O zgrozo. Jak tak dalej pójdzie, to filmy i seriale też będą zaraz nagrywane pionowo

Felieton/Media 16.03.2017
O zgrozo. Jak tak dalej pójdzie, to filmy i seriale też będą zaraz nagrywane pionowo

O zgrozo. Jak tak dalej pójdzie, to filmy i seriale też będą zaraz nagrywane pionowo

Nie jestem przekonany, czy Netflix idzie dobrą drogą. Skupienie się na aplikacji mobilnej to dobry znak, ale pomysł, by inaczej montować seriale oglądane na telewizorze od tych, które będą odtwarzane na smartfonie, wydaje się kuriozalny. Od tego już krótka droga do nagrywania seriali i filmów w pionie.

Netflix przez ostatnie lata nie przywiązywał zbyt dużej wagi do urządzeń mobilnych. Użytkownicy w Stanach Zjednoczonych oglądają filmy i seriale przede wszystkim na telewizorach dzięki różnym systemom smart tv. Dostępność wersji mobilnej jest dla nich sprawą drugorzędną.

Optyka wśród inżynierów firmy Netflix zmieniła się jednak po zeszłorocznej ekspansji na inne rynki.

Podczas oficjalnego startu Netfliksa w naszym kraju pod koniec zeszłego roku sam CEO firmy, czyli Reed Hastings, nie mówił podczas rozmowy zbyt wiele o aplikacjach mobilnych. Bagatelizował problem braku zasięgu uniemożliwiającym oglądanie wideo poza domem i skupiał się na treściach na telewizory.

Pół roku później odwiedziłem Netflix House w Barcelonie, gdzie oglądałem jak w praktyce działają nowe kodeki opracowywane przez firmę pozwalające na tym samym łączu oglądać materiały o znacznie lepszej jakości. Jadąc tam mogłem już oglądać materiały zapisane w pamięci telefonu w trybie offline.

netflix-filmy-seriale-co-ogladac

Pytanie tylko, czy Netflix nie idzie za daleko, skoro chce prezentować na smartfonach inne treści, niż na telewizorach.

Pomysł jest iście wariacki. Firma chciałaby inaczej montować filmy i seriale z serii Netflix Originals z myślą o telewizorach, a inaczej na smartfony. Ta sama produkcja powstawałaby jednocześnie w dwóch wersjach: zwykłej i mobilnej. W przypadku mniejszych ekranów niektóre ujęcia byłby zmienione.

Dotyczy to scen, które wyglądają dobrze na ekranie telewizora, ale na smartfonie nie spełniają swojej roli. Serwis sprawdzałby, z którego urządzenia użytkownik ogląda w danej chwili film lub serial i dopasowywałby pod to materiał. Taki system może pojawić się w przeciągu kilku lat.

Chyba wolałbym, żeby Netflix z tego pomysłu się wycofał.

Jeśli zapoznaję się z dziełem, to nośnik ma dla mnie drugorzędne znaczenie. Nieistotne, czy oglądam film w kinie, czy na telewizorze. Nieistotne, czy serial odtwarzam na komputerze, czy na smartfonie. Nie robi mi różnicy, czy czytam książkę z papieru, z ekranu czytnika ebooków lub z tabletu, czy słucham jej w formie audio.

Ważne jest dla mnie to, że wszędzie sama treść jest ta sama. W przypadku modyfikowania wideo w zależności od urządzenia ta treść już zaczyna się różnić i nie podoba mi się taka ewentualność. To zupełnie co innego niż np. poprawa obrazu dzięki technologii HDR w smartfonach.

netflix hdr

Pomysł Netfliksa przypomina mi nagrywanie skróconych wersji audiobooków.

W takich książkach audio (podpisywanych z ang. abridged) niektóre fragmenty są pomijane. Pozwala to zapoznać się z treścią szybciej, niż w przypadku czytania przez lektora całej treści opasłego tomu. Szczerze takich wersji nie znoszę, po tym, jak raz się na taką naciąłem.

Skracane audiobooki uważam za gwałt na książce. Wydawcy na szczęście zdają się od tego pomysłu odchodzić na rzecz pełnych, a nie skracanych audiobooków.

Mam nadzieję, że pomysł na zmiany w filmach i serialach w zależności od wykorzystywanego ekranu się nie przyjmą.

Ja naprawdę rozumiem to, że dostosujemy treści do sposobu ich konsumpcji. Rozumiem, skąd się wziął pomysł Netfliksa. Zastanawiam się jednak, czy jeśli ten pomysł wypali, to czy zaraz się nie okaże, że kolejny sezon Daredevila lub House of Cards będzie nagrywany zarówno w pionie i poziomie?

To prawda, że pionowe lub kwadratowe wideo w serwisach społecznościowych nikogo już nie dziwiło dwa lata temu. Użytkownikom po prostu nie chce się przekręcać telefonu, by zapoznawać się z materiałem w formacie panoramicznym i twórcy treści powoli kapitulują.

Tak jak akceptuję to w przypadku social media, tak jednak filmy i seriale to co innego. Z drugiej strony coraz częściej słyszymy też o materiałach rejestrowanych w 360 stopniach. W ich przypadku też nie da się chłonąć całości materiału, a jedynie ten jego konkretny fragment, na który skierujemy swój wzrok.

Jestem na takie zmiany chyba zbyt staroświecki…

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement