Kamil Durczok o Silesion.pl specjalnie dla Spider’s Web

Artykuł/Media 04.10.2016
Kamil Durczok o Silesion.pl specjalnie dla Spider’s Web

Kamil Durczok o Silesion.pl specjalnie dla Spider’s Web

Ruszył Silesion.pl – nowy podmiot na medialnej mapie Polski. My mieliśmy przyjemność oglądać start serwisu od kuchni. Jako jedyni mieliśmy także możliwość porozmawiania z Kamilem Durczokiem o jego nowym medialnym projekcie.

Gdy współpracownicy Kamila Durczoka zgłosili się do mnie, by porozmawiać o ich nowym projekcie, naprawdę myślałem, że oczekują kilku porad faceta z doświadczeniem w budowaniu nowych mediów. Gdy jednak później zobaczyłem rozmach, z jakim rusza projekt Silesion.pl, zrozumiałem, że to czysta kurtuazja.

Nie wiem, czy ten projekt wypali. Wiem jednak, że budowany jest z takim impetem, jakiego dawno w polskich mediach internetowych nie widziałem. A widziałem chociażby start naTemat.pl (prawie) od kuchni, czyli serwisu, który w mojej ocenie odniósł największy sukces internetu informacyjnego w ostatniej dekadzie polskojęzycznej Sieci.

I właśnie do naTemat Silesion Durczoka będzie porównywany.

Słusznie, bo wiele tu wspólnych cech. Kontrowersyjna gwiazda dziennikarstwa telewizyjnego większościowym właścicielem serwisu. Obaj szefowie: Lis i Durczok nie rezygnują z pokazywania twarzy w telewizji. Dla obu jest to debiut w medium, którego – jak sami głośno twierdzili – panowie się dopiero uczą.

Jest jednak jedna zasadnicza różnica między startem naTemat a Silesionem. Lis miał Tomka Machałę – człowieka nie tylko bezgranicznie zaangażowanego, ale równie gwarantującego internetowy know-how. Durczok swojego Machały nie ma. Przynajmniej ja go na razie nie widzę.

kamil-durczok-silesion-pl-3-min

To o tyle ważne, że jeśli ktoś uważa, że informacyjne medium internetowe tworzy się treściami, to… jest w błędzie. Medium internetowe tworzy się przy okazji treściami. Równie ważne jest zaplecze organizacyjno-techniczne, know-how po prostu. To wiedza o tym, jak funkcjonuje sieć, skąd bierze się przepływ użytkowników, jak nim sterować, jak budować kompetencje w Google’u i w sieciach społecznościowych. To z kolei wymusza tworzenie odpowiednich treści w sensie technicznym, nie dziennikarskim. Bez tej wiedzy przekroczenie ruchu na poziomie 500 tys., czy 1 mln uu czy ru nie jest w zasadzie możliwe.

Ale może Machała Durczokowi potrzebny nie jest.

Jestem bowiem pod wielkim wrażeniem rozmachu, z jakim rusza Silesion. Piękne czteropoziomowe biuro z odrestaurowanej kamienicy po byłej fabryce porcelany w Katowicach. Specjalna instalacja na dachu, skąd Durczok zapodaje swoje wideo-felietony. Mocna ekipa na czele z byłymi ludźmi od sprzedaży w TVN-ie oraz kilku gwiazdami dziennikarstwa lokalnego, by wspomnieć jedynie Marka Czyża. Potężna infrastruktura do produkcji materiałów wideo, także tych nadawanych na żywo – specjalne wysięgniki, drony, masa nowoczesnego sprzętu fotograficznego. W końcu spektakularna impreza otwierająca, która ściągnęła do siebie pół Katowic i okolic, a i Warszawa zjechała się tłumnie.

kamil-durczok-silesion-pl-1-min

Może ten rozmach po prostu wystarczy. Wielkie pieniądze zawsze są mocnym argumentem w budowaniu mediów.

Silesion ruszył wczoraj.

Specjalnie wstrzymywałem się ze swoją oceną serwisu, by nieco na chłodno próbować zastanowić się, co o nim myślę.

Szata graficzna serwisu jest nowoczesna, schludna i ładna. Dobra kreska graficzna, niezły kojarzący się ze Śląskiem i Katowicami głównie czarno-biały branding. Jednak jak patrzę na całość, to jestem pewien, że ten typ estetyki nie jest do końca nowy i nie będzie – wzorem pierwszego layoutu naTemat – mocnym powiewem świeżości w polskiej sieci.

Jest dla mnie przy okazji oczywiste, że wygląd serwisu i jego konstrukcja jest mocno inspirowana layoutem Bloomberga. Nie ma tu wyraźnie akcentowanego elementu wybitnej nowości.

Treści? Zgadzam się z oceną Kuby Kralki, że na razie jest tu trochę taki misz-masz.

Serwis stawia mocno na wideo – mamy tu szybkie, kilkudziesięciosekundowe materiały informacyjne i felietony kręcone smartfonami oraz dłuższe reportaże tworzone bardziej profesjonalnym sprzętem. To robi na mnie wrażenie, przyznaję. A jeśli chodzi o treści pisane, to z jednej strony serwis pozycjonuje się mocno lokalnie, na tematyce Śląskiej, z drugiej strony większość głównych materiałów ma charakter globalny, taki, którego nie powstydziłby się pierwszy lepszy portal horyzontalny.

kamil-durczok-silesion-pl-2-min

Czy to dobrze, czy źle? Nie wiem. Myślę, że Durczok dziś nie mówi nam wszystkiego o Silesionie. Wydaje się, że to co dziś widzimy w serwisie, to początek drogi. Docelowo powstaną albo inne serwisy lokalne obsługujące inne regiony kraju, albo Silesion przekształci się jednak w podmiot raczej z tematyką centralną.

Ważne jest z kim Silesion na dziś chce konkurować.

Z jednej strony z mediami lokalnymi na Śląsku, w tym głównie „Dziennikiem Zachodnim” (drukowanym i online), „Gazetą Wyborczą Katowice” (drukowaną i online) oraz telewizyjnymi stacjami TVP3 Katowice i TVS. I wydaje mi się, że Silesion nie będzie miał problemu z dość szybkim pokonaniem wszystkich tych rywali. Serwisów lokalnych Polskapresse, w tym „Dziennika Zachodniego” nie da się normalnie przeglądać ze względu na fatalny layout oraz najgorszy z możliwych ściek reklamowy. Lokalne wydania „Gazety Wyborczej”, choć naprawdę dobre merytorycznie, są zamknięte za paywallem, więc same wykluczają się z wyścigu o zasięg. A jeśli chodzi o poziom TVP3 Katowice oraz TVS, to lepiej spuścić nad nimi zasłonę milczenia.

Pytanie jednak, czy rynek katowicki Silesionowi i Durczokowi wystarczy. I na jak długo. Moim zdaniem nie. Wystarczy zresztą posłuchać Kamila Durczoka, co i jak mówi w rozmowie z nami, by się o tym przekonać.

Zobacz: Kamil Durczok szczerze o powrocie do mediów

SPRAWDŹ: Spider's Web TV na YouTubie - zasubskrybuj teraz, żeby nie przegapić nowych materiałów!

Dołącz do dyskusji

Advertisement