Evernote czy OneNote? Zwycięzca może być tylko jeden

Felieton 23.01.2017
Evernote czy OneNote? Zwycięzca może być tylko jeden

Evernote czy OneNote? Zwycięzca może być tylko jeden

Po grudniowej wpadce wizerunkowej Evernote’a postanowiłem na nowo rozważyć korzystanie z konkurencyjnego OneNote od Microsoftu. Miesiąc później wiem już, że z wyborem cyfrowego notatnika jest gorzej, niż z wyborem Mac kontra PC.

Evernote miał naprawdę trudny rok. Duże zmiany wewnętrzne. Przeniesienie infrastruktury do chmury Google’a. Zmiany w funkcjonalności i podniesienie cen pakietów premium. W końcu, kontrowersyjne zmiany w polityce prywatności, z których firma ostatecznie się wycofała pod naporem krytyki użytkowników.

Mimo tego wszystkiego aplikacja kończy rok na plusie. Nadal ma ponad 200 milionów aktywnych, płacących użytkowników i – o czym przekonywałem się cały ostatni miesiąc – nadal pozostaje najlepszym rozwiązaniem na rynku.

Wybór cyfrowego notatnika nie należy do najprostszych.

Jeżeli jedynym, czego oczekujesz od aplikacji notatnika to zapisanie sobie kilku drobiazgów, możesz śmiało ominąć ten artykuł. Na twoje potrzeby wystarczający będzie Google Keep lub Apple Notes. Sprawa znacząco się komplikuje, gdy cyfrowy notatnik traktujemy jako swoiste rozszerzenie mózgu. Cyfrową pamięć, w której ląduje wszystko – od listy zakupów, poprzez kreatywne rozmyślania aż po ważne dokumenty, zakładki, projekty.

Właśnie w ten sposób od ponad roku korzystam z notatnika i przez ostatni miesiąc utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że pomimo wielu podobieństw, OneNote nie jest w stanie mi zastąpić Evernote’a.

Zakładam, że znakomita większość czytelników Spider’s Web wie z grubsza, co oferują obydwa rozwiązania, więc napiszę w trzech punktach, co sprawiło, że po miesiącu z OneNote przywróciłem wszystkie notatki na zieloną stronę mocy.

1 – Interfejs użytkownika

Nazwijcie to przyzwyczajeniem, preferencją, kwestią stricte osobistą. Ale interfejs użytkownika w OneNote nijak mnie do siebie nie przekonał. O wiele bardziej intuicyjne jest przeszukiwanie notatników pogrupowanych w stosy i notatek oznaczonych odpowiednimi tagami, niż przekopywanie się przez notatniki, zakładki i strony. Pewnie można do tego przywyknąć, ale rozwiązanie Evernote’a jest po prostu o wiele bardziej logiczne i przejrzyste. W 10 przypadkach na 10 szybciej docierałem do poszukiwanej treści w Evernote, niż OneNote.

2 – Aplikacja mobilna

Zarówno Evernote jak i OneNote mają absolutnie okropne aplikacje mobilne, które nadają się co najwyżej do wprowadzania notatek i szybkiego podglądu przypiętych/dodanych do ulubionych informacji. Ale jeśli chodzi o faktyczną pracę czy organizację notesów, obydwie są jednakowo fatalne.

Evernote jednak kroczy w dobrą stronę. Nowa wersja aplikacji, która trafiła właśnie na iOS i niebawem wyląduje na Androidzie, zmienia niemalże wszystko, co uwierało w starej wersji. A OneNote? Nie zmienił się nic, odkąd korzystałem z niego na Androidzie ostatni raz, czyli jakiś rok temu. Aplikacja jest nieintuicyjna, a co gorsza, dramatycznie powolna. Co prowadzi mnie do kolejnego punktu…

3 – Ustawiczne problemy z synchronizacją.

To chyba najważniejszy powód, dla którego nie potrafię zostać z OneNote. Jako że korzystam na co dzień z wielu urządzeń, synchronizacja między nimi jest kluczowa. Evernote synchronizuje się bezproblemowo za każdym razem, na każdym sprzęcie. OneNote? Losowo.

Niejednokrotnie z aplikacji na jednym z komputerów znikały mi zsynchronizowane uprzednio notatniki, które musiałem ponownie otwierać z lokalizacji w chmurze. Notatki uparcie odmawiały synchronizacji na jednym urządzeniu, jeśli aplikacja była otwarta na drugim. Czasem program potrzebował nawet 10-15 minut, by odtworzyć zapisaną w chmurze zawartość!

Może są tacy, którym takie „drobne” niedogodności w codziennej pracy nie przeszkadzają. Dla mnie to niedopuszczalne.

Evernote czy OneNote? Wybór równie istotny, jak Mac kontra PC.

Naszła mnie myśl, że wybór między jednym a drugim notatnikiem do złudzenia przypomina debatę Mac czy Pecet. Nie jest ona przypadkowa, bo jak się nad tym głębiej zastanowić, to jeden z najważniejszych wyborów, jakich dokonujemy dobierając sobie narzędzia pracy. Dla mnie cyfrowy notatnik to podstawa efektywnego działania, podobnie jak o mojej skuteczności decyduje komputer, na którym pracuję.

OneNote to PC w tej metaforze. Darmowy, a więc dużo tańszy od rywala, oferuje z grubsza te same możliwości, momentami potrafi nawet więcej, ale… co z tego?

Skoro Evernote, podobnie jak Mac, jest nieporównywalnie bardziej dopieszczony, lepiej przemyślany i po prostu (choć to subiektywne odczucie) przyjemniejszy w codziennym użyciu. Tak, jest też znacznie droższy, może jest wręcz za drogi. Ale nie powoduje żadnej z frustracji, które OneNote wywołuje na porządku dziennym.

I jeden i drugi program to bardzo użyteczne narzędzia, a dla wielu osób pewnie nie będzie też problemem, by korzystać z nich naprzemiennie, tak jak można naprzemiennie korzystać z Maca i Peceta.

Koniec końców jednak tylko jeden z nich oferuje bezstresową, bezproblemową pracę i pozwala zapomnieć o narzędziach, a skupić się na działaniu. Dziś nie mam wątpliwości, że w tym pojedynku jednoznacznym zwycięzcą jest Evernote.

Przynajmniej dla mnie.

Czytaj również:

Dołącz do dyskusji

Advertisement