Jeśli Niebieski Wieloryb rzeczywiście kogoś zabije, to krew na rękach będą mieli dziennikarze

Felieton/Media 22.03.2017
Jeśli Niebieski Wieloryb rzeczywiście kogoś zabije, to krew na rękach będą mieli dziennikarze

Jeśli Niebieski Wieloryb rzeczywiście kogoś zabije, to krew na rękach będą mieli dziennikarze

Niewątpliwie żyjemy w epoce fake news. Koronnym dowodem na to jest historia o grze Niebieski Wieloryb, którą bezmyślnie powtarzały kluczowe polskie media. Teraz ustosunkowało się do niej Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Zapewne słyszeliście już o Niebieskim Wielorybie. Mimo to krótko opiszę zasady tej gry. Rzekomo polega ona na wykonywaniu przez 50 dni kolejnych zadań wyznaczonych przez swojego internetowego mentora. Ich stopień trudności z czasem zwiększa się. Konieczne jest m.in. oglądanie strasznych filmów w nocy oraz samookaleczanie się. Ostatnim zadaniem jest popełnienie samobójstwa.

Historia o Niebieskim Wielorybie to klasyczny przykład głuchego telefonu. Oczywiście możliwe jest, że w Rosji kilku nastolatków faktycznie zginęło wskutek podobnej zabawy. Jednak z tą grą połączono wszystkie samobójstwa wśród nastolatków, do których doszło na terenie Rosji przez pół roku. Sprawa została nagłośniona, gdy napisał o niej brytyjski tabloid The Sun. Z niego informacje skopiowało kilka polskich portali, a następnie fakty pomieszane z fikcją były podawane przez niemal wszystkie głównonurtowe media.

W polskich tabloidach również pojawia się wiele takich doniesień. Chyba każdy zna historie o bobrach kradnących jezioro, wielorybie pływającym w Wiśle oraz szczurosałacie, warzywie przyszłości. We wszystkich jest malutkie, miniaturowe ziarenko prawdy. Wyobrażacie sobie, że w niemal wszystkich znaczących stacjach telewizyjnych, radiowych oraz prasie pojawiają się tego pokroju informacje? Właśnie do takiej sytuacji doszło.

Oj, korciło nas, korciło, żeby też o tym napisać. Temat grzał w Google Trends jak szalony przez kilka dobrych dni. Jednak przed napisaniem tekstu poszukaliśmy źródeł i okazało się, że… te poza nielicznymi wyjątkami praktycznie nie istnieją lub są bardzo niejasne. Nie wiadomo, kto zginął. Nie wiadomo, gdzie doszło do samobójstwa. Nie wiadomo, ile osób zakończyło grę. Czeski film, nikt nic nie wie. Szukałem konkretów na polskich, zachodnich i rosyjskich stronach internetowych przez niemal trzy godziny. Nie znalazłem nic poza tymi samymi ciągle powtarzanymi frazesami.

Teraz sprawa weszła na zupełnie nowy poziom absurdu.

Jak donosi blog Mitologia Współczesna, oficjalnie odniosło się do niej “Ministerstwo Edukacji Narodowej” w liście skierowanym do nauczycieli:

Z doniesień medialnych wynika, że początek gry miał miejsce w Rosji, gdzie już ponad setka młodych internautów popełniła samobójstwo. (…) Z informacji uzyskanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej wynika, że aktualnie Prokurator Okręgowy w Szczecinie prowadzi śledztwo w sprawie usiłowania doprowadzenia trójki małoletnich do targnięcia się na własne życie pod wpływem wspomnianej gry. 

Przeczytaliście ten stek bzdur? Ministerstwo Edukacji Narodowej nie ma żadnych dowodów na potwierdzenie swoich słów. Opiera się wyłącznie na fałszywych i nierzetelnych medialnych doniesieniach. Dodatkowo miesza informację o okaleczających się szczecińskich dzieciach z tymi dot. prób samobójczych. Ale to nie wszystko. Ministerstwo Edukacji Narodowej twierdzi też, że Niebieski Wieloryb powstał z powodu gier komputerowych:

Gry zawierające agresję i brutalną przemoc powodują wzrost poziomu agresji u dzieci, uczą wrogich zachowań wobec innych ludzi oraz tego, że jedynym sposobem na rozwiązywanie problemów jest używanie siły.

Problem w tym, że Niebieski Wieloryb nie jest grą komputerową. Zadania przekazuje się za pośrednictwem mediów społecznościowych. MEN nie wspomina o tym ani słowem, zamiast tego zwala winę na gry komputerowe. Na taką samą formę rozrywki jak oglądanie filmów, czytanie książek oraz słuchanie muzyki. Rodzicom sugeruje się, że to właśnie gry wideo odpowiadają za powstanie gry, co jest wierutną bzdurą wynikającą z niedoinformowania i braku znajomości tematu. Ministerstwo Edukacji Narodowej powieliło wszystkie błędy prasy i dodało kilka własnych.

Teraz Niebieski Wieloryb może stać się realnym zagrożeniem.

Przed napisaniem tego tekstu zapytałem młodych ludzi, co sądzą o grze. W wielu szkołach Niebieski Wieloryb to główny temat rozmów. Nauczyciele i rodzice się przejmują, nastolatkowie śmieją się z głupoty mediów, a najmłodsze dzieci zastanawiają się, jak wziąć udział w tej zabawie. Czyli zagrożenie nie istniało, ale teraz jest realne. Zostało stworzone przez nierzetelne media.

Drodzy dziennikarze, to wy odpowiadacie za ten burdel. To wy powielaliście nieprawdziwe informacje. To wy pisaliście teksty bez jakiegokolwiek przygotowania. To wy nakręciliście aferę z niczego. To przez was dzieci dowiedziały się o takiej zabawie. To przez was może stać się modna. I jeżeli taka moda rzeczywiście się rozwinie, jeżeli jakieś dziecko popełni z powodu tej gry samobójstwo, to będzie wasza wina. Nie gier komputerowych, nie rosyjskich nastolatków, a wyłącznie wasza.

Dołącz do dyskusji

Advertisement