Klawiatura premium bez zbędnych bajerów. Corsair K65 RGB – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 24.11.2016
Klawiatura premium bez zbędnych bajerów. Corsair K65 RGB – recenzja Spider’s Web

Klawiatura premium bez zbędnych bajerów. Corsair K65 RGB – recenzja Spider’s Web

Całe dnie, zarówno zawodowo jak i prywatnie, spędzam stukając w klawiaturę. Dlatego też przykładam ogromną wagę do tego, na jakiej klawiaturze pracuję. I wiecie co? Dawno żadna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak Corsair K65 RGB.

Corsair K65 RGB to klawiatura mechaniczna, pozbawiona bloku numerycznego i podświetlana diodami LED, które mogą świecić w dowolnym z 16,8 miliona kolorów, pomieszanych ze sobą w przeróżnych kombinacjach.

corsair-k65-rgb-1

To też klawiatura kosztująca naprawdę spore pieniądze – ponad 600 zł. Muszę jednak powiedzieć, że tak, jak wiele drogich klawiatur mechanicznych nie jest wartych swej ceny, tak Corsair K65 RGB naprawdę wynagradza każdą wydaną na siebie złotówkę.

Corsair K65 RGB to najlepiej wykonana klawiatura, jaką gościłem na swym biurku.

Przez moje biurko przewinęło się naprawdę sporo klawiatur, niektóre nawet droższe od propozycji Corsaira. Żadna z nich nie może się jednak równać z K65 RGB pod względem jakości wykonania.

“Baza” klawiatury wykonana jest z aluminium, zaś klawisze to solidne, przyjemne w dotyku tworzywo. Przyciski funkcyjne, które w wielu klawiaturach są miejscem do szukania oszczędności, tutaj mają doskonały skok i pracują z należytym oporem. Dodajmy do tego jeszcze pokrytą miękkim tworzywem podkładkę pod nadgarstki i mamy konstrukcję, której dorównują jedynie dużo droższe propozycje. Warto tylko pamiętać o tym, żeby od czasu do czasu przetrzeć klawisze szmatką, bo na ich czarnej, matowej powierzchni widać wszystkie tłustsze odciski palców.

corsair-k65-rgb-4

Byłbym zapomniał – zakończony dwoma portami USB (dla tych, którzy wciąż korzystają z USB 2.0) przewód jest tak gruby i solidny, że w razie potrzeby może służyć za linę. Wiąże się to jednak z kompromisem – trudno go schować czy też położyć pod dziwnym kątem. Wolę jednak solidny kabel, niż giętki kabel.

corsair-k65-rgb-6

Gracze będą zachwyceni. O ile oczekują niezbędnego minimum.

Corsair K65 RGB to prosta klawiatura, która robi to, co ma robić, bez przeładowania dodatkami. To zarówno plus, jak i minus, bo gracze nie znajdą tu dedykowanych przycisków do makr, które mogliby przypisać w grach do konkretnych czynności. Możemy za to ustawić cztery presety Biosu klawiatury, przełączane dedykowanym przyciskiem z tyłu urządzenia.

corsair-k65-rgb-5

Z klawiszy multimedialnych mamy tu tylko regulację podświetlenia (trójstopniową), głośności oraz dedykowaną blokadę klawisza “Windows”. Bez fajerwerków.

corsair-k65-rgb-2

Fajerwerki dla graczy czekają natomiast pod nakładkami klawiszy, bowiem w testowanym przeze mnie egzemplarzu K65 zastosowano przyciski Cherry MX Red. Są to przyciski liniowe, bez wyraźnego punktu nacisku, które pracują najszybciej i najlżej spośród wszystkich przycisków Cherry MX. To sprawia, że w grach możemy reagować szybciej i nie występuje też efekt “zablokowania” klawisza na ułamek sekundy po jego naciśnięciu.

Pisarze będą zadowoleni nieco mniej. Chyba że zdecydują się na inny wariant klawiatury.

