Zwiedziłem cały świat, żeby znaleźć kraj, który nadal uwielbia Internet Explorera. I znalazłem

Artykuł/Technologie 03.11.2016
Zwiedziłem cały świat, żeby znaleźć kraj, który nadal uwielbia Internet Explorera. I znalazłem

Zwiedziłem cały świat, żeby znaleźć kraj, który nadal uwielbia Internet Explorera. I znalazłem

Nie, stop, stój. Nie zamykaj tej karty. Nie odznaczaj tego tekstu w RSS. To nie będzie kolejny nudny artykuł o tym, że Chrome jest liderem, IE przegranym, a z Firefoksem to nikt nie wie o co chodzi. Nie, tym razem będzie inaczej. Zupełnie inaczej. 

Zacznijmy może od tego, o czym nie będzie w tegomiesięcznym raporcie przeglądarek. A nie będzie o:

  • Popularności przeglądarek komputerowych na świecie
  • Popularności przeglądarek mobilnych na świecie
  • Popularności przeglądarek komputerowych w Polsce
  • Popularności przeglądarek mobilnych w Polsce

Nic a nic, ani słowa. Dlaczego? Niech odpowie wam na to obrazek, który wygenerowałem przygotowując się do napisania kolejnego tekstu z tej serii, tym razem podsumowującego październik w świecie przeglądarek:

statcounter-browser-ww-monthly-201608-201610

Tak, to są ostatnie trzy miesiące. Fascynujące, nieprawdaż? Więc damy sobie z tym spokój.

Dlatego dzisiaj ruszamy w podróż!

W fascynującą podróż, dla której przeglądarki (dla ułatwienia – tylko te na komputerach) będą jedynie tłem. W podróż, w trakcie której prawdopodobnie zarówno wy, jak i ja, dowiemy się więcej, niż w trakcie wszystkich poprzednich raportów przeglądarek.

Czego będziemy szukać? A jak to czego! Czegoś ciekawego w tym śmiertelnie monotonnym marszu przez statystyki. Byle uciec od nudy! Odwiedzimy nawet kraje, o których nie słyszeliście (a na pewno ja), odwiedzimy kraje, gdzie faktycznie coś się dzieje. Gdzie te wykresy nie wyglądają jak rysowane od linijki.

Kto wie, może nawet znajdziemy jakiś kraj, w którym Internet Explorer nadal jest wiodącą siłą? Zobaczmy!

Pitcairn

statcounter-browser-pn-monthly-201511-201610

Podczas gdy wy czytacie ten tekst, moi redakcyjni koledzy prawdopodobnie dalej spierają się, co było przyczyną tak gigantycznego sukcesu Internet Explorera na Pitcairn w czerwcu tego roku. Właśnie wtedy przeglądarka Microsoftu zawładnęła niemal 80 proc. rynku internetowego tego kraju, co jest wydarzeniem bezprecedensowym w skali wszystkich przeglądarkowych wykresów.

A cóż to za kraj (czy raczej terytorium zależne)? To Pitcairn, zespół czterech wysepek na Oceanie Spokojnym, które – w jednym mieście – zamieszkuje w sumie całe 65 osób (stan na rok 2013 – teraz może być ich dużo mniej). Mieszkańcy trudniący się głównie uprawą ziemniaków (oraz pomarańczy, ananasów i tak dalej) niestety mają dość trudne internetowe życie, zwłaszcza w wymiarze mobilnym. Na wyspach nie ma ani kawałeczka zasięgu sieci komórkowych, a jedyne działające telefony na wyspie to… dwa telefony satelitarne.

Dostęp do internetu można więc uzyskać tylko przewodowo i, co najciekawsze, wszystkie domy na wyspie podłączone są do sieci, o co zadbał lokalny rząd. Niestety, jak podaje Wikipedia, transfer jest dość ograniczony – pobieranie odbywa się z prędkością maksymalnie 512 kb/s. Netfliksa więc raczej zbyt wygodnie nie pooglądamy, a i na telewizję klasyczną nałożono spore ograniczenia – jednocześnie do każdego domu mogą być przesyłane tylko… dwa programy. A jeśli to nam nie odpowiada, możemy w ramach rozrywki przejść się do jedynego w mieście sklepu. Otwartego trzy razy w tygodniu.

Patrząc na te dane, wszystkie teorie wysnute przez naszych redaktorów odnośnie wzrostu popularności IE mogą być trafne. Być może ktoś dostał nowy komputer na urodziny i uruchomił IE, żeby pobrać Chrome, po czym akurat wybiła północ i skończył się miesiąc? A może komuś zepsuł się na miesiąc tablet i pozostałe dwa komputery z IE przejęły prawie cały lokalny ruch.

Któż może to wiedzieć?

Tokelau

statcounter-browser-tk-monthly-201511-201610

Pozostajemy w podobnych klimatach – czas na Tokelau. Tym razem opisywane przez polską wersję Wikipedii jako trzy wyspy, “leżące mniej więcej w połowie drogi między Hawajami a Nową Zelandią”. Tutaj, wśród 1433 mieszkańców, stłoczonych na 12 km2 wygrywa oczywiście, dość standardowo, Chrome.

Tak, na wykresie pojawia się też tajemniczy Phantom, ale lepiej nie planujcie jego instalacji na waszych komputerach, tylko dlatego, że wybrali wybrali go mieszkańcy Tokelau i Pitcairn. Dlaczego? Bo niespecjalnie wam się przyda. I nie, nie powinny was do podejmowania takich decyzji przekonać nawet rady dawane przez jednego z trzech wodzów zarządzających każdym z atoli.

Ciekawostka: Tokelau jest w całości (!) zasilane energią słoneczną. W całości! Niestety nie udało nam się skontaktować z rzecznikiem Tesli, żeby uzyskać dokładne dane na temat sprzedaży samochodów tego producenta w kraju (terytorium zależnym), gdzie całkowite roczne przychody budżetu wynoszą 0,5 mln dol.

Cóż, możemy tylko zgadywać.

Niue

statcounter-browser-nu-monthly-201511-201610

Tym razem pojedyncza wysepka, ale za to jaka! Niue, położona 2400 km na północny wschód od Nowej Zelandii ma powierzchnię około 260 km2, a więc wielokrotnie większą niż wspomniane wcześniej kraje.

Na szczęście nawet na tak dużej wyspie nie ma powodów, żeby narzekać na internet. Ten jest tutaj dostępny za darmo dla wszystkich mieszkańców (1269 osób) i turystów. Być może to właśnie ci drudzy odpowiadają za wzrost popularności Chrome w okresie od maja do września, natomiast lokalsi murem stoją za Firefoksem i… zaczynają mocno wierzyć w sukces Internet Explorera, tym bardziej, że nowy Edge jakoś chyba nie przypadł im do gustu.

Microsofcie, ten kraj to twoja wielka szansa!

Antarktyda

statcounter-browser-an-monthly-201511-201610

Smuteczek. Liczyłem szczerze na to, że być może w ostatnich miesiącach odkopano na Antarktydzie jakieś mamuty, które wybudzone z lodowego snu zapytały natychmiast o to, czy Internet Explorer 6.0 nadal jest najlepszą przeglądarką na świecie i rozpoczęły surfowanie po internecie.

Niestety tak nie było.

Wyspy Bożego Narodzenia

statcounter-browser-cx-monthly-201511-201610

I taką walkę na rynku przeglądarek to my rozumiemy! Wyspy Bożego Narodzenia, zlokalizowane na Oceanie Indyjskim, liczą sobie około 1400-1500 mieszkańców i… cały czas zmienia się ich ulubiona przeglądarka. Raz jest to Chrome, żeby zaraz potem wyprzedził go Firefox, a chwilę potem na pierwsze miejsce wdarło się Safari, które jednak szybko straciło uznanie w oczach Bożonardzewiczan (pójdę do piekła za wymyślenie tego słowa).

Ciekawostka: udział Chrome w rynku przeglądarek na Wyspach Bożego Narodzenia w marcu tego roku niemal idealnie pokrywa się z odsetkiem osób mieszkających na tych wyspach i wyznających religię chrześcijańską.

Watykan

statcounter-browser-va-monthly-201511-201610

Przyznaję, wpadłem tutaj tylko dlatego, że liczyłem, że może tutaj Internet Explorerowi udało się coś ugrać.

Niestety najwyraźniej nawet w Watykanie nie mają aż tak świętej cierpliwości, żeby wciąż wierzyć w ten produkt. A szkoda, bo było blisko.

Wyspa Świętej Heleny

statcounter-browser-sh-monthly-201511-201610

Ach, tu już naprawdę było bardzo blisko. Na Wyspie Świętej Heleny, spośród około 4,2 tys. potencjalnych internautów, jeszcze we wrześniu większość wybierała Internet Explorera. Niestety po tej dacie najwyraźniej mieszkańcom tej wyspy, położonej 1900 km od wybrzeży Afryki, coś w produkcie Microsoftu się nie spodobało.

Nauru

statcounter-browser-nr-monthly-201511-201610

Gdyby za wiarę w poczynania Microsoftu przyznawano narodowość, Maciej Gajewski bez wątpienia otrzymałby honorowe obywatelstwo Nauru, tym samym być może pomagając temu krajowi przekroczyć liczbę 10 tys. mieszkańców.

Tak, to państewko na Oceanie Spokojnym, mieszczące się na nieco ponad 20 km2, wybrało sobie Internet Explorera jako swojego przewodnika do świata internetu. Chrome ledwie tam dycha, Firefox odchodzi w niepamięć, a produkt Microsoftu zajmuje ponad 75 proc. rynku.

Prawdopodobnie mieszkańcy za pośrednictwem tej przeglądarki sprawdzają aktualnie obowiązujące ceny fosforytów, które stanowią podstawę eksportu tej niewielkiej republiki. Niestety, jak donosi Wikipedia, właśnie z powodu używania Internet Explorera wydobycia fosforytów i towarzyszącego mu zanieczyszczeniu turystyka jest mocno ograniczona. Zresztą na wyspie są tylko dwa hotele, a sumaryczna długość dróg wynosi 30 km. Jeśli doliczyć 6 km, które nie są utwardzone…

Ciekawostka: według Wikipedii Centralny Bank Rosji podejrzewa, że tamtejsza (rosyjska, nie z Nauru) mafia ulokowała na tej niewielkiej wyspie około 70 mld dol.

A teraz przepraszam, ale muszę sprawdzić, czy Spider’s Web ma budżet wystarczający do wysłania Karola Kopańki w podróż na Nauru. Misję będzie miał prostą – będzie musiał zadać mieszkańcom jedno ważne pytanie:

Dlaczego?!

Dołącz do dyskusji