Od zera do milionera i… z powrotem – historia firmy, która postawiła na smart zegarki

Artykuł/Sprzęt 01.12.2016
Od zera do milionera i… z powrotem – historia firmy, która postawiła na smart zegarki

Od zera do milionera i… z powrotem – historia firmy, która postawiła na smart zegarki

Pebble, ech, Pebble. Swego czasu rekordzista zbiórek społecznościowych i gwiazda wśród młodych firm. Dziś – przedmiot spekulacji związanych z niezbyt imponującą sprzedażą, której efektem będzie wymazanie firmy z rynku.

Na razie to tylko plotka, więc nie piszmy i nie zakładajmy z całą pewnością, że Pebble za te kilkadziesiąt milionów dolarów trafi w ręce Fitbita. Ale sądząc po liczbie potwierdzających to źródeł, jest to całkiem prawdopodobne. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że podobno już wcześniej pojawiały się oferty przejęcia firmy – w 2015 miano za nią oferować aż 740 mln dol. (!), natomiast nieco później – 70 mln dol. Obydwie oferty zostały odrzucone, a teraz mówi się o kwocie około 35-40 mln.

Zanim jednak do ewentualnego przejęcia dojdzie (lub nie), przypomnijmy sobie, skąd właściwie wziął się ten cały Pebble. Tym bardziej, że w jego historii jest kilka naprawdę interesujących ciekawostek.

Na początku była… Allerta. Tak, Allerta, a nie Pebble.

inpulse

Co robiła firma Allerta, założona przez Erica Migicovskiego? Dokładnie to samo, co dziś robi Pebble – smart zegarki. I produkowała je jeszcze w okolicach 2010 roku (zapowiedź w 2009) – kiedy smartfony dopiero zaczęły stawać się popularne (!).

allerta-inpulse

Ciekawostka? Allerta swój pierwszy zegarek stworzyła z myślą o… BlackBerry. Tak bardzo “z myślą o”, że początkowo przecieki mówiły nawet o zegarku stworzonym przez BlackBerry.

blackberry rim

inPulse, bo tak nazywał się ten sprzęt, nie odniósł jednak wielkiego sukcesu. Nawet pomimo wprowadzenia wsparcia dla aplikacji i otwarciu się na Androida.

Pierwszy Pebble pojawił się dopiero 3 lata po prezentacji inPulse – w 2012 roku. Wyglądał odrobinę lepiej niż inPulse, ale dalej budził kontrowersje.

2. Pebble - pudełko info

Problemem okazało się też zdobycie finansowania na ten projekt. Mimo wprowadzenia inPulse na rynek i pokazania, że to da się zrobić, Migicovsky nie uzyskał pieniędzy od inwestorów…

8. Pebble - łączenia

… w związku z czym zdecydował się na zbiórkę pieniędzy za pośrednictwem Kickstratera. I to był strzał w dziesiątkę. Pierwotny cel – 100 tys. dol., zrealizowano w kilka pierwszych godzin.

6. Pebble - Kickstarter edition

Na koniec uzbierano astronomiczne 10,26 mln dol. Na sprzęt skusiło się prawie 70 tys. osób! Nic dziwnego, że o Pebble zrobiło się naprawdę głośno.

Pebble, godzina

Oczywiście jak to w przypadku projektów z Kickstartera, Pebble zaliczył opóźnienie. Zamiast zadebiutować pod koniec 2012, trafił do pierwszych klientów dopiero na początku 2013 roku.

5. Pebble - zegarek w folii

Za to sam zegarek… cóż. Zbierał przeważnie pozytywne recenzje. Czarno-biały ekran e-paper nie wyglądał może imponująco, ale był czytelny w słońcu i zapewniał długi czas pracy bez ładowania.

3. Pebble - pudełko zawartość

Do tego oczywiście łączył się z telefonem, wyświetlał powiadomienia, oferował proste aplikacje i mnogość tarczy zegara.

9. Pebble - install

W sumie w ciągu pierwszego roku na rynku sprzedano aż 300 tys. egzemplarzy. Wprowadzono też SDK 2.0, oferując programistom jeszcze więcej możliwości.

