Dlaczego czujemy to, co czujemy

Felieton/Nauka 20.01.2017
Dlaczego czujemy to, co czujemy

Dlaczego czujemy to, co czujemy

Facebook. Post o tym, że w roczniku szkoły umieszczono zdjęcie psa jednego z uczniów. Uczeń jest diabetykiem, pies wyczuwa problemy i informuje człowieka kiedy wziąć insulinę lub coś zjeść. Komentarze pozytywne oprócz tych kilku brzmiących mniej więcej tak: sam mam cukrzycę i dałem sobie radę w szkole bez psa, dzieciak jest leniwy, pies jest mu niepotrzebny. Bo mógłby mierzyć sobie cukier sam.

Od razu przypomniało mi się, że czytałam o pewnym badaniu dotyczącym empatii. Wyniki są nieco sprzeczne z tym, co myślimy na chłopski rozum. W pewnych przypadkach ludzie mają mniej empatii dla innych, którzy przechodzą przez przeżycia, których sami doświadczyli.

Przykładowo ludzie, którzy dopiero mają wejść do lodowatej wody są bardziej empatyczni dla człowieka, który nie odważył się zanurzyć niż ci, którzy są już po kąpieli. Trochę tak, jakby przerzucali swoje doświadczenie na innych – ja to zrobiłem, więc nie maż się i też to zrób. Facebookowe komentarze diabetyków to przecież dokładnie to samo. Jest to zadziwiające o tyle, że zwykło się myśleć, iż podobne doświadczenia kreują większą empatię, na tym przecież oparte są programy pomocowe, grupy wsparcia i tak dalej.

Jednak w tych wynikach jest logika

Ludzki umysł ma niesamowite zdolności adaptacyjne i lubi wypierać oraz przekształcać wspomnienia emocji i uczuć już po fakcie. Sama czasem łapię się na tym, że gdy słyszę współczesnych maturzystów mówiących jacy są zestresowani egzaminami myślę: przecież ie ma się czym stresować. Dopiero gdy zastanowię się głębiej przypominam sobie bóle brzucha, trzęsące się dłonie i przerażenie przed drzwiami sal na których odbywały się matury.

Łatwo byłoby mi ekstrapolować te wyniki i napisać, że stąd biorą się nasze przywary, niezrozumienie dla innych, zamknięcie na cierpienie ludzi i nawet całych narodowości – sami przeszliśmy dużo i skoro to już za nami, to odmawiamy innym prawa do cierpienia.

To jednak nieprawda.

O empatii nie wiemy zbyt dużo, tak jak wciąż nie wiemy dużo o tym, jak działają nasze mózgi

Wiemy jednak, że ci lepiej usytuowani, nawet jeśli tylko uważają się za lepiej sytuowanych, mają mniej empatii. Wiemy, że empatia związana z czyimś bólem oddziałuje w mózgu w tych samych miejscach, które oddziałują, gdy sami odczuwamy ból. Wiemy, że paracetamol zmniejsza empatię.

Wiemy też, że oksytocyna jest bardzo ważna dla umiejętności współodczuwania, że mózgi psychopatów bez empatii działają inaczej sugerując, że niemal nie posiadają oni zdolności empatii. Wiemy, że osoby narcystyczne są zdolne do empatyzowania, tylko potrzebują do tego impulsu i motywacji. Wiemy, że empatia mocno wiąże się z instynktem do identyfikowania się w jakiejś grupie i że tych “z zewnątrz” traktujemy mniej empatycznie. No chyba, że mamy jakieś pozytywne doświadczenie, wtedy jest nam łatwiej współodczuwać. Wiemy też, że to pozytywne doświadczenie wpłynie na naszą empatię w stosunku do całej grupy, bo jesteśmy stworzeni do generalizowania.

Słowem, nie wiemy niemal nic, zwłaszcza w kwestii twardych faktów

Potrafimy rozpoznać, że empatia to bardzo ważna dla rozwoju cywilizacji i dla zwykłego człowieczeństwa cecha bardzo pożądana. Próbujemy uczyć jej w szkołach, próbujemy uwrażliwiać ludzi kampaniami. Okazuje się, że czytanie książek, fikcji literackiej, jest w tym skuteczne.

Być może w świecie, w którym zamiast się jednoczyć coraz bardziej się dzielimy zabrakło empatii, tej podstawowej umiejętności postawienia się w czyimś miejscu. Być może zbyt długo nam powtarzano, że każdy odpowiedzialny jest sam za siebie. Być może za mało czytamy, a za dużo siedzimy na fejsie.

Nauka jednak daje nadzieję, że może być lepiej. Skoro za empatię w dużym stopniu odpowiadają hormony i mózg, to w końcu znajdziemy sposób, żeby nauczać jej skutecznie. Neuroplastyczność i wiedza może nam w tym pomóc.

Do tego czasu za każdym razem, gdy pojawia się w nas negatywny odruch w stosunku do drugiego człowieka warto zatrzymać się na chwilę i zastanowić się, skąd się wziął. Czy gdyby w tym samym miejscu znalazł się ktoś nam bliski mielibyśmy taką samą reakcję? Dlaczego czujemy to, co czujemy?

Ćwiczenia na empatię nie powinny kończyć się razem z lekcjami języka polskiego.

Źródła: QZ, The Conversation, Psychology Today, Surrey, PsyPost, Big Think, news.osu.edu i Medical Daily.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement