Myślisz o wydaniu książki? W Ridero pomoże ci w tym… sztuczna inteligencja

Artykuł/Media 07.02.2017
Myślisz o wydaniu książki? W Ridero pomoże ci w tym… sztuczna inteligencja

Myślisz o wydaniu książki? W Ridero pomoże ci w tym… sztuczna inteligencja

Myślisz o samodzielnym wydaniu książki? Czekasz z utęsknieniem, aż do Polski wkroczy Amazon i zdejmie z twoich barków ciężar publikacji? Mam dobre wieści. Na polskim rynku już teraz działa narzędzie, które ułatwi życie każdemu autorowi.

Wydanie własnej książki… delikatnie rzecz ujmując, łatwe nie jest. Nie chcę zagłębiać się w meandry rynku wydawniczego i praw, którymi ów rynek się rządzi, dość jednak powiedzieć, że jeżeli dotychczas wydanie książki kojarzyliście z romantyczną wizją pisarza zaszytego gdzieś w chatce w górach, za którego całą robotę odwala agent i wydawca, to możecie się srodze rozczarować (uwierzcie mi, byłem tam).

Żyjemy jednak w pięknych czasach, kiedy artysta nie musi już czekać na niczyją zgodę, by opublikować swoje dzieło. Self-publishing oraz Indie-publishing, czyli wydawanie niezależne, ma się coraz lepiej nie tylko w szerokim świecie, ale też w Polsce. Po spektakularnym sukcesie Michała Szafrańskiego jeszcze więcej osób spojrzało w stronę samodzielnego wydawania książek, by się przekonać, że… to również wcale nie jest łatwe i zazwyczaj wymaga sporych nakładów finansowych.

Na szczęście czasy, w których żyjemy, obfitują też w piękną technologię, która pozwala na rzeczy, o jakich nie śniło się ludziom jeszcze dekadę temu. Bo komu jeszcze niedawno śniło się, że może opublikować książkę za darmo, w bardzo prosty sposób, a do tego ze wsparciem sztucznej inteligencji?

Poznajcie Ridero

O Ridero usłyszałem pierwszy raz dwa lata temu, gdy usługa weszła do Polski. Byłem jedną z pierwszych osób, które testowały wersję beta polskojęzycznego wariantu serwisu i szczerze mówiąc, nie byłem pod wrażeniem. Widziałem jednak, że usługa ma gigantyczny potencjał, któremu trzeba dać czas na rozwój. I nie myliłem się.

Przewińmy do przodu o kilkanaście miesięcy i Ridero zmieniło się nie do poznania. Dziś jest to serwis, który nie tylko mogę z czystym sumieniem polecić innym, ale z którego sam najprawdopodobniej skorzystam w nieodległej przyszłości. Nie dość, że umożliwia on kompleksowe przygotowanie książki do druku, publikacji cyfrowej i dystrybucji, to jeszcze nie pobiera prowizji od autora, który zachowuje 100% swojego honorarium!

Jak wydać książkę z Ridero? To bajecznie proste.

Serwis zachwala, że wystarczą trzy kroki, by stworzyć książkę z Ridero. Postanowiłem się więc przekonać, ile jest w tym prawdy.

Najpierw wybrałem jeden z szablonów okładki i dodałem do niego tytuł oraz nazwisko autora. Do gotowych szablonów możemy również dodać wybraną przez nas, lub wygenerowaną z systemu grafikę.

Stworzenie książki z Ridero jest banalnie proste.

Dodałem tekst opowiadania „Plastikowe serce” (które możecie przeczytać na Spider’s Web) i poczekałem, aż system przetworzy plik .docx na gotową książkę. Warto dodać, że jako treść książki możemy załadować nie tylko z pliku tekstowego, lecz także wpisując URL bloga. Szkoda tylko, że nie dotyczy to blogów opartych o WordPressa, który jest najpopularniejszym systemem blogowym. Wybrać możemy za to import z Bloggera, Tumblera, Medium czy Wattpada.

ridero-2

Następnie wybrałem motyw (Fiction Regular) i poczekałem, aż Ridero przetworzy moją książkę.

ridero-srodek

I to jest moment, w którym czekał mnie prawdziwy szok. Spodziewałem się bowiem, po uprzednim zasięgnięciu języka u Tomka ze Spisku Pisarzy, który wydał swą książkę z Ridero, że czeka mnie mozolne dłubanie przy tekście, aby poprawić niedociągnięcia.

Tymczasem Ridero przetworzyło tekst bezbłędnie. Mówimy co prawda o krótkim, liczącym 11 stron opowiadaniu, a nie manuskrypcie na kilkaset stron, lecz nie zmienia to faktu, iż jestem pod ogromnym wrażeniem.

ridero-sklad

Test został sformatowany bez najmniejszych trudności, a jeśli wewnątrz wordowskiego pliku poprawnie opisaliśmy nagłówki, to system automatycznie utworzy na ich podstawie spis treści. Wow! Nie powinienem być jednak zaskoczony. Ridero ma bowiem asa w rękawie, który wyróżnia go na tle innych, podobnych rozwiązań.