11. Pebble - zainstalowane

Okazało się też, że aplikacje na zegarek mają sens – w tym samym czasie aplikacje pobrano aż 3 mln razy. Tak, na zegarek. 4. Pebble - pudełko idź do

Pebble wciąż jednak wyglądał jak plastikowa zabawka. Dlatego na początku 2014 zadebiutowała jego bardziej elegancka wersja – Pebble Steel.

Pebble Steel

Sprzęt był wprawdzie dużo droższy od swojego poprzednika, ale w końcu wyglądał jak element biżuterii, a nie odpustowy gadżet. No, prawie…

Pebble-CES9

2014 był też rokiem, w którym Pebble oficjalnie otworzył swój sklep z aplikacjami dla zegarków. Na start było w nim 1000 pozycji.

pebble-appstore-devices

Faktyczna druga generacja Pebble’a pojawiła się jednak rok później – w 2015 roku. Pebble Time (i Time Steel) w zasadniczy sposób zmienił sposób obsługi smart zegarka, wprowadzając tzw. “linię czasu”. Był to też pierwszy zegarek Pebble z kolorowym ekranem.

pebble-time (7)

Projekt znów zadebiutował na Kickstarterze i… pobił poprzedni, własny rekord. Tym razem sprzętem zainteresowało się prawie 80 tys. osób…

Pebble Time, 14

Zakładane 500 tys. dol. zebrano w kilkanaście minut. W sumie uzbierano absolutnie astronomiczne jak na Kickstartera 20 mln dol.

pebble-time (1)

Zegarek, o dziwo, trafił do klientów całkiem szybko – w maju tego samego roku.

Pebble Time, 16

A kilka miesięcy później na rynek trafiła pierwsza okrągła wersja Pebble’a – Time Round – “najcieńszego i najlżejszego smart zegarka na rynku”.

Pebble Time Round w nowych wersjach kolorystycznych wygląda wspaniale.

Niestety 2016 nie był już aż tak dla Pebble udany. W marcu ogłoszono, że firma musi zwolnić 1/4 pracowników. Nawet pomimo tego, że w tle cały czas zbierano pieniądze na dalsze funkcjonowanie firmy.

Pebble Time Round dla kobiet

Dość późno też zadbano o to, żeby zegarki Pebble były w stanie odeprzeć napór wszystkich zegarków i opasek fitness. Dopiero w połowie tego roku zaczęto dopieszczać funkcje związane z aktywnością.

Pebble Health jest coraz lepsze!

Do tego debiut Pebble 2 i Time 2 na Kickstarterze nie był aż tak imponujący jak poprzednie – zdołał wygenerować jedynie niecałe 13 mln dol. Nawet pomimo tego, że Pebble 2 dodał m.in. czujnik tętna.

pebble-core-2

Firma zdecydowała się też wyjść poza zegarki – Pebble Core był połączeniem odtwarzacza (wspierającego Spotify!) z monitorem fitness. Do tego wspierał komendy głosowe dla Alexy.

pebble-core-3

I można byłoby się w tym miejscu zacząć zastanawiać, po co Fitbitowi taki zakup. Tym bardziej, że firma – przynajmniej jeśli wierzyć plotkom – wcale nie planuje sprzedawać Time’a, Core’a czy Rounda, tylko wyrzucić je z rynku.

Odpowiedź może być dość prosta – chodzi o aplikacje i wszystkie związane z tym rozwiązania. Fitbit nie ma ich prawie wcale i jego zegarki i opaski wciąż są głównie monitorami aktywności. Pebble ma natomiast prężnie działający sklep z oprogramowaniem, co Fitbit z pewnością potrafiłby wykorzystać.

Czy faktycznie dojdzie do tego – może i skromnego finansowo, ale jednak niezwykle istotnego – przejęcia? Tego dowiemy się dopiero wtedy, kiedy obydwie firmy opublikują oficjalne komunikaty prasowe.

O ile w ogóle to zrobią.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji