Microsoft odkrywa karty. Poznajemy specyfikację sprzętową Xboxa One “Scorpio”

News/Gry 25.01.2017
Microsoft odkrywa karty. Poznajemy specyfikację sprzętową Xboxa One “Scorpio”

Microsoft odkrywa karty. Poznajemy specyfikację sprzętową Xboxa One “Scorpio”

Do niedawna o Xbox One „Scorpio” nie wiedzieliśmy w zasadzie nic poza faktem, że ma mieć wydajność sześciu teraflopsów i że jest projektowany pod kątem grania w 4K. Teraz dowiadujemy się kilku istotnych kwestii.

Xbox One „Scorpio” ma się pojawić pod koniec bieżącego roku i ma być najwydajniejszą wersją konsoli Xbox One, która jako jedyna zaoferuje możliwość grania w rozdzielczości 4K. Co jeszcze o niej wiemy? Właściwie, to… niewiele.

Wiemy na pewno, że wydajność pamięci ma wynosić 320 GB/s, a z renderów Microsoftu wiemy też, że konsola ma 12 układów pamięci, co sugeruje, że będzie posiadać 12 GB RAM-u. Wiemy też, że CPU Scorpio ma być ośmiordzeniowe. I że konsola działa na Windows 10. Reszta jest już spekulacją.

Przyjaciel redakcji Digital Foundry wskazał jej jednak dokumentację Scorpio, jaka została wysłana deweloperom i którą można odnaleźć umieszczoną jako niepubliczną na serwerach Microsoftu. Czego się z niej dowiadujemy?

Pamięć ESRAM znika z konsoli.

Pamięć ESRAM, którą znajdziemy we wszystkich wersjach Xboxa One, to coś w rodzaju podręcznej pamięci operacyjnej. To ultraszybka pamięć wbudowana bezpośrednio w procesor konsoli, która znacząco przyspiesza wymianę danych pomiędzy procesorem a pamięcią operacyjną. Niestety, konsola posiada raptem 32 MB pamięci ESRAM, co znacząco utrudnia efektywne jej wykorzystanie i przez co pisanie gier na Xboxa One jest trudniejsze.

Pamięć operacyjna w Scorpio ma być na tyle wydajna, by ESRAM przestał być potrzebny (a wręcz znacząco przewyższać wydajność pamięci w poprzednich konsolach), więc nie będzie w niej obecny.

To jednak nie oznacza, że twórcy gier mogą o nim zapomnieć. Każda gra wydana na Xboxa One ma działać na wszystkich trzech wersjach konsoli, czyli Xbox One, Xbox One S i Xbox One „Scorpio”. A to oznacza, że tworząc gry nadal trzeba będzie się męczyć z optymalizacją pod tę trudną architekturę w przypadku pierwszych dwóch konsol.

Microsoft potwierdza też, że Xbox One „Scorpio” ze swoim GPU o wydajności 6 TF będzie 4,5-krotnie bardziej wydajny od GPU ze zwykłego Xboxa One. Dodał też, że konsola będzie posiadać 4-krotnie więcej pamięci podręcznej L2 od poprzedniej konsoli, co oznacza, że układ graficzny konsoli będzie równie nowoczesny, co układy graficzne Polaris. Lub nowocześniejszy.

Potwierdzono też obsługę Delta Color Compression (DCC).

A co z mikroprocesorem?

Wygląda na to, że Xbox One „Scorpio” nie będzie wykorzystywał najnowszych procesorów Zen od AMD. To już tylko wniosek Digital Foundry z dokumentacji Microsoftu, ale że w tej redakcji pracują niezrównani fachowcy, ich interpretację należy traktować poważnie.

