Microsoft przyznaje Google’owi rację. Nikt już nie chce u siebie Flasha

News/Technologie 16.12.2016
Microsoft przyznaje Google’owi rację. Nikt już nie chce u siebie Flasha

Microsoft przyznaje Google’owi rację. Nikt już nie chce u siebie Flasha

W czasach Windows 8 firma Microsoft chwaliła się, że tablety z jej systemem nie mają żadnego problemu w obsłudze treści flashowych. Czasy jednak się zmieniły, więc Microsoft zaczyna się słusznie inspirować konkurencją.

Steve Jobs jak (prawie) zawsze miał rację. I jak (prawie) zawsze, doszedł do niej nieco przedwcześnie. Wypowiadając wojnę firmie Adobe i jej Flashowi rozpoczął ją zdecydowanie przedwcześnie. Archaiczny Flash, choć bardzo użyteczny, a wręcz niezastąpiony swego czasu, musiał odejść. Bo hamował rewolucję przyniesioną przez relatywnie tanie, kieszonkowe komputery osobiste z ekranem dotykowym i w formie telefonu.

Sęk w tym, że Jobs nie czekał, tylko działał. I zarządził wycięcie Flasha z iOS-a i ograniczenie go w OS X już dawno temu. Jak się domyślam, również z powodów praktycznych. Zgaduję, że dorzucenie obsługi Flasha do mobilnego Safari, zwłaszcza w czasach pierwszych iPhone’ów i iPadów, wpłynęłoby bardzo negatywnie na osiągi tych urządzeń. Flash dogorywał dalej, mimo buntu Apple’a. BlackBerry, Google i Microsoft chwaliły się jego pełna obsługą.

Świat jednak zawsze i tak patrzy na Apple’a. I choć obsługa treści flashowych nadal była potrzebna, tak traktowano to coraz bardziej jako coś w rodzaju kompatybilności wstecznej. „Nasza przeglądarka to obsługuje, bo strony z Flashem nadal istnieją”. To był jednak jedyny argument.

Google dołącza do Apple’a, a do towarzystwa dołącza Microsoft

Mobilne przeglądarki Microsoftu i Google’a porzuciły Flasha już jakiś czas temu. Google jednak niedawno rozpoczął sukcesywne wycinanie go również z desktopowej wersji swojej przeglądarki. Wśród „wielkich” obsługujących w pełni Flasha został tylko partner Adobe, firma Microsoft.

Nawet aktualizacja rocznicowa dla Windows 10, zamiast rezygnować z Flasha, postawiła na wydzielenie osobnego procesu dla wbudowanej w przeglądarkę Edge wtyczki flashowej, dzięki czemu ten przestał mieć wpływ na wydajność pracy samej przeglądarki oraz mógł być inteligentnie wstrzymywany, gdy treści flashowe znajdowały się w kartach w tle.

Aktualizacja Creators Update dla Windows 10 to przejście o krok dalej. W kierunku, który wyznaczył niedawno Google swoim Chome’em. Edge będzie wymuszał załadowanie wersji HTML5 witryny, jeżeli ta będzie oferowała alternatywę wobec Flasha. W przypadku pozostałych witryn Flash będzie domyślnie zablokowany z opcją jego odblokowania na życzenie (a wybór ten będzie zapamiętany przez przeglądarkę).

To ma znaczenie głównie symboliczne. Edge ze swoim pięcioprocentowym udziałem na rynku, w przeciwieństwie do Chrome’a, raczej nie kreuje przyszłości witryn internetowych ani żadnych innych trendów. To tylko kolejna cegiełka, ale w słusznej sprawie. Flash był świetny. Jest jednak już zbyt długo trzymany na respiratorze.

Dołącz do dyskusji

Advertisement