Sztuczna inteligencja w służbie pisarzom.

Tym asem jest sztuczna inteligencja, która sprawia, że z każdym dodanym tekstem Ridero uczy się coraz lepiej składać publikacje, zależnie od ich gatunku, stylu, szablonu, etc. Biorąc pod uwagę, że tylko w Polsce, tylko w ubiegłym roku do systemu dodano 13 tys. pozycji, sztuczna inteligencja miała mnóstwo materiału, by usprawnić działanie wirtualnego DTP.

Efekty? Naprawdę oszałamiająco dokładne. Nie twierdzę, że SI zastąpi specjalistę od składu i druku, lecz jak na narzędzie tak proste, a do tego darmowe w swej podstawowej formie, wyniki są więcej niż zadowalające.

Przygotowany plik możemy pobrać za darmo w formacie EPUB, lub za 36 zł za komplet formatów EPUB 3, PDF, MOBI i FB2. Oznacza to, że przygotowana w Ridero książka jest gotowa nie tylko do druku, ale też do otworzenia na każdym czytniku i urządzeniu mobilnym.

Przygotowałem książkę w Ridero. Co dalej?

Ogromną zaletą Ridero jest to, że po przygotowaniu książki system nie zostawia autora samemu sobie. Oczywiście ciężar marketingu i dotarcia z książką do klienta nadal leży po stronie twórcy, lecz Ridero oferuje narzędzia, które odciążą autora z konieczności własnego dystrybuowania książki.

ridero-finisz

Pierwszą z nich jest druk na żądanie. Oprócz tego, że autor może samodzielnie zamówić wybraną liczbę książek i samodzielnie prowadzić sprzedaż, istnieje też możliwość zlecenia sprzedaży książki drukowanej poprzez księgarnię Alimero. Książka zostaje więc wydrukowana dopiero w tedy, gdy kupujący złoży zamówienie. Ergo – autor nie ponosi kosztów druku. Taka książka nie podlega też cenowym akcjom promocyjnym, a Alimero zapewnia gwarantowany zarobek autora.

Dla książek w wersji elektronicznej Ridero ma coś jeszcze lepszego – wprowadzenie e-booków do dystrybucji w ponad 200 księgarniach w całej Polsce! Więcej o dystrybucji cyfrowej dowiecie się bezpośrednio z Ridero, istotne jest jednak to, że autor jest w stanie zapewnić sobie szeroką dostępność swojego dzieła, nie ponosząc dodatkowych kosztów. Ridero nie pobiera prowizji za taką sprzedaż. Wystarczy wybrać kwotę, jaką chcemy zarobić na sprzedaży jednego egzemplarza. Po doliczeniu marży księgarni i 23% podatku VAT otrzymujemy finalną cenę książki.

dystrybucja grafika

Aby skorzystać z tego systemu nie trzeba też prowadzić własnej działalności gospodarczej. Wszystkimi formalnościami po przekazaniu licencji na dystrybucję zajmuje się Ridero. Autor ponosi jedynie jednorazowy koszt obsługi księgowej, wynoszący 12 zł.

Zbyt piękne, by było prawdziwe? Też tak pomyślałem, dlatego zadałem kilka pytań Kindze Kasperek z Ridero, by wyjaśnić nurtujące mnie wątpliwości.

Łukasz Kotkowski, Spider’s Web: Na czym zarabia Ridero, skoro stworzenie książki jest bezpłatne? Na dodatkowych usługach? Wydruku?

Kinga Kasperek, Ridero: Faktycznie, dużo usług w Ridero jest bezpłatnych – tak jak stworzenie książki i dystrybucja. Firma w większości zarabia na usługach dodatkowych: druku, projekcie okładki, korekcie, asystencie. Pomimo tego, wciąż ceny za usługi są konkurencyjne, dzięki korzystnym umowom, jakie podpisaliśmy z naszymi podwykonawcami. Model biznesowy oparty jest na założeniu: nie zarabiamy na autorze, ale na dostarczeniu mu usług w dobrych cenach.

Statystycznie, ilu autorów decyduje się na wydruk z Ridero, a ilu obstaje przy konwersji do ebooka?

W 2016 mieliśmy ponad 1000 zamówień na druk i ponad 500 autorów skorzystało z dystrybucji. Ponad 13 000 książek zostało dodanych do systemu w Polsce.

Kim jest przeciętny autor wydający w Ridero?

Tak naprawdę grupa jest bardzo różnorodna. Zarówno pod względem wiekowym (od nastolatków po osoby w wieku uznawanym za sędziwy), jak i publikowane książki. W zasadzie w Ridero wydawane są wszystkie typy książek: przez beletrystykę, poradniki, literaturę piękną, wspomnienia i szeroko rozumiane non-fiction.

Przy wejściu w dystrybucję w księgarniach autor określa kwotę, jaką chciałby zarobić za książkę. Ile średnio trzeba do tej kwoty doliczyć, żeby wyszła cena, jaką zapłaci czytelnik?

