Magiczna sztuczka roku: z polskiej giełdy bitcoinów zniknęło 5 mln zł

Artykuł/Bankowość 29.10.2016
Magiczna sztuczka roku: z polskiej giełdy bitcoinów zniknęło 5 mln zł

Magiczna sztuczka roku: z polskiej giełdy bitcoinów zniknęło 5 mln zł

Dwa tygodnie temu jedna z najstarszych polskich giełd bitcoin zawiesiła działanie. Teraz dostaliśmy oficjalne potwierdzenie, że padła ona ofiarą hakerów. Niestety sposób, w jaki żegna się z klientami, jest poniżej krytyki.

W piątek na stronie Bitcurex.com pojawił się komunikat:

W dniu 13.10.2016 w wyniku działania osób trzecich systemy informatyczne serwisu zostały uszkodzone poprzez zewnętrzną ingerencję w automatyczne gromadzenie i przetwarzanie danych informatycznych. Konsekwencją tych działań jest utrata części aktywów.

Hakerzy włamali się na Bitcureksa i wyciągnęli z niego pieniądze należące do użytkowników.

Giełda badała sprawę i zapewne konsultowała się ze śledczymi i prawnikami, bo aż przez dwa tygodnie pozostawiono klientów na lodzie, nie dając im jakichkolwiek informacji.

Jak podaje Zaufana Trzecia Strona obserwacje zimnego portfela giełdy, gdzie przechowywano środki sugerują, że…

Zniknęło 2300 BTC wartych 5 mln zł.

Użytkownicy, którzy trzymali swoje środki na giełdzie będą mogli je odzyskać. W tym celu Bitcurex pozyskał inwestora, który dokapitalizuje spółkę. Niestety forma ubiegania się o zwrot pieniędzy sprawia wrażenie jakby zarządzający giełdą chcieli maksymalnie utrudnić życie swoim (byłym) użytkownikom.

Piszę „byłym” ponieważ wedle informacji na stronie ubieganie się o zwrot środków jest równoznaczne z rezygnacją ze świadczenia usług. Giełdzie należy dostarczyć m.in.:

  • potwierdzenie salda,
  • potwierdzenie numeru rachunku/rachunków połączonych z bitcurex.com/dashcurex.com,
  • potwierdzenie adresu/adresów BTC/DASH połączonych z kontem bitcurex.com/dashcurex.com,
  • wyciąg z adresu BTC/DASH dotyczący transakcji przychodzących z bitcurex.com/dashcurex.com,
  • kopię dokumentu tożsamości,
  • potwierdzenie adresu zamieszkania (rachunek).

Zastanawia mnie jednak, po co Bitcureksowi potwierdzenie salda? Czy giełda nie mogłaby sama zweryfikować informacji o zawartości hostowanych kont?

No i po co Bitcureksowi potwierdzenie adresu zamieszkania? Czy ktoś chciałby wysyłać kopię dowodu tożsamości podmiotowi, którego zabezpieczenia pozwoliły na wytransferowanie milionów złotych?

Dodatkowo jedyną informacją o kradzieży jest obecnie monit na stronie internetowej, a giełda nie kontaktowała się bezpośrednio ze swoimi użytkownikami.

Bitcurex ewidentnie chce, aby jak najmniej osób upomniało się o swoje pieniądze.

Dołącz do dyskusji