Recenzja PlayStation 4 Pro – wiemy, komu polecić tę konsolę, a komu odradzić

Recenzja/Gry 16.11.2016
Recenzja PlayStation 4 Pro – wiemy, komu polecić tę konsolę, a komu odradzić

Recenzja PlayStation 4 Pro – wiemy, komu polecić tę konsolę, a komu odradzić

Maszyna reklamowana hasłem „najpotężniejsza konsola na świecie” od kilku dni znajduje się w naszych rękach. Z PlayStation 4 Pro spędziliśmy tyle czasu, że możemy wydać ostateczny werdykt. To jak, warto kupować?

Zacznijmy od kwestii kosmetycznych – PlayStation 4 Pro nie do końca wygląda „pro”.

Najpotężniejsza konsola na świecie jest zadziwiająco ugrzeczniona stylistycznie względem projektu PlayStation 4 z 2013 roku. Urządzenie straciło połyskującą powierzchnię. Rogi zostały wygładzone. Zastosowanie aż trzech „żeberek” sprawia, że obudowa wydaje się mniej pochylona i drapieżna, niż jest w istocie.

Napiszę wprost – nie jestem zwolennikiem „żeberek”. PlayStation 4 Pro na pewno jest eleganckie, ale o wiele ciekawszy wydał mi się projekt z 2013 roku. Był bardziej drapieżny, zadziorny, z pazurem. Czyli taki, jakie powinno być Pro. Zamiast tego dostałem konsolę mało charakterną. Trochę jak stacjonarne Wii U – nie rzuca się w oczy i jest bo jest, po prostu.

playstation-4-pro-50

Na obronę nowego modelu mogę za to napisać, że urządzenie o wiele lepiej wygląda na żywo, niż na renderach oraz zdjęciach. Jeżeli macie chwilę czasu, sprawdźcie obudowę w sklepie przed wyrobieniem sobie opinii. Bryła zyskuje, gdy weźmie się ją do ręki. Wciąż pozostaje „żeberkową kanapką”, ale nabiera szyku i elegancji.

Chociaż design PS4 Pro nie porywa, nowy model konsoli jest o wiele praktyczniejszy.

Porty USB 3.1 są znacznie szybsze od tych z podstawowej wersji konsoli, a także edycji Slim. Odczujecie to podczas kopiowania plików z konsoli oraz korzystania z pendrive’a. Szybsze mogą być również dyski twarde, dzięki wsparciu SATA 3.0. Do tego PS4 Pro zostało wzbogacone o wsparcie nowego standardu WiFi.

Mnie najbardziej cieszy gniazdo optyczne, które powraca po tym, jak architekci Sony wykastrowali je w modelu Slim. Jako posiadacz bezprzewodowego zestawu słuchawkowego wysokiej jakości, nie wyobrażam sobie grania bez tego wyjścia audio. Dla mnie to obowiązkowe must-have.

playstation-4-pro-27

Bardzo praktyczne jest również dodatkowe gniazdo USB zlokalizowane w tyle obudowy. W sam raz na podłączenie zestawu PS VR bądź ładowarki, chowając przy tym zbędne okablowanie. Odstępstwem od reguły jest za to nowa wtyczka kabla zasilającego – jeżeli liczycie, że podłączycie konsolę kablem od Slima lub zwyczajnego PS4, czeka was przykra niespodzianka.

Ciepło, hałas, pobór prądu – nie spodziewajcie się rewolucji w tych obszarach.

PlayStation 4 Pro jest najbardziej zasobożerną konsolą w całej rodzinie. Nie oznacza to jednak, że wasze rachunki za prąd zaczną się różnić. Nie poczujecie żadnej zmiany, podobnie jak w kwestii hałasu.

PS4 Pro ma „humory”, tak jak inne konsole z rodziny Sony. W jeden dzień hałasują jak startujące odrzutowce, w inny są tak cichutkie, że zapomina się, aby je wyłączyć. Wszystko zostało „po staremu”. Konsola jest cichsza od podstawowego modelu, ale są to różnice ujawnione dopiero podczas pomiaru zewnętrznymi narzędziami. „Na ucho” obyło się bez wyraźnej zmiany.

playstation-4-pro-17

Inny jest za to poziom emitowanego ciepła. Obudowa konsoli nie nagrzewa się tak, jak w podstawowym PS4. Do tego ciepło rozchodzi się równomiernie po spodzie i wierzchu urządzenia. Inaczej niż w podstawowym PS4, gdzie grzbiet stawał się tak nagrzany, że można było na nim smażyć jajecznicę. Chłodzenie poprawiono na plus i wielka w tym zasługa aż trzech „żeberek”, na które tak narzekam.

PS4 Pro to nie Windows – system nie działa inaczej po zastrzyku mocy.

