Kiedyś grał w drugiej lidze, dziś zawstydza najlepszych. Mamy nowego króla obiektywów!

Artykuł/Foto 04.02.2017
Kiedyś grał w drugiej lidze, dziś zawstydza najlepszych. Mamy nowego króla obiektywów!

Kiedyś grał w drugiej lidze, dziś zawstydza najlepszych. Mamy nowego króla obiektywów!

Sigma, do niedawna drugoligowy producent obiektywów, dziś zawstydza topowe konstrukcje Carla Zeissa. Oto nowy król obiektywów, Sigma 85mm f/1.4 Art.

Sigma 85mm f/1.4 Art zadebiutowała w sierpniu 2016 roku, choć dopiero niedawno zaczęła pojawiać się na półkach sklepowych.

Jest to nowy obiektyw portretowy o ogniskowej 85mm, która bardzo dobrze sprawdzi się zwłaszcza na pełnoklatkowym aparacie. A właśnie do takich aparatów jest przeznaczony ten obiektyw. W połączeniu ze świetnym światłem f/1.4 dostajemy narzędzie wręcz stworzone do portretu.

Sigma 85mm f/1.4 Art to nowy król rankingu DxO.

Sigma 85mm f/1.4 Art

 

DxO, słynne laboratorium zajmujące się testami matryc, aparatów i optyki, właśnie opublikowało wynik testu Sigmy 85mm f/1.4 Art. Obiektyw uzyskał notę 51 punktów, co jest najwyższym wynikiem w historii serwisu. Tym samym nowa Sigma pokonała dotychczasowego króla, czyli obiektyw Carl Zeiss Distagon T* Otus 55mm f/1.4.

Warto podkreślić, że Sigma jest o 3,3x tańsza od Zeissa Otus! Obiektyw Sigmy został wyceniony w Polsce na 4990 zł. Sporo, ale na pewno w granicach akceptowalności dla profesjonalistów, którym zależy na jakości obrazu. Tym bardziej, że odpowiednik Nikona – który jest gorszy optycznie od Sigmy! – kosztuje 6700 zł.

Jak wypadła Sigma 85mm w teście DxO?

Sigma 85mm f/1.4 Art

Testerzy docenili przede wszystkim ostrość szkła. DxO opisuje ją jako parametr P-Mpix, czyli rozdzielczość matrycy, dla której szkło jest w stanie zapewnić obraz bez spadków jakości. Sigma radzi sobie z matrycami o rozdzielczości 36 megapikseli! Do tego jest niesamowicie ostra już od maksymalnego otworu przysłony.

W podkategorii ostrości królem pozostaje Canon EF 300mm f/2.8L IS II USM, który nie boi się nawet 45 megapikseli. Mimo to w ogólnym rozrachunku wygrywa właśnie Sigma. Testerzy docenili m.in. zerową (!) dystorsję, bardzo niską aberrację chromatyczną (wadę, z którą nowe Nikony mają ogromny problem), dobrą transmisję światła, oraz niewielkie winietowanie.

Czy kogoś to dziwi?

Sigma 85mm f/1.4 Art

Sigma jeszcze nie tak dawno temu uchodziła za drugoligowego producenta obiektywów. Szkła Sigmy niemal zawsze oferowały gorszą jakość od dedykowanych Nikkorów, Canonów, czy szkieł Sony, a głównym argumentem za ich zakupem była cena.

Kilka lat temu Sigma wzięła się w garść. Firma przetasowała swoje wartości i zaczęła stawiać na jakość, kosztem nieco wyższej ceny. W efekcie powstała linia Art, która przy każdym nowym obiektywie po prostu rzuca na kolana.

To właśnie Sigma stworzyła kapitalny i przełomowy obiektyw 18-35 mm ze stałym światłem f/1.8, przeznaczony do lustrzanek APS-C. To pierwszy tak jasny obiektyw zmiennoogniskowy. Wcześniej takiego narzędzia nie umiał wyprodukować ani Nikon, ani Canon, ani Sony. Dziś jest to jeden z najlepszych obiektywów na półce APS-C.

Następnie Sigma poszła za ciosem i pokazała inne osiągnięcie optyki, czyli pełnoklatkowy obiektyw 24-35 mm f/2.0. Ponownie, powstało narzędzie, w którym trudno doszukać się wad (no, może poza wagą i ceną). Trudno znaleźć też jakąkolwiek konkurencję.

Crème de la crème to jednak obiektywy stałoogniskowe. Seria Art ze światłem f/1.4, czyli m.in. konstrukcje 20mm, 24mm, 35mm, 50mm i najnowsza 85mm, to same perełki. Dziś wielu fotografów woli wybrać Sigmę, niż dedykowane obiektywy własnego systemu.

Brawo, Sigma! Co za piękna przemiana z szarego, brzydkiego kaczątka w prawdziwego łabędzia!

Dołącz do dyskusji