Obchodzi trzecie urodziny, kosztuje 19 tys. zł i Apple o nim zapomniał. Tak, to Mac Pro

Felieton/Sprzęt 19.12.2016
Obchodzi trzecie urodziny, kosztuje 19 tys. zł i Apple o nim zapomniał. Tak, to Mac Pro

Obchodzi trzecie urodziny, kosztuje 19 tys. zł i Apple o nim zapomniał. Tak, to Mac Pro

Moje ulubione życzenia urodzinowe to “Nigdy się nie zmieniaj”. W ten sposób pokazuję solenizantowi, że bardzo go sobie cenię i nie wyobrażam, by mógł być jeszcze lepszą osobą. Mam wrażenie, że ktoś podobne życzenia złożył sztandarowemu komputerowi Apple. Okazuje się bowiem, że przez trzy lata swojej rynkowej egzystencji Mac Pro nie zmienił się nawet o jotę.

Nie ma w tym słowa przesady. Po przeczytaniu mojego tekstu opublikowanego dokładnie trzy lata temu, w dniu premiery Maka Pro, poznacie jego aktualną specyfikację techniczną. Jeżeli uważacie, że mogłem dokonać modyfikacji w moim starszym artykule, by zdyskredytować Apple, wejdźcie na stronę produktową Maka Pro. Jego specyfikacja jest identyczna jak w zalinkowanym wyżej tekście. Nie zmieniło się w niej praktycznie nic, nawet szczegóły.

Dziwi mnie to, bo jeszcze relatywnie niedawno komputery Apple były kojarzone przede wszystkim z bardzo wymagającymi użytkownikami profesjonalnymi. MacBooki oraz Maki kosztują sporo, ale zawsze ten duży koszt można było usprawiedliwić świetną jakością wykonania, bardzo dobrą specyfikacją techniczną oraz dołączonym oprogramowaniem, które jest idealnie dopasowane do warstwy sprzętowej komputera. To jednak się zmienia, a w cenie MacBooka coraz większą część ceny stanowi podatek za chęć posiadania MacBooka.

Komputery Apple dzielą się na przestarzałe i nieprzemyślane

Poprzednia wersja Maka Pro była odświeżana przez kilka dobrych lat. MacBook mini na odświeżenie specyfikacji czeka blisko dwa lata. Najlepiej w tej statystyce wygląda MacBook Pro Retina, na odświeżenie którego trzeba było czekać niecałe 1,5 roku. Najgorzej wypada w niej aktualny Mac Pro, sztandarowy komputer firmy, który został zaprezentowany już trzy lata temu i od tamtej pory nie zmienił się nawet o jotę. W tym czasie na rynku pojawiły się trzy generacje procesorów Intela i dwie generacje kart graficznych. Krótko mówiąc, na rynku podzespołów zmieniło się dosłownie wszystko. Inżynierowie Apple mają to gdzieś.

Od dłuższego czasu odnoszę wrażenie, że z pecetową częścią Apple dzieje się coś złego. Od dawna wiadomo, że firma z Cupertino najwięcej pieniędzy zarabia na iPhone’ach. Przez długi czas nie przeszkadzało jej to jednak w tworzeniu świetnych komputerów, które cenili sobie praktycznie wszyscy. Po śmierci Jobsa jednak coś się zmieniło. Zaprezentowano wspomnianego Maka Pro, który jest produktem zwyczajnie martwym. Teraz na rynku pojawiły się nowe MacBooki Pro, które są produktami nieprzemyślanymi, a zastosowane w nich innowacyjne paski OLED nie mają racji bytu w świecie komputerów konwertowalnych i dotykowych ekranów. Jedynym interesującym komputerem w ofercie firmy jest 12-calowy MacBook skierowany do najmniej wymagających użytkowników.

Apple w ten sposób niszczy swoją reputację

Okazuje się bowiem, że komputery Apple warto wybrać wyłącznie w dwóch scenariuszach. Pierwszy to kupno sztandarowego urządzenia niemal w dniu premiery. Wówczas zachowuje się pewność, że cena za komputer nie jest przesadzona i odpowiada obecnej sytuacji na rynku. Druga to wybranie tego komputera ze względu na przyzwyczajenie do środowiska pracy, jakość wykonania lub wygląd, ale nie jego wydajność. Bo, jak już ustaliliśmy, ta w przypadku jest nie tylko marna, ale też nieadekwatna do ceny sprzętu i obecnych realiów.

Zdecydowana większość profesjonalistów jednak potrzebuje mocnych podzespołów. Dlatego należy spodziewać się, że najbardziej wymagający użytkownicy będą odchodzić od komputerów Apple i wracać do urządzeń z systemem Windows. Chyba że za profesjonalistę bierzemy nie inżyniera lub grafika, ale występującego na ostatniej konferencji Apple DJ-a. Wtedy jednak możemy z rozpędu uznać, że profesjonalistą jest też bloger lub sekretarka. A co za tym idzie, profesjonaliści mogą wygodnie pracować na Chromebookach. Będzie to oczywiście wierutna bzdura, która poziomem swojego absurdu będzie oscylować mniej więcej na poziomie propagandy nadawanej prosto z Cupertino.

Czytaj również: Mac Pro kontra reszta świata, czyli wszystko co musisz wiedzieć o stacjach roboczych

Dołącz do dyskusji

Advertisement