Chcesz sobie popsuć dzieciństwo? Czekamy na Ciebie w GOG.com!

Felieton/Gry 02.12.2016
Chcesz sobie popsuć dzieciństwo? Czekamy na Ciebie w GOG.com!

Chcesz sobie popsuć dzieciństwo? Czekamy na Ciebie w GOG.com!

No dobrze, nagłówek nie jest żadnym oficjalnym hasłem promującym jeden z moich ulubionych cypryjskich serwisów internetowych. Ale mógłby! 

To oczywiście klasyczny przypadek dwóch stron medalu. Z tej pierwszej, bardziej oczywistej, powszechnie znanej: GOG jest genialny. Nie dziwi zresztą, że wydaje się dzięki temu najsensowniejszym – obok Steama – tego typu systemem. Origin i Uplay wprowadziły tylko niepotrzebne zamieszanie, motywowane interesem ekonomicznym wydawców, którzy nie chcą dzielić się z Valve (Blizzardowi Battle.net można wybaczyć z racji stażu). Ale GOG? GOG był inny niż wszystkie, sprzedając gry, których często nie ma już w dystrybucji. A nie można ich sobie legalnie tak po prostu ściągnąć, przecież tłumaczyłem wam, że abandonware nie istnieje.

Co więcej, inteligentni ludzie wpadli na to, że DOSBox momentami przerasta przeciętnego lamusa (takiego jak na przykład ja) albo po prostu ludziom nie chce się przez kilkanaście minut konfigurować gier w taki sposób, by zadziałały na Windows 10 i zrobili to za nas. Sprzedają produkcje, którym świetnie wiedzie się na nowoczesnych komputerach, choć niektórzy stracili już nadzieję, by było to kiedykolwiek możliwe.

“A ja kocham GOG.com i ten GOG.com nienawidzę!”

Rapował na jednej ze swoich starszych płyt Ryszard “Peja” Andrzejewski. No właśnie, ta druga strona medalu jest niestety zdecydowanie bardziej nieprzyjemna. Gry na GOG.com nie są tanie, bo są to mimo wszystko ceny ustawione dla zachodniego rynku amerykańsko-europejskiego. Z punktu widzenia przeciętnego Polaka nie są to wprawdzie zakupy, dla których będzie musiał zastawiać rodzinne pamiątki w pobliskim lombardzie, ale i nie ma tam raczej miejsca na szaloną zakupomanię “to, to, to, o, i to, jeszcze to!”.

No bo też umówmy się – ile jesteśmy w stanie zapłacić za dwudziestoletnią grę, którą mamy zresztą gdzieś na półce, ale nie chce nam się jej szukać, nie będzie działać albo po prostu wieki temu pozbyliśmy się z domu wszelkich napędów czytających płyty. Kiedyś policzyłem – Baldur’s Gate 1 w tej czy innej formie, w różnych edycjach, na różne platformy, kupiłem w swoim życiu 9 razy. Stanowczo twierdzę, że z czystej przyzwoitości i szacunku dla oddanego fana dziesiąty egzemplarz powinien być w życiu gratis!

Akurat Baldur’s Gate świetnie zniosły próbę czasu, a w Święta postaram się znaleźć trochę czasu by sprawdzić, jak sobie z tym zadaniem poradziły trójwymiarowe Neverwinter Nights – rozdawane właśnie na GOG.com za darmo. Ale spośród mojej kolekcji 60 gier na GOG.com przeważają rozczarowania.

Wiecie czego mi najbardziej brakuje? Strategii!

Civilization i Europa Universalis to ostatnia namiastka dobrej strategii we współczesnym świecie. A przecież ten gatunek był swego czasu hegemonem, RTS-y na przełomie wieków były jak sandboksy TPP w 2016. Armia, budynki, ekonomia, trzeba było rozumieć wszystkie mechanizmy i być może właśnie dlatego moje pokolenie jest ostatnim, które nie nabiera się na polityczne postulaty Partii Razem i PiS (chociaż na ten chętnie byśmy się nabrali). Zauważcie, że osoby te 7-8 lat młodsze są już przyzwyczajone do tego, że magicznie pojawi się przed nimi Deckard Cain i za darmo będzie identyfikował przedmioty.

