Czy test aparatu Huawei P10 oznacza, że ze smartfonów nie da się już więcej wycisnąć?

Artykuł/Foto 10.03.2017
Czy test aparatu Huawei P10 oznacza, że ze smartfonów nie da się już więcej wycisnąć?

Czy test aparatu Huawei P10 oznacza, że ze smartfonów nie da się już więcej wycisnąć?

Huawei P10 to pierwszy flagowy smartfon 2017 roku, który został przetestowany w serwisie DxO. Wynik? P10 przegrywa z niektórymi smartfonami z 2016 roku. Czy właśnie obserwujemy początek zastoju w segmencie mobilnej fotografii?

W świecie mobilnym rytm wyznaczają lutowe targi MWC, na których co roku widzimy najważniejsze premiery smartfonów.

Z tej tradycji wyłamywało się Apple, które z reguły pokazuje nowe iPhone’y na własnej imprezie w okolicach września. W tym roku także Samsung zdecydował się pójść podobną drogą. Premiera Galaxy S8 została zdecydowanie odsunięta czasowo od targów MWC, ponieważ smartfona zobaczymy dopiero 29 marca.

Mimo to 2017 rok zaczął się na dobre. Trzech dużych producentów pokazało już swoje sztandarowe smartfony na ten rok. Premierę miały już nowe Xperie od Sony, LG G6 oraz Huawei P10. Aparat tego ostatniego został już przetestowany przez serwis DxO.

Huawei P10 uzyskał 87 punktów w rankingu DxO. Mniej od Google Pixela i Samsunga Galaxy S7 edge.

Aparat Huawei P10 przetestowany w DxO

Ranking DxO ma wielu przeciwników, którzy węszą teorie spiskowe w metodologii serwisu. Trzeba jednak oddać serwisowi, że w pomiarach jest bardzo konsekwentny, bowiem każdy aparat jest testowany według tych samych procedur, w tych samych warunkach. DxO to prawdopodobnie jedyna tak spójna baza porównawcza w całym internecie.

Testerzy DxO przetestowali już aparat w Huawei P10. Docenili w nim poprawny dobór ekspozycji, nawet w słabym świetle, bardzo dobry balans bieli i nasycenie kolorów w różnych warunkach, godny zaufania autofocus, dobre działanie flasha i oddanie tekstury na zdjęciach.

Z kolei wady Huawei P10 to szum luminancji widoczny na zdjęciach nieba, lekkie przekłamanie kolorów widoczne w słabym świetle i utratę detali w ciemnych partiach zdjęć wykonywanych we wnętrzach.

Ostateczna ocena Huawei P10 to 87 punktów. Dużo? Mało?

Poziom 87 punktów to bardzo wysoki wynik w serwisie DxO, który gwarantuje rewelacyjną jakość aparatu. Patrząc z drugiej strony, już w ubiegłym roku pojawiły się smartfony, które miały taki sam, bądź delikatnie lepszy wynik. Mobilny top DxO prezentuje się następująco.

Ranking smartfonów DxO

Jak widać, Huawei P10 wyprzedzają niektóre ubiegłoroczne konstrukcje, m.in. lider tabeli Google Pixel, oraz punktowane o oczko niżej Samsung Galaxy S7 edge i HTC 10.

Gdyby Huawei P10 wyszedł w ubiegłym roku, byłby rewelacją i punktem odniesienia dla innych aparatów w smartfonie. A dziś?

Na razie wstrzymałbym się z negatywną oceną Huawei P10, ponieważ nie wiemy jeszcze, co pokaże konkurencja. Wcale nie jest powiedziane, że LG G6, Samsung Galaxy S8, czy iPhone 8 (lub X, 7s, czy jakkolwiek będzie się nazywał), znacząco podniosą poprzeczkę.

Aparat Huawei P10 przetestowany w DxO

Jestem dokładnie odwrotnego zdania. Mam nieodparte wrażenie, że wyścig na jakość zdjęć mobilnych bardzo wyhamuje w 2017 roku. Producenci smartfonów na przestrzeni dwóch ostatnich lat prężyli muskuły i mocno wywindowali jakość zdjęć mobilnych. Tym razem technologie matryc nie poprawiły się ani o jotę, więc cała nadzieja w oprogramowaniu.

Sądzę, że czasy dynamicznego wyścigu już się skończyły. Będziemy obserwować drobną poprawę jakości, ale nie należy spodziewać się rewolucji. Obstawiam, że sytuacja z Huawei P10 jest zapowiedzią tego, jaki będzie 2017 rok w fotografii mobilnej. Producentom trudno będzie wskoczyć na wyższy poziom.

To, że pod względem jakości aparaty smartfonów dochodzą do sufitu, nie oznacza, że rozwój się zatrzyma. Już teraz widać, że akcent przenosi się z jakości na możliwości.

Zauważmy co zrobiło Sony w nowej Xperii XZ Premium. Sony chwali się superszybkim trybem slowmotion w 960 kl/s. To nowość na rynku mobilnym. Sony nie poprawia jakości, tylko rozszerza funkcjonalność swojego aparatu. LG G6 również stawia na funkcje związane z możliwościami szerokiego kąta.

Pod koniec marca zobaczymy, jak do tego tematu podejdzie Samsung. Jeśli Galaxy S8 nie będzie miał żadnej przełomowej technologii obrazowania (a na to absolutnie się nie zanosi), to możemy właśnie obserwować początek zastoju w segmencie mobilnej fotografii. Przynajmniej w kwestii jakościowej.

Czy to źle? Nie, ale tylko pod warunkiem, że technologie z flagowców zaczną schodzić na niższe półki.

Zobacz także: Huawei P10 – pierwsze wrażenia i 5 najważniejszych zmian

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement