dość standardowo. Ot, raczej miękka i lekka (1,6 kg) walizka o wymiarach idealnych jak na bagaż podręczny (21 x 35 x 55 cm). Dlaczego tylko z pozoru? O tym za chwilę.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-1

Szybko zacząłem rozumieć, dlaczego Thule potrafi się tak cenić. Ten sprzęt jest niesamowicie przemyślany. Pod każdym względem.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-4

Chociażby uchwyty do noszenia – są z trzech stron walizki. Żeby było łatwiej nosić…

Thule-Subterra-Carry-On-40L-5

… albo żeby łatwiej było np. wrzucić bagaż na półkę w pociągu. Świetne!

Thule-Subterra-Carry-On-40L-6

Zanim jednak przejdziemy do rozliczania walizki z miejsca i schowków, wyjaśnijmy sobie, dlaczego ta walizka tylko z pozoru jest standardowa.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-9

Cały sekret kryje się w tym, że nie jest to tylko walizka. W kilka sekund możemy – korzystają z dołączonego do zestawu paska – zamienić ją w noszoną na ramieniu torbę!

Thule-Subterra-Carry-On-40L-26

Tak, nie jest ona przesadnie mała, ale cóż – jeśli chcemy spakować się na dłużej, taka 40-litrowa torba musi mieć swoje wymiary.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-27

I dopóki nie napakujemy jej przesadnie sprzętem, taki sposób noszenia jest bez wątpienia wygodniejszy, od targania całego zestawu w ręce.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-25

Ale! To nie koniec. To zdecydowanie nie koniec. Jeśli bowiem do naszej walizko-torby wpakujemy zbyt wiele albo wyruszamy w dalszą pieszą podróż, Subterra Carry-On 40L może zmienić się w… plecak. Poważnie.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-16

W tym celu wystarczy wyciągnąć ze specjalnej kieszeni po wewnętrznej stronie szelki (przyczepione od strony kieszeni na stałe) i przymocować je do specjalnych uchwytów.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-13

O solidność takiego rozwiązania nie trzeba się martwić. To Thule – nawet plecak napakowany po brzegi nie sprawiał wrażenia, jakby chciał się w którymkolwiek momencie rozłączyć. Ciekawostka: schowek na szelki można traktować w nagłych sytuacjach jako dodatkową kieszeń. Przynajmniej ja tak robiłem.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-20

Czy to jest wygodne? Jak diabli! Przewidziano nawet pas piersiowy (niestety biodrowego nie ma), a całość można w szerokim zakresie regulować.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-22

Trzeba tylko pamiętać, że jako plecak codzienny nadaje się to – z powodu rozmiaru – umiarkowanie.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-14

Jedyna wada, jaką zauważyłem? Przy założonych szelkach trudno jest otworzyć główną komorę. No, ok, nie za bardzo da się ją w ogóle otworzyć.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-23

To już koniec? A skąd! Subterra Carry-On 40L był już walizką, torbą i plecakiem, ale oprócz tego… kryje w sobie – a dokładniej w drugiej głównej, łatwo dostępnej z zewnątrz kieszeni – kolejną torbę. Nie żartuję.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-7

Po co nam kolejna, tym razem cienka torba? Ano na przykład po to, żeby bezpieczniej transportować naszego laptopa, tablet (osobna wkładka) czy telefon (osobna przegródka) i nie wrzucać ich luzem do dużej torby.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-12

W środku znajdziemy nawet miejsce na… powerbank z wyjściem na kabel i malutkim uchwytem na niego. Kieszonka na powerbank jest przy tym zapinana na zamek, więc nie będzie latał po torbie demolując resztę sprzętu.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-1-4

Zresztą we frontowej kieszeni tej torby znajdzie się miejsce dla większej liczby drobiazgów – od długopisów, po np. zapasowy telefon. Całość wykończono dodatkową pianką ochronną, więc też nie jest jest to po prostu worek. To dodatkowa ochrona.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-1-1

Torba przyda się też na przykład po to, żeby po dotarciu do hotelu wyciągnąć nasz cyfrowy zestaw zapakowany w jedną, małą torbę, po czym… przyczepić do niego pasek (niestety w zestawie jest tylko jeden) i być gotowym do wyjścia na konferencję czy na miasto. Genialne.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-10

Genialne również w wygodzie np. podczas podróży samolotem. Nie musimy wciskać się na pokład z dwoma sztukami bagażu, ani też wrzucać w pośpiechu laptopa do kieszeni z brudną bielizną. Tutaj wszystko do siebie pasuje i wszystko można spakować w jeden bagaż w kilkanaście sekund.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-8

A kiedy zajmiemy miejsce w pociągu czy samolocie, wystarczy wyjąć znów cyfrową torbę. Proste, wygodne. Mamy więc walizkę, która jest jednocześnie walizką, torbą i plecakiem. Do tego kryje w sobie torbę, która jest też pokrowcem na naszą elektronikę. To teraz przejdźmy do praktyczności.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-11

Poza kieszenią główną i kieszenią na torbę (z góry), od wewnętrznej strony mamy jeszcze sprytnie zakamuflowaną kieszonkę na np. portfel czy paszport. Ale uważajcie – pokrywająca ją zaślepka nie jest zaszyta od spodu. Więc nie noście tam Kindle’a – jak ja. Nawet jeśli idealnie pasuje.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-19