Dotarli oni do fragmentu sugerującego programistom interpolowanie animacji liczonych przez procesor. Microsoft sugeruje, że przy 60 klatkach na sekundę renderowanych przez GPU, procesor CPU może liczyć tylko 30 klatek animacji obiektów, a te brakujące interpolować. Ośmiordzeniowy Zen nie potrzebowałby stosowania takich sztuczek z uwagi na jego wysoką wydajność, a to sugeruje, że Xbox One „Scorpio” nadal będzie wykorzystywał rdzenie Jaguar, obecne w aktualnych konsolach, być może taktowane z wyższą częstotliwością.

Uda się z tym 4K? Tak, ale…

Wiele osób nadal wątpi w możliwość wyświetlania przez Xbox One „Scorpio” gier w 60 klatkach na sekundę w rozdzielczości 4K.

Dokumentacja Microsoftu nadal jednak sugeruje, że będzie to możliwe. Architektura układów AMD umożliwia zwiększanie rozdzielczości bez bezpośredniego przełożenia na moc obliczeniową. Jak wskazuje Microsoft, testował już on jego własną grę, która po przejściu z rozdzielczości 1080p na 4K zwiększyła 3,5-krotnie zapotrzebowanie na moc obliczeniową, zamiast 4-krotnie. A z uwagi na 4,5-krotnie zwiększenie wydajności GPU Scorpio, natywne 4K będzie możliwe.

Firma podpowiada jednak kilka sztuczek które “Scorpio” potrafi realizować dla tych twórców gier, którzy chcą wykorzystać moc obliczeniową “Scorpio” do czegoś więcej niż większej ilości pikseli, na przykład większej szczegółowości obrazu czy dodatkowych efektów graficznych. Bo, jak zauważa, niektóre metody renderowania oferują jakość 4K przy niepełnym, „nieprawdziwym” 4K.

Innymi słowy, firma proponuje podobne metody, którymi ratuje się znacznie mniej wydajny PlayStation 4 Pro do wyświetlania obrazu w wysokiej rozdzielczości. Z tą różnicą, że tak jak PS4 Pro wykorzystuje je by móc w ogóle radzić sobie z większą ilością pikseli, tak w “Scorpio” ma to dać zapas mocy obliczeniowej do innych zadań, jakie twórca gry sobie wymyśli.

A te sztuczki to stosowanie bufora ramki 4K, ale renderowanie przeźroczystości, ambient occlusion czy cieni w rozdzielczości 2K, a także checkerboard rendering, czyli renderowanie gry w 2K, a następnie wykorzystanie algorytmu uzupełniającego brakujące piksele.

Microsoft zaznacza jednak, że jedna z jego sztandarowych gier (nie podaje jaka, ale wiele wskazuje na Forzę Horizon 3) „bez żadnej trudności” przeszła do pełnego 4K, bez stosowania żadnych sztuczek.

Scorpio i Vega?

Zbierając te wszystkie informacje do kupy, redakcja Digital Foundry zgaduje, że w konsoli znajduje się układ graficzny Vega, którego jednym z atutów jest zmniejszające się proporcjonalnie zapotrzebowanie na moc obliczeniową wraz ze zwiększaniem rozdzielczości.

Xbox One “Scorpio” zapowiada się bardzo obiecująco i wygląda na to, że pod względem podzespołów będzie w zasadzie niezrównany, oferując około 150 proc. mocy najwydajniejszego konkurenta na rynku konsol do gier, a dzięki przemyślanej konstrukcji stanowiąc całkiem realną alternatywę do typowego peceta do gier.

Otwarta pozostaje jednak kwestia ceny. Phil Spencer, szef działu Xboxa, zapowiedział, że „Scorpio” pozostaje konsolą i będzie wyceniony jak konsola. Dodał też, że to konsola typu premium, więc cena też ma być „premium”. Jeżeli to oznacza konsolę za około 2000 złotych, to “Scorpio” może okazać się hitem.

Ale czy to samo będzie możliwe, jeżeli cena wyniesie 3000 złotych? To już przestaje być takie oczywiste…

Dołącz do dyskusji

Advertisement