O ile przyciski Cherry MX Red do grania są idealne, o tyle do pisania… cóż, nie bardzo się nadają. A przynajmniej nie sprawiają tak wiele przyjemności, jak przyciski z wyraźnym punktem nacisku.

corsair-k65-rgb-10

Na szczęście Corsair K65 RGB dostępna jest także z przyciskami Cherry MX Brown i gdybym miał dziś wydać pieniądze na tę klawiaturę, zdecydowanie postawiłbym właśnie na ten wariant. MX Brown to w moim odczuciu najlepsze przyciski mechaniczne – są dość ciche, wyraźnie klikają, doskonale się na nich pisze i tylko nieznacznie ustępują swoim liniowym pobratymcom pod względem czasu reakcji w grach.

Miliony kolorów.

Skoro już ustaliliśmy, że na klawiaturze Corsair K65 wspaniale się gra i pisze, zależnie od wersji, możemy przejść do tego, że niezależnie od wariantu wspaniale się na nią patrzy.

corsair-k65-rgb-7

Klawiatura jest prosta, nierzucająca się w oczy, dopóki… nie zaczniemy szaleć z podświetleniem. Każdy z klawiszy może mienić się dowolnym z 16,8 mln kolorów w palecie RGB. Podświetleniem sterujemy przy pomocy aplikacji Corsair Utility Engine, gdzie znajdziemy różne opcje i efekty podświetlenia klawiszy – od jednostajnego koloru, poprzez falę, aż po pulsujące, zmienne barwy.

corsair-k65-rgb-11

Rodzaje podświetlenia możemy zaprogramować wewnątrz aplikacji i zmieniać rodzaj oraz kolor podświetlenia zależnie od nastroju.

Nie wszystko złoto…

Niestety, skoro już wspomniałem o Corsair Utility Engine, to muszę przejść do wad klawiatury K65 RGB, bo jest ich kilka, a Utility Engine to największa z nich.

Ten program działa po prostu fatalnie. Sprawdziłem go na kilku komputerach z Windows 10, między innymi na niedrogim laptopie oraz potężnej maszynie gamingowej podpiętej do monitora 4K.

corsair-k65-rgb-9

Presety nie zawsze działają. Jednostajne podświetlenie potrafi się ni z tego ni z owego wyłączyć i konieczny jest restart aplikacji. Dodajmy jeszcze do tego, że skalowanie Utility Engine przy rozdzielczości 4K to loteria – raz działa, raz nie działa.

Niestety z aplikacji mogą skorzystać wyłącznie użytkownicy Windowsa, bowiem Corsair K65 RGB nie jest kompatybilna z macOS – a szkoda. Z przyjemnością używałbym jej z moim MacBookiem.

Druga wada – paradoksalnie – wiąże się z jakością wykonania.

Samej konstrukcji, jak już wspomniałem, nie sposób czegokolwiek zarzucić. Jednak zastosowanie aluminiowej bazy wiąże się z drobnym problemem: pogłosem przy mocnym naciskaniu środkowych klawiszy.

corsair-k65-rgb-7

To bardzo powszechny problem, trapiący większość klawiatur z aluminiową podstawą. Gdy uderzamy w klawisze znajdujące się pośrodku urządzenia, z wnętrza klawiatury wydobywa się nieprzyjemny, pusty pogłos, wieńczony piskliwym echem.

Pewnie wielu użytkowników nawet nie zwróci na to uwagi, ale dla mnie był to spory minus, który potrafił solidnie zirytować, jeśli akurat w czasie pisania nie słuchałem muzyki.

Innych wad nie stwierdzono.

Dla wielu konsumentów wadą będzie zapewne cena, ale ja uważam, że peryferium takiej jakości musi swoje kosztować. I powtarzam to przy każdej okazji – myszka i klawiatura to najczęściej używane akcesoria do komputera, które wpływają na przyjemność z jego obsługi nie mniej, niż parametry sprzętowe. Nie warto na nich przesadnie oszczędzać.

A jeśli ktoś szuka możliwie najlepszych doznań, zdecydowanie powinien umieścić klawiaturę Corsair K65 RGB wysoko na swojej liście życzeń.

Chyba że potrzebujesz bloku numerycznego – wtedy K70 RGB będzie równie doskonałym wyborem.

Czytaj: Wszystko co musisz wiedzieć o klawiaturach, a nie zwracałeś nawet na to uwagi

Dołącz do dyskusji

Advertisement