1000 powodów by skorzystać, 1 by się nie zbliżać. Nowa wersja Opery jest jeszcze lepsza!

1000 powodów by skorzystać, 1 by się nie zbliżać. Nowa wersja Opery jest jeszcze lepsza!

1000 powodów by skorzystać, 1 by się nie zbliżać. Nowa wersja Opery jest jeszcze lepsza!

Jak oni to robią? Kiedy już porzuciłem tę przeglądarkę, myśląc, że rozstajemy się na dobre, Opera znów daje mi argument, by spróbować jeszcze raz. I to bardzo konkretny argument.

Istoty zmian w nowej, 41 wersji przeglądarki Opera nie zrozumie ten, kogo okno przeglądarki nie wygląda mniej więcej tak:

Opera wprowadziła właśnie usprawnienia, które pozwolą zakładkowym potworom z przyjemnością oddawać się otwieraniu kolejnych kart, nawet na słabszym sprzęcie.

Od lat domyślnym ustawieniem Opery było odpalanie ostatnio otwartych kart przy starcie przeglądarki. Teraz sekwencja startu została zoptymalizowana w taki sposób, aby nadać priorytet przypiętym i ostatnio używanym kartom.

Tym sposobem uzyskano aż… 86-procentowy wzrost prędkości wczytywania kart w Operze! Pomiaru widocznego na poniższej grafice dokonano przy 42 (!) otwartych kartach na komputerze o mocno przeciętnej konfiguracji – komputerze z Windows 10 z procesorem Intel Core i3, 8 GB RAM-u i dyskiem SSHD.

opera_startup

Efekty nowej sekwencji startu przeglądarki możemy też zobaczyć na wideo:

Opera szybsza niż kiedykolwiek.

Opera 41 wprowadza też szereg innych usprawnień, które mają sprawić, że przeglądarka będzie pracować jeszcze szybciej. Na przykład funkcja Pop-out dla wideo oraz wideokonferencje będą korzystały ze wspomagania sprzętowego, zamiast obciążać CPU, co powinno przełożyć się na niższe zużycie energii i lepszą wydajność.

Aktualizacji doczekał się też wbudowany czytnik RSS, do którego możemy teraz dodać nawet te źródła, których kanału RSS nie znamy.

Opera znów ma asa w rękawie. Tylko czy mogę jej zaufać?

Informacje o usprawnieniach w Operze czytam z wypiekami na twarzy. Gdy korzystam z przeglądarki, rzadko kiedy mam otwartych mniej niż 10-12 kart, a niestety, moja główna maszyna, czyli podstawowy MacBook Air 13” z 4 GB RAM-u ciutkę kiepsko znosi taki workflow. Prawdę mówiąc… coraz częściej oglądam kręcącą się parasolkę zamiast kursora.

Opera może to zmienić, ale prawdę mówiąc, po ostatniej aferze z potężnym wyciekiem danych z Opera Sync, który zmusił mnie do zmiany wszystkich haseł, mam poważny problem, by znów zaufać polsko-norweskiej przeglądarce.

Po tamtym wycieku Opera z hukiem wyleciała ze wszystkich moich urządzeń i myślałem, że już do niej nie wrócę. A jednak twórcy znów pokazali coś, co każe mi wejść na stronę i pobrać przeglądarkę, dać jej kolejną szansę.

Bo oprócz tego potężnego fuckupu z wyciekiem danych, Opera to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza opcja dla użytkowników korzystających z różnych systemów operacyjnych. Jest szybka, stabilna, świetnie zoptymalizowana, a do tego wabi takimi funkcjami jak pop-out wideo czy wbudowany, darmowy VPN.

Jest więc tysiąc powodów by dać szansę i jeden, by trzymać się z daleka. Która ze stron zwycięży?

O, przepraszam, właśnie pobrał mi się instalator.

Czytaj również:

Dołącz do dyskusji