Jednym z większych minusów PS4 Pro jest dla mnie brak poczucia pewnej „ekskluzywności” czy też „wyjątkowości” po włączeniu konsoli. Co prawda system działa w natywnym 4K, wykorzystując do tego dodatkowe 512 MB pamięci (drugie 512 MB dostali producenci gier i aplikacji), lecz bez odpowiedniego TV na wyposażeniu wszystko wygląda dokładnie tak samo.

Ten sam jest interfejs, te same są aplikacje, a nawet ikony – wszystko zostało po staremu. Ma to swoje plusy, bo w PS4 Pro od razu odnajdzie się użytkownik podstawowego modelu konsoli. Z drugiej strony, Sony powinno podkreślać w jakiś sposób, że dysponujemy nowszą, potężniejszą wersją produktu. Chodzi o proste łechtanie ego.

15069053_886504588151730_2532619278639813743_o

Największą zmianą systemową jest nowa ikona konsoli, wyświetlana podczas wyłączania lub usypiania urządzenia. Zakładka „dźwięk i ekran” doczekała się nowej opcji – „informacje o wyjściu wideo”, gdzie podsumowywane są dane o naszym TV, rozdzielczości, formacie koloru czy włączonym HDR. To by było jednak na tyle.

Jak wspomniałem wcześniej, różnicę poczujecie podczas przerzucania plików na zewnętrzny nośnik. Sam system działa jednak dokładnie tak samo. Nie włącza się szybciej. Klasyczne gry bez aktualizacji PS4 Pro nie ładują się inaczej. Dysk twardy jest ustawiony na tę samą liczbę obrotów.

15122920_886504581485064_4420215361540178374_o

Prawdziwe zmiany czuć dopiero podczas uruchomienia gry korzystającej z dobrodziejstw PS4 Pro.

To nie jest tak, że lepsza warstwa wideo jest zarezerwowana jedynie dla posiadaczy telewizorów 4K. Ze zwykłym odbiornikiem FullHD również możecie zaobserwować różnice. Te nie są tak znaczne jak w przypadku przeskoku do 2160p, ale jednak istnieją. Najważniejszą z nich jest o wiele lepsze wygładzanie krawędzi.

PS4 Pro renderuje obraz w wyższej jakości niż 1080p, po czym dostosowuje go do standardu FullHD. Tego typu obraz, „wciśnięty” w rodzielczość 1920 na 1080 pikseli, zachowuje informacje wyciągnięte z wyższej rozdzielczości (supersampling). Pozwala to lepiej wygładzić krawędzie obiektów i mocniej spiłować ząbki (FSAA). Nie jest to żadna rewolucja, nie jest to zupełnie nowa jakość i przełomowe doświadczenie, ale warto mieć w pamięci, że telewizory fullHD również korzystają na podłączeniu PS4 Pro.

watch-dogs-2-129

Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak dopiero na wielkich wyświetlaczach 4K. Na nich PlayStation 4 Pro generuje obraz albo w formie natywnego 2160p, albo w formie cholernie sprytnego upscalingu, który ma niewiele wspólnego z dotychczasowym, barbarzyńskim „rozciąganiem” obrazu FullHD do 4K.

Największe wrażenie zrobiło na mnie renderowanie szachownicowe.

W olbrzymim uproszczeniu, metoda polega na generowaniu grafiki w wyższym standardzie niż 1080p, ale niższym niż 2160p. Wszystko w zależności od zaawansowania gry oraz maksymalnej mocy konsoli, przy zachowaniu 30/60 klatek na sekundę. Tworzy się więc na tyle płynną i szczegółową oprawę, na ile pozwana na to moc PlayStation 4 Pro.

Następnie w grę wchodzi renderowanie szachownicowe – liczba pikseli zostaje dostosowana do standardu 4K, a „puste miejsca” na modłę szachownicy zajmują inteligentnie dobierane piksele z poprzedniej klatki obrazu. Owa „inteligencja doboru” to bufor ID Sony, który działa zdumiewająco dobrze.

skyrim-ps4-pro-4k-6

Spędziłem mnóstwo czasu przed ekranem telewizora 4K, z bliska szukając artefaktów spowodowanych doborem pikseli z poprzedniej klatki. Niczego nie znalazłem. Z kolei sam obraz uzyskany tego typu metodą jest nieporównywalnie lepszy od zwykłego 1080p rozciągniętego do 2160p. Nie ma porównania. Przepaść jest gigantyczna.

Z drugiej strony, obraz 2160p uzyskany za pomocą inteligentnego doboru i renderowania szachownicowego to wciąż nie jest natywne 4K. Chociaż niewiele ku temu brakuje, substytut natywnego formatu wciąż pozostaje jedynie substytutem. Z bliskiej odległości treść uzyskana za pomocą szachownicy wciąż nie jest tak ostra i wyraźna jak treści natywnie tworzone w 4K. Ludzkie oko nie daje się w pełni oszukać.

Mimo tego, technologia jest naprawdę imponująca. Zdaniem Sony, jej implementacja do gry to kwestia kilku tygodni pracy. Mam zatem nadzieję, że wcześniej czy później renderowanie szachownicowe stanie się standardem dla zewnętrznych twórców, wydających między innymi na rodzinę platform PS4.