Poważniej mówiąc: powrót do strategii z GOG.com nie był w moim przypadku przyjemny. Mój ulubieniec, Knight and Merchants, okazał się pozycją tak mozolną, tak ociężałą, że nie zdążyłem jednej misji ukończyć pomiędzy dwoma okresami rozliczeniowymi u mojej księgowej (być może tu rysuje się przewaga dzieciństwa, gdy księgowa nie stała nad nami z batem, nie licząc może pani od matematyki). Anno 1602 – podobnie. Kozacy – kompletnie nie poradzili sobie z próbą czasu, nie tylko mechaniką gry, ale i od strony technicznej. SimCity 2000? E… Zeus i Pharaoh? Ok, tutaj jest jeszcze jako tako, ale przyznam od razu, że też zapamiętałem sobie te produkcje dużo lepiej i… ładniej. Swoją drogą Zeus i Pharaoh aż proszą się o jakiś remake w estetycznej, rysunkowej grafice na miarę dzisiejszych gier przeglądarkowych. Już nawet nie będę pisał o próbie ponownego skonsumowania Port Royale czy Corsairs, bo pewnie wiecie, jak się to skończyło.

Nie udał mi się też powrót do Commandosów, choć tutaj akurat wspomnienia nie do końca rozjechały się z mechaniką. Chyba zwyczajnie brakuje mi cierpliwości. Sporo się jednak zmieniło też w nas, graczach. Trudno jest skupić się na lądowaniu w Normandii, gdy telefon nie przestaje atakować powiadomieniami z pracy.

Są i produkcje, które dobrze zniosły próbę czasu

GOG.com zawdzięczam Beneath a Steal Sky, którą zresztą rozdają za darmo. To przygodówka, mój ulubiony niegdyś gatunek gier, którą po raz pierwszy spotkałem przed rokiem i od razu się zakochałem. Zagadki jak za dawnych lat!

Niezmiennie czarujący są moi Sid Meier’s Pirates! (1987) czyli obok Baldur’s Gate i Red Dead Redemption najlepsza gra, z jaką kiedykolwiek miałem przyjemność obcować. I to pomimo – wydawałoby się – dość archaicznej szaty graficznej. Paradoksalnie może nawet te stare gry z lat 80., zniosły czasem upływ czasu lepiej od produkcji z lat 90.?

Oczywiście klasyki pozostają klasykami w stopniu niewzruszalnym. Nie sposób odbić się od dwóch pierwszych Falloutów czy Heroes of Might and Magic – każdej części, z trzecią – oczywiście – na czele. Niestety, nie uda mi się po latach nadrobić Arcanum, ponieważ tutaj mechanika już nie nadąża za standardami. Taką grą-symbolem GOG.com jest w mojej ocenie Theme Hospital. Sięgam tam po nią regularnie co kilkanaście miesięcy i tworzenie własnego szpitala to dla mnie zawsze generator frajdy.

Dlaczego gry tak brzydko się starzeją?

Brzydkie starzenie się gier – jak wskazano powyżej – nie musi być regułą. Czemu się tak dzieje? W większości wypadków mimo wszystko zawodzi mechanika, która niegdyś była misiem na miarę naszych możliwości, a dziś… Nie bez powodu większość wyliczonych przeze mnie produkcji, które nadal “dają radę” to gry turowe.

Ale nie tylko to. Zabrzmi jak truizm, banalna oczywistość, ale zmieniliśmy się też jako gracze. Oczekujemy tytułów bardziej powierzchownych i przystępnych, ponieważ niestety, ale mamy coraz mniej czasu na chłonięcie wirtualnego świata – nawet jeśli resztę tego czasu też przeznaczymy na wirtualne światy, tylko po prostu inne.

Zobacz: Heroes Of Might and Magic III: tajemnice i ciekawostki

SPRAWDŹ: Spider's Web TV na YouTubie - zasubskrybuj teraz, żeby nie przegapić nowych materiałów!

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji