AMA z Polakiem, który od lat zajmuje się inżynierią kosmiczną – najlepsze pytania i odpowiedzi

Artykuł/Nauka 20.01.2017
AMA z Polakiem, który od lat zajmuje się inżynierią kosmiczną – najlepsze pytania i odpowiedzi

AMA z Polakiem, który od lat zajmuje się inżynierią kosmiczną – najlepsze pytania i odpowiedzi

Doktor inżynier Marcin Stolarski, pracujący od lat nad projektami związanymi z badaniami kosmosu to człowiek, który lubi dzielić się swoją wiedzą.

Stolarski prowadzi profil na Facebooku o nazwie: „Inżynieriada – świat widziany oczami inżyniera” oraz własny kanał na YouTube. Jego dorobek już jest imponujący: na swojej stronie wymienia ogromną liczbę projektów, w których uczestniczył, głównie poświęconych komunikacji kosmicznej. Oprócz swoich głównych zajęć, poświęca się edukacji i szerzeniu wiedzy o badaniach kosmosu – między innymi w projekcie Uniwersytet Dzieci.

Tym razem postanowił odpowiadać na pytania w popularnej formie AMA (ask me anything) na Wykopie. Oto skrót najciekawszych wypowiedzi (pozwoliłem sobie poprawić literówki i zredagować niejasności).

Pytanie: Czy podzielasz, na podstawie swoich doświadczeń, moją tezę, że polska kadra zarządzająca (szczególnie ta starszej daty) jest największym balastem polskiej gospodarki?

Odpowiedź: Kosmos to bardzo konserwatywna dziedzina. Tutaj nie lubimy stosować elektroniki, która już nie działa na Ziemi od 10 lat. Cenimy niezawodność, a nie nowość i szybkość. Aby zajmować się kosmosem trzeba mieć otwarty umysł, więc w Polsce nie mamy problemów ze starą gwardią. Wręcz nam jej brakuje (ludzi z doświadczeniem).

Pytanie: Co wydaje się Panu najtrudniejsze i najnudniejsze w zawodzie?

Odpowiedź: Najtrudniejsze jest to, że musisz wyobrazić sobie środowisko pracy, które jest zupełnie nieintuicyjne. Nic co nauczyłeś się przez swoje lata obserwując życie na Ziemi nie sprawdza się w kosmosie. Np. komputer, który działa normalnie na Ziemi, przegrzewa się w kosmosie, ponieważ np. jest brak konwekcji. Najnudniejsze jest produkowanie dokumentacji. Jest niepisana zasada, że do każdego satelity produkuje się więcej dokumentacji (wagowo) niż waży sam satelita.

Pytanie: Jakie skończył pan studia?

Odpowiedź: Jestem doktorem telekomunikacji, ale w Kosmosie jak w życiu – wszystkie kierunki inżynieryjne są przydatne.

Pytanie: Czy jest w naszym kraju jakiś odpowiednik bazy na Cape Canaveral lub Vandenberg Air Force Base, z którego hipotetycznie mogłyby startować rakiety w kosmos?

Odpowiedź: Jak budujesz wyrzutnie rakiet to potrzebujesz miejsca wokół, gdzie te rakiety mogłyby spadać bezpiecznie nie zabijając nikogo. W Polsce trudno o takie miejsca. Nad Bałtykiem można trochę strzelać, ale nie na orbitę. Jeśli Polska chciałaby mieć takie miejsce może wykorzystać platformę morską lub gdzieś wydzierżawić taki teren. Moje propozycje to Spitsbergen albo Gujana Francuska. W Polsce jest firma SpaceForest, która buduje rakiety i rozwija te technologie miedzy innymi dla ESA.

Pytanie: Jako student Inżynierii kosmicznej, chciałbym zapytać jakie ma Pan rady dla osoby, która za 2 lata znajdzie się na rynku pracy sektora kosmicznego 🙂

Odpowiedź: Zacznij uczestniczyć w studenckich misjach balonowych oraz kosmicznych. Zacznij pisać artykuły na konferencje. Dołącz do jakiejś grupy studenckiej zajmującej się takimi rzeczami.

Pytanie: Jak duże jest zaangażowanie Polaków w projekty kosmiczne i jak są traktowani przez międzynarodowe środowisko na podstawie Pana i kogoś z równoległych projektów o podobnej renomie?

Odpowiedź: Polaków ograniczają środki. Jest to kilka- kilkanaście mln euro rocznie. Dlatego nie budujemy rakiet (jedna Ariane 5 kosztuje 250 mln euro, Francja buduje takich kilka w ciągu roku). Budujemy małe satelity bądź instrumenty na satelity. Tam gdzie dołączamy do zespołów traktowani jesteśmy z wielkim szacunkiem. Mamy swoje specjalizacje takie jak systemy zasilania czy penetratory kosmiczne (np. MUPUS wbijał się w kometę podczas misji Rosetta).

Fragment większej dyskusji o zarobkach w inżynierii kosmicznej: W ESA inżynier na start dostaje 4500 euro i do tego zwolniony jest z podatków (takie są reguły w ESA). Standardowa pensja poza ESA (gdzie płaci się podatki) to 5500 euro. Jeśli szukasz jakiegoś specjalisty z wąską specjalnością np. od laserowych linków do transmisji miedzy satelitami i z doświadczeniem (np. zbudował takie linki do minimum jednego satelity, który jest w kosmosie) to bez zaoferowania kwoty 7 tys. euro raczej trudno będzie ci takiego znaleźć.

Dołącz do dyskusji

Advertisement