Oczywiście to nie jest tak, że renderowanie szachownicowe to jedyna forma dopasowania obrazu z gier do telewizorów 4K na PS4 Pro. Są również inne, znacznie mniej kosztowne i wymagające mniej czasu pracy, ale przynoszące nieco gorsze rezultaty. Architekci Pro twierdzą, że dobrej jakości upscaling do 4K to kwestia dnia pracy dla jednego dewelopera.

Czy gry na PS4 Pro są ładniejsze? Tak! Ale bądźmy sprawiedliwi – to w dużej mierze zasługa telewizorów 4K.

PlayStation 4 Pro nie zostało zaprojektowane po to, aby wprowadzić rewolucję w branży gier. Ulepszony model konsoli istnieje głównie z myślą o wyświetlaczach 4K i to im dedykowana jest największa uwaga ze strony Sony. Wiele sprowadza się do prostego rachunku – im lepszy TV, tym lepsza grafika.

To przecież po stronie TV leży wykorzystanie technologii HDR, która naprawdę robi różnicę. Nie jestem w stanie pokazać wam tego na zrzutach ekranu, czego bardzo żałuję. High Dynamic Range naprawdę wprowadza zmiany w sposobie postrzegania gier. To spore osiągnięcie, więc miejcie na uwadze tę technologię, wybierając następny telewizor.

Curved 4K opera

Oczywiście PS4 Pro również robi swoje. Lepsze wygładzanie krawędzi, wyraźniejsze kontury obiektów, bardziej wyraźne powierzchnie w wirtualnej rzeczywistości, szybsze czasy ładowania gier dla PS VR – to wszystko zasługa PlayStation 4 Pro. Nie przeceniałbym jednak mocy samej konsoli, jeżeli nie posiada się do niej odpowiedniego TV.

No właśnie, wirtualna rzeczywistość – PlayStation 4 Pro ulepszą ją w świetny sposób.

Głównym problemem gogli PlayStation VR jest niska rozdzielczość i spowodowane tym konsekwencje – zniekształcanie obiektów dalszego planu, ząbkowanie, zanikanie obiektów, wypaczenie perspektywy i tak dalej. PS4 Pro nieco to koryguje. Wszystko dzięki metodzie supersamplingu, opisanej wcześniej w kontekście telewizorów FullHD.

Dzięki „wepchnięciu” do gogli obrazu w wyższej rozdzielczości niż te są w stanie wyświetlić, kontury zyskują na wyrazistości, a obrysy przestają być tak zniekształcane. Wciąż nie jest tak wyraźnie jak na HTC Vive, ale trudno nie zauważyć postępu. Oczywiście jest to możliwe tylko wtedy, gdy producent gry wyda aktualizację dla PlayStation 4 Pro.

robinson-the-journey-6

W części tytułów czcionki stały się o wiele wyraźniejsze. W innych grach wiele zyskały same trójwymiarowe obiekty. Tekstury na nie nałożone są teraz czytelniejsze. Najciekawsze jest jednak to, że PS VR o wiele szybciej ładuje gry osadzone w wirtualnej rzeczywistości. Różnice są naprawdę gigantyczne. Przy wczytującym się około 45 sekund Robinson: The Journey, PS4 Pro ucina z tego aż 10 sekund! To gigantyczna zmiana.

PlayStation 4 Pro – kupować czy nie?

Podsumuję to jednym zdaniem: PlayStation 4 Pro jest świetną konsolą, o ile masz świetny telewizor. Jeżeli jesteś skazany na TV FullHD, nie posiadasz PS VR, a na gry masz coraz mniej czasu, spokojnie możesz zostać przy podstawowym PlayStation 4 lub PlayStation 4 Slim. Kurz po premierze Pro opadnie, a ty zauważysz, że wciąż możesz grać we wszystkie nowe produkcje i niczego ci nie brakuje.

Co innego, jeżeli masz telewizor 4K, najlepiej ze wsparciem HDR. Wtedy przeskok jakościowy jest odczuwalny. Jest wspaniały. Jest satysfakcjonujący. Twoje wirtualne centum dowodzenia będzie jak po gruntowym odświeżeniu, a ty dostrzeżesz nowe szczegóły i detale, których wcześniej nawet nie byłeś świadom istnienia.

playstation-4-pro-51

Jako posiadacz PlayStation VR i Samsunga KS7000, nie wyobrażam sobie powrotu do podstawowego PS4. W takich okolicznościach przeskok na PlayStation 4 Pro jest pożądany, logiczny i zrozumiały. Jeżeli jednak wiesz, że przez kolejne lata pozostaniesz przy starym telewizorze FullHD, a wirtualna rzeczywistość jest ci zupełnie obojętna, PS4 Pro staje się już tylko opcją, a nie potrzebą.

Czyli świetny sprzęt, ale nie dla każdego.

Dołącz do dyskusji