Marżę księgarni oraz podatek VAT 23%. Dodatkowo, w trakcie wypłaty środków odprowadzamy podatek dochodowy i jednorazowo pobieramy kwotę 12 zł za obsługę księgową. Marża jest zależna od konkretnej księgarni i wynosi od 30-50%. Ridero nie pobiera marży od sprzedaży, co mocno nas wyróżnia o rynku.

Czy dystrybucja cyfrowa obejmuje też umieszczenie książki w np. w Google Play i iBooks?

W tym momencie nie, ale jesteśmy w trakcie rozmów z tymi podmiotami i chcemy taką dystrybucję wprowadzić.

Jednym z partnerów globalnej wersji Ridero jest Amazon. Czy w tej chwili przez Ridero.pl też można umieścić tam książkę (w języku angielskim, oczywiście)? Jak to się ma do KDP?

Tak, przez stronę globalną jest to możliwe. Amazon pozwala autorom na publikację swoich książek na dwa sposoby. Pierwszy – gdy autor zgadza się sprzedawać wyłącznie przez KDP, wtedy otrzymuje wyższy zarobek. Drugi – gdy chce sprzedawać również przez inne kanały, wtedy marża Amazonu jest nieco wyższa. Ridero pozwala autorowi na dystrybucję do wielu księgarni, co uznajemy za bardziej korzystną dla autora sytuację. W tym do Amazonu w wersji drugiej. Książka zasysana jest bezpośrednio z systemu Ridero, a rozliczenie jest dostępne również przez naszą stronę (nie przez KDP).

Czy planujecie podobną współpracę dystrybucyjną w przypadku książek papierowych?

Na razie mamy możliwość dystrybucji papieru w wersji print on demand przez księgarnię Alimero, a niebawem – przez stronę autora na ridero.pl. Wiemy, że dla naszych autorów dystrybucja do księgarń stacjonarnych jest ważna i mocno zastanawiamy się, jak im taką możliwość udostępnić. Rynek księgarski jest nieprzyjazny dla osób publikujących książki w mniejszych nakładach, ale staramy się znaleźć rozwiązanie.

Ilu klientów w Polsce ma Ridero? I – może to niewygodne pytanie, ale trzeba je zadań – czy potencjalny autor nie musi się obawiać, że Ridero podzieli los wydaje.pl?

Aktualnie ponad 20 000 autorów w Polsce. A jeśli chodzi o wydaje.pl – sytuacja firmy jest nieco inna. Ridero jest najpopularniejszym portalem dla niezależnych autorów w Rosji, rozwija się również w Niemczech i na Łotwie. Wydaje.pl było małym start-upem, stworzonym przez pasjonatów samodzielnego publikowania. Ridero jest w tym momencie dużą, stabilną i międzynarodową firmą.

Zarządzają nią osoby, które mają ogromne doświadczenie biznesowe, a portfolio inwestorów robi wrażenie. Oczywiście, nikt nie jest w stanie zagwarantować w biznesie, że będzie on w kolejnych latach tak dobrze się rozwijał jak teraz, ale osobiście jestem pełna nadziei.

Przyznaję, że po bliższym zapoznaniu się z Ridero również jestem pełen nadziei. To naprawdę niezwykła usługa.

Gdy pierwszy raz zetknąłem się z Ridero, czułem potencjał tej usługi, ale z pewnością nie byłem w stanie przewidzieć, że dziś, ledwie dwa lata od wejścia do Polski, ta firma przejdzie tak długą drogę. Co najważniejsze, Ridero nie przestaje się rozwijać i cały czas wprowadza jakieś nowości, stając się jeszcze lepszą usługą.

Już dziś Ridero jest rozwiązaniem kompletnym, w którym możemy zupełnie za darmo przygotować własną książkę do publikacji. Wydając stosunkowo niewielkie pieniądze możemy oddać ją w ręce profesjonalnego korektora, zlecić projekt okładki, a nawet opłacić asystenta, który przeprowadzi nas przez cały proces tworzenia książki i jej późniejszej dystrybucji.

Podkreślę jeszcze raz, że kwestia dotarcia z książką do odbiorcy nadal leży po stronie autora. Ridero jest tylko narzędziem – to po stronie twórcy leży jak najlepsze jego wykorzystanie. Jeśli jednak użyć go we właściwy sposób, może stać się bezcenną bronią w arsenale niezależnego autora, który nie chce polegać na wydawcach, a z drugiej strony nie dysponuje wiedzą/nakładami finansowymi/cierpliwością by samodzielnie przygotować książkę do druku, publikacji i dystrybucji. Wieść jednak niesie, że Ridero niebawem prowadzi do swej oferty także usługi wspierające pisarza na froncie promocji, więc wkrótce część kolejnego ciężaru zejdzie z barków autora.

Jeżeli planowałeś samodzielne wydanie książki, ale nie wiedziałeś, jak się za to zabrać – nie musisz szukać dalej. Na polskim rynku nie ma drugiego, tak dobrego narzędzia.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji