Całe życie żyłem w kompleksie tapet Apple. Android O przywróci mi godność

Artykuł 22.03.2017
Całe życie żyłem w kompleksie tapet Apple. Android O przywróci mi godność

Całe życie żyłem w kompleksie tapet Apple. Android O przywróci mi godność

Apple budzi we mnie obecnie ekscytację mniej więcej na poziomie pomiędzy Xiaomi a OnePlus, ale były czasy, kiedy ta firma była obiektem westchnień. Mogliśmy Apple nienawidzić, ale każdy z nas chciał poczuć nieco tej boskości.

Z czego to wynikało? Trudno powiedzieć. Prawdopodobnie perfekcjonizm, przywiązanie do szczegółów. Choćby taki iPhone. Podczas gdy Android stawał na głowie, żeby w ogóle działać, na iOS każda beleczka była wymierzona co do milimetra. Z czasem pojawiły się też tapety i to zawsze były tapety najpiękniejsze z pięknych.

Nie wiem czy Apple było w tym aspekcie tak wyjątkowo kompatybilne z moim gustem, czy po prostu podświadomie coś ciągnie nas do kosmosu, ale te serwowane przez lata mgławice i galaktyki, w ich komputerach i telefonach, były cudowne. Próbowałem nawet pobierać sobie te tapety z sieci i ustawiać w swoim Windowsie i Androidzie, ale to jednak nie było to. Głupio się czułem z myślą, że ktoś mógłby pomyśleć, że buduję sobie iPhone’a dla ubogich.

Jeśli jakimś cudem pierwszy raz w życiu trafiliście na mój tekst tutaj – wiadomo – trochę się zgrywam.

Ale faktem jest, że Windows chyba do tej pory myśli, że wystarczy wrzucić “kilka krajobrazów” i już ma temat tapet odbębniony. Dopiero usługa Bing całkiem nieźle zaczęła administrować kwestią rotacji tapet,  podrzucając widoki piękne i chwytające za serce. Ale głównie z rotatora, więc na przykład wczoraj przywitało mnie coś na kształt martwych ryb.

Android przez lata miał bardzo duży problem ze spójną identyfikacją wizualną i oczywiście tak już będzie z racji jego specyfiki i rozwarstwienia na poszczególnych systemów. Ale nawet ta flagowa, “czysta” wersja systemu przez lata była okropna.

Potem pojawił się Android 5.0 i trend na material design.

Płaskie kształty geometryczne… Nie powiem, miało to swój urok, na pewnym etapie rozwoju branży zaproponowało ciekawą alternatywę dla kiczowatych i starzejących się już gradientów, a system Google wreszcie przestał wyglądać jak mokry sen flanelowej koszuli.

Tylko, że ten trend stosunkowo szybko się znudził. Potem Android rozpoczął modę na krajobrazy, ale nie pojmowane w sposób tradycyjny, tylko satelitarny. Przez dwie ostatnie edycje systemu obserwowaliśmy jak woda mórz i oceanów rozbija się o brzegi z perspektywy… ptaka. Ciekawe, ładne, ale te tapety często nie grzeszyły przejrzystością i osobiście szybko z nich rezygnowałem.

I w końcu docelowa tapeta Android O. Możecie ją sobie pobrać poniżej:

android_o_wallpaper

Jakaż to jest niesamowita sprawa. Moim zdaniem bije nie tylko wszystko to, co do tej pory pokazał Android, ale wreszcie pokonuje też galaktyczne projekcje Apple.

Czy ja właśnie napisałem artykuł o pierdółce? Tapecie? Prawdopodobnie część z was tak właśnie na to spojrzy.

Osobiście uważam jednak, że jest to bardzo istotna kwestia, do której producenci (na pewno Apple) przez lata przywiązywali bardzo dużą uwagę i realnie może ona wpływać na sprzedaż smartfonów z danym urządzeniem. Tapeta to wszakże emocje, a emocje sprzedają nam te elektroniczne zagadki, jakkolwiek głośno próbowalibyście krzyczeć, że jest inaczej.

Dołącz do dyskusji