Po bokach mamy jeszcze dwie kieszenie. Do większej możemy wrzucić np. brudne rzeczy albo… buty na zmianę.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-18

Druga natomiast jest nieco mniejsza i przeznaczona na drobiazgi – jest nawet uchwyt na klucze i siateczka na drobnostki. Dodatkowo ta kieszeń jest chroniona pianką wszytą w obudowę. Sprytnie.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-17

Czas na danie główne. W środku znajdujemy naszą obiecaną, 40-litrową kieszeń, zamykaną dodatkowo siateczką. Przy okazji widać, że pusta walizka jest nieprzesadnie sztywna, co dla mnie było raczej zaletą (łatwiej upchnąć sporo rzeczy, łatwiej zmieścić na półce w pociągu czy samolocie).

Thule-Subterra-Carry-On-40L-24

Niestety w środku już nie znajdziemy zbyt wielu narzędzi do organizacji. Żadnych dodatkowych ścianek, przegródek czy podobnych. Musimy polegać na organizacji, powiedzmy, kieszeniowej.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-1-2

Co nie zmienia faktu, że miejsca jest tyle, że bez trudu mógłbym zapakować się na 4, a może i 5 dni. Nawet wtedy, kiedy zabieram ze sobą dodatkowe buty do biegania.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-1-5

Choć trzeba pamiętać, że zabierają one sporo przestrzeni z głównej komory. Dla mnie była to jednak zaleta – miejsca nie brakowało i tak, a z wypełnionych bocznych kieszeni robiły się… półeczki. W sam raz, żeby np. właśnie na butach do biegania ułożyć rzeczy do biegania i mieć je osobno.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-1-3

A czy ten sprzęt ma jakieś wady?

Thule-Subterra-Carry-On-40L-3

W zasadzie to trudno mi takie wskazać, głównie dlatego (nie, nie dlatego, że Thule dało mi pojeździć ze swoją torbą), że ten sprzęt rozwiązuje masę problemów, jakie do tej pory miałem z podróżowaniem. Nie dość, że mogę go nosić tak, jak mi akurat wygodnie (plecak, torba, walizka), to jeszcze całą elektronikę mam od razu pod ręką – nie muszę taszczyć ze sobą dodatkowej torby, która momentami staje się problemem. Wszystko mogę w kilka chwil spakować do postaci jednego bagażu, nawet jeśli oba elementy są mocno napchane.

Do tego sprzęt jest nie tylko świetnie przemyślany pod każdym względem, ale i rewelacyjnie wykonany. Może i nie jest to elegancka, skórzana waliza, ale nawet ruszając gdzieś w podróż w garniturze nie wstydziłbym się podróżować z taką torbą Thule. Przy okazji nylonową powłokę łatwo się czyści (choć jak widać po zdjęciach – lubi kocie futro), a kieszonkę na buty łatwo wytrzepać po powrocie.

Dodając do tego fakt, że – nawet biorąc ze sobą buty do biegania i dwa komplety strojów – nigdy nie zabrakło mi miejsca, trudno mi znaleźć jakiekolwiek poważne wady.

Aczkolwiek drobne by się znalazły.

Po pierwsze – cena. Według strony Thule ten sprzęt kosztuje – uwaga – 899 zł, a dopełniająca zestawu opcjonalna walizka na kółkach z tej samej serii (z którą Carry-on podobno świetnie współgra) kosztuje jeszcze więcej, bo 1199 zł. Trochę szalone ceny, ale muszę przyznać – po kilku tygodniach i kilku wyjazdach z “ręczną” Subterrą, doskonale wiem, za co płacę. I że jeśli ktoś może wydać tyle na walizkę/torbę/plecak, nie będzie rozczarowany.

Thule-Subterra-Carry-On-40L-21

Po drugie – raczej nie jest to walizka dla fotografa, choć też nikt tego nie obiecywał. Jeśli jednak spróbujemy, zorientujemy się, że wrzucenie do środka pełnowymiarowej lustrzanki w pokrowcu kradnie dość dużo miejsca (zwłaszcza w parze z butami), a w mniejszej torbie nie ma już na nią w ogóle przestrzeni.

Z mniejszych uwag: szkoda, że zabrakło (wspomnianych już wcześniej) większych możliwości sortowania ubrań w głównej kieszeni, a także (a przynajmniej ja tego nie znalazłem) opcji, żeby walizkę dało się jakoś spiąć, żeby była mniej… torbowata. Ale to już, nie ukrywajmy, drobne wady, które naprawdę bledną przy wielofunkcyjności tego sprzętu.

Trzeba przy tym jednak pamiętać, że z pewnością nie jest to propozycja dla wszystkich. Mi akurat opcja zmiany torby w plecak, plecaka w walizkę, a potem wyjmowania z tego kolejnej torby niesamowicie przypadła do gustu i to to jest największą siłą produktu Thule. Ci, którzy szukają prostszych rozwiązań, mogą popatrzeć w innym kierunku, choć… i tak warto zerknąć na Subterrę w tej wersji.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement