Teraz Lewandowskiego i całą Bundesligę zobaczymy w Eleven. No i fajnie

Artykuł/Media 16.02.2017
Teraz Lewandowskiego i całą Bundesligę zobaczymy w Eleven.  No i fajnie

Teraz Lewandowskiego i całą Bundesligę zobaczymy w Eleven. No i fajnie

Nie Wisła Płock, nie Legia Warszawa, a Inter Mediolan jest moją ulubioną drużyną piłkarską (w tym roku stuknie nam okrągłe dwudziestolecie), ale dopiero od kilkunastu miesięcy mogę godnie oglądać jego mecze w internecie. 

Eleven Sports potrzebowało jakoś tak mniej więcej tygodnia, żeby przekonać do siebie miłośników piłki. Zaczęło się od wielkiego jęku zawodu, że nagle kilka czołowych lig przeszło do kompletnie nieznanego polskiemu widzowi gracza, który na dodatek wówczas nie planował jeszcze nadawać w telewizji, a wyłącznie przez internet.

Potem jednak dogadali się z kablówkami i kibice nie musieli wyrzucać swoich pięćdziesięciocalowych plazm do kosza. A cała rzesza internautów, w tym ja, akurat bardzo sobie chwaliła fakt, że mecz ulubionej drużyny będą w końcu mogli obejrzeć – jak ludzie – za pośrednictwem laptopa czy smartfona. Jak ludzie, czyli w dobrej jakości i bez lagów, a nie na jakiejś przerywającej, śnieżącej Al Jazeera TV, gdzie z niewiadomych przyczyn rosyjski(?) komentator cały czas krzyczy “UDAR, UDAR”, a transmisja co i rusz zdejmowana jest przez stację, której prawa pokrewne zostały naruszone.

Eleven Sports w dobrym, korwinowskim stylu zaorało konkurencję pod względem dostarczania meczu w internecie, jeszcze alternatywnie dogadało się z takimi usługami jak np. player.pl – generalnie: do wyboru, do koloru. A warto nadmienić, że Eleven nie zrobiło niczego szczególnego, po prostu poprzeczka była zawieszona kilka metrów pod ziemią.

Przypominam sobie jak przed laty kaleczył tę kwestię Onet nie potrafiąc zaserwować porządnej transmisji Ligi Mistrzów. Nie do końca było mi też po drodze z silverlightowymi playerami konkurencji. Od paru lat akurat na stronach takiej TVP jako-tako tę Ligę Mistrzów się dało oglądać, ale transmitowano ją dość wybiórczo.

No i – jak to w TVP – zawsze istniało ryzyko, że stacja wyświetlała nie taki wynik, jaki padł naprawdę, tylko taki, której drużynie bardziej kibicuje Jacek Kurski. Nie wierzycie, że byliby do tego zdolni? To włączcie sobie Wiadomości*.

Ja nie jestem typem tych kibiców, którzy żyją z hejtowania komentatorów.

Jest taka grupka osób, która rozpaczliwie musi budować swój autorytet przez narzekanie na komentatorów, że ten się przejęzyczył, a ten to w ogóle do niczego się nie nadaje. Nie, ja tam lubię każdego komentatora (może z wyjątkiem byłych piłkarzy, ale to trochę inna bajka).

Ale, jest faktem, że komentatorów Eleven Sports lubią nawet najbardziej pyskate i buńczuczne Janusze. I zasłużenie, bo są naprawdę nieźli. W trakcie meczu Interu słucham o tym co wczoraj wydarzyło się wokół klubu, a nie 90 minut wspominania jak to Ronaldo podał w 1999 do Vieriego i cóż to był za piłkarz, ach cóż to był za piłkarz ten nasz Recoba.

A spotkaliśmy się tutaj wszyscy, żeby ogłosić, że Eleven Sports pozyskało wyłączne prawa do transmisji Bundesligi oraz 2. Bundesligi.

To oznacza, że będziemy mogli z bliska przyglądać się meczom naszych ulubionych rodaków – w tym gwiazd niemieckiej ligi Roberta Lewandowskiego, Łukasza Piszczka, Kuby Błaszczykowskiego. Prawa zaczną obowiązywać od sezonu 2017/18 i ten stan rzeczy utrzyma się przynajmniej przez cztery lata.

Półtora roku Eleven Sports dla przeciętnego kibica w Polsce brzmiało niczym “Badzia Badzia Network”. Dziś, myślę, informację o zdobyciu praw do jednych z najlepszych ligowych rozgrywek piłkarskich, cieszy wielu koneserów futbolu.

*hurr durr Kralka, już nawet we wpisie o piłce nożnej nie mogłeś sobie darować, właśnie straciliście czytelnika!!1

Dołącz do dyskusji