Mobilny głośnik, którego nie powinieneś ruszać z salonu? Właśnie taki jest Harman Kardon Onyx Mini

Recenzja/RTV 22.11.2016
Mobilny głośnik, którego nie powinieneś ruszać z salonu? Właśnie taki jest Harman Kardon Onyx Mini

Mobilny głośnik, którego nie powinieneś ruszać z salonu? Właśnie taki jest Harman Kardon Onyx Mini

Harman Kardon to marka kojarzona nawet przez tych konsumentów, którzy nie przykładają szczególnej wagi do sprzętu audio. Kojarzą markę z wysoką jakością i… adekwatnie wysoką ceną. Nowy Harman Kardon Onyx Mini zaskakująco dobrze balansuje między jednym, a drugim.

Ach, głośniki Bluetooth. Temat rzeka. Sam do tej rzeki staram się wchodzić jak najczęściej, acz raczej niechętnie, bo w tej kategorii na rynku jest stanowczo zbyt wiele konstrukcji absurdalnie drogich – bez wyraźnego powodu.

Dlatego do testów każdego takiego sprzętu, którego cena przekracza 500 zł, staram się podchodzić ze sporą rezerwą, zadając sobie przede wszystkim pytanie, czy warto wydać tak dużo pieniędzy na kompromisowy, ale za to mobilny sprzęt audio.

Jak jest w przypadku głośnika Harman Kardon Onyx Mini?

Zacznijmy od tego, że nie jest to tani sprzęt. 769 zł to kwota na tyle wysoka, że jakby się dobrze postarać, można kupić świetnej jakości głośniki 2.0 i adapter Bluetooth. A zatem pojedynczy głośnik Bluetooth musi mieć w sobie coś, co odwiedzie potencjalnego nabywcę od tego szalonego pomysłu.

harman-kardon-onyx-mini-3

A jak próbuje to zrobić Harman Kardon Onyx Mini?

Przede wszystkim oferując nietypową stylistykę, która… wymaga pewnego przyzwyczajenia. Onyx Mini to młodszy i mniejszy brat dużego Onyksa, którego wygląd zewnętrzny mi osobiście nadal przywodzi na myśl wielką antenę lub kopułę obserwatorium astronomicznego.

O dziwo, gdy nietypowy design nam się trochę “opatrzy”, okazuje się, że jest on bardzo uniwersalny. Harman Kardon Onyx Mini wygląda dobrze w każdym pomieszczeniu, niezależnie od jego wystroju. Jest na tyle futurystyczny, by dobrze wkomponować się w zatłoczone wnętrze, ale na tyle minimalistyczny, by nie rozpraszać prostoty dekoracji.

harman-kardon-onyx-mini-1

Przy 587 g masy jest też dość lekki, ale mimo wszystko nie polecam go wrzucać do plecaka – odsłonięty przetwornik z tyłu skutecznie przekonał mnie, że Harman Kardon Onyx Mini najlepiej czuje się postawiony w jednym miejscu. Nawet nie bardzo jest za co go złapać. Dla niektórych będzie to wadą; dla mnie jest po prostu jego znakiem szczególnym – niektóre głośniki projektuje się z myślą o pieszych wędrówkach, inne z myślą o posiadówach w salonie.

Harman Kardon Onyx Mini zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

Jak to gra? Jak należy.

Wewnątrz urządzenia znajdziemy dwa 45-milimetrowe przetworniki o mocy 8W każdy, które przenoszą pasmo dźwięków od 75 Hz do 20 kHz.

Efekt? Czysty, klarowny, głośny dźwięk, który jest czystą przyjemnością dla uszu. Zaznaczę tylko, że Onyx Mini potrzebuje chwili czasu, aby się “uleżeć”. Pierwszego dnia jego barwa mi nie zaimponowała, ale kiedy 2-3 dni później głośnik nieco się wygrzał i rozruszał, brzmiał znacznie lepiej.

harman-kardon-onyx-mini-4

Najbardziej zaskoczyła mnie szerokość sceny, jaką ten mały głośnik jest w stanie zreprodukować. Nie ma tu wrażenia wydobywania się dźwięku z małego pudełka – brzmienie jest pełne, otwarte i szerokie.

Również niskie tony są tu zaskakująco wyraźnie zaakcentowane, choć na wstrząsy czaszki nie ma co liczyć. Jednak wszędzie tam, gdzie linia basu powinna być klarowna, Onyx Mini pozwala usłyszeć każdą nutkę.

Nowa płyta Metallicy brzmiała na Onyksie Mini fenomenalnie, ale wcale nie gorzej brzmiał soundtrack TES V: Skyrim. Co bardzo istotne – nawet na maksymalnej głośności nie słychać trzasków i przesterowania. Głośnik do samego końca skali produkuje nieskażone zakłóceniami dźwięki.

harman-kardon-onyx-mini-2

Jedyną grupą, która nie znajdzie tu nic dla siebie, są fani muzyki elektronicznej i hip-hopowej. Tłuste beaty na Onyksie Mini brzmią tak, jakby ktoś wysłał je na ostrą dietę.

Cudownie brzmią za to ścieżki gitary akustycznej. Jeśli jesteście fanami fingertstyle’owych ścieżek, ten głośnik zdecydowanie powinien znaleźć się na waszej półce.

Co jeszcze potrafi Harman Kardon Onyx Mini?

Ustaliliśmy już, że potrafi dobrze wyglądać. Potrafi też dobrze zagrać i robi to całkiem długo, bo wbudowany akumulator starcza na spokojne 9-10 godzin odsłuchu. Potrafi też łączyć się przez gniazdko jack 3,5 mm oraz Bluetooth 4.1, z nawet trzema urządzeniami na raz.

Kiedy chcemy, potrafi się połączyć z innym głośnikiem Harman Kardon i grać z nim w duecie.

harman-kardon-onyx-mini-6

Potrafi też nagłośnić salę konferencyjną i służyć jako zestaw głośnomówiący. Tutaj Onyx Mini zdecydowanie błyszczy; wbudowana redukcja pogłosu spisuje się fenomenalnie, więc nawet gdy głośnik stoi w pustawej salce, rozmówca po drugiej stronie będzie nas słyszał wyraźnie i bez echa.

No dobra, czy warto go kupić?

Podsumujmy wszystkie powyższe informacje. Harman Kardon Onyx Mini to głośnik wyglądający świetnie, ale kosztujący niemało. Grający naprawdę fantastycznie jak na swój rozmiar, ale raczej dedykowany do domowego zacisza, niż stałego rezydowania w plecaku.

Dla kogo jest więc ten głośnik? Osobiście uważam, że to propozycja idealna dla minimalistów. Oszczędna stylistyka połączona z kapitalnym brzmieniem sprawiają, że Onyx Mini może służyć jako jedyne dodatkowe źródło lepszego dźwięku w salonie, subtelnie wypełniając pomieszczenie muzyką, nie zwracając na siebie niepotrzebnej uwagi.

Innymi słowy – warto.

Dołącz do dyskusji

Advertisement