Nie MacBooki i nie iPady. Drugą siłą Apple jest teraz coś zupełnie innego

News/Technologie 26.10.2016
Nie MacBooki i nie iPady. Drugą siłą Apple jest teraz coś zupełnie innego

Nie MacBooki i nie iPady. Drugą siłą Apple jest teraz coś zupełnie innego

Apple opublikował kolejne wyniki finansowe, które są gorsze od poprzednich. Jednocześnie firma nadal zarabia tak olbrzymie pieniądze, że większość korporacji świata może na to tylko patrzeć z zazdrością. W raporcie kwartalnym nie zabrakło też niespodzianki.

Producent iPhone’a to ogromny moloch, który powoli zaczyna uginać się na własnych nogach. Chociaż firma sprzedaje absurdalne ilości sprzętu, to i tak padła ofiarą swojej wielkości, bo nie jest w stanie utrzymać narzuconego przez lata tempa.

Nieważne są jednak liczby, a dynamika wzrostu, a tej Apple’owi zaczyna brakować.

Tyle dobrego (dla akcjonariuszy Apple’a), że chociaż Tim Cook nie jest w stanie wyczarować kolejnych wzrostów, to przynajmniej jego firma przebiła predykcje sprzedaży iPhone’ów wypracowując przy tym przychód na czwarty kwartał fiskalny 2016 roku na poziomie 47 mld. dol. Te liczby nie mogą nie robić wrażenia.

Warto się jednak przyjrzeć temu, jak rozkłada się struktura przychodów. Chociaż w trzech obszarach sprzętowych Apple notuje spadki, to jedna z gałęzi biznesu – ta najmłodsza, usługowa – notuje wzrosty w porównaniu do poprzedniego okresu. To daje wgląd w to, czego po Apple’u można spodziewać się w przyszłości.

iPhone pozostaje najważniejszym produktem Apple’a.

Tutaj nie ma wątpliwości: iPhone jest i jeszcze długo będzie najważniejszym produktem w ofercie firmy. Sprzedaż iPhone’a wygenerowała 20,2 mld dol. przychodu, a to stanowi 43 proc. przychodu całej firmy. Nadal brakuje tu dywersyfikacji, ale są już inne filary, na których firma może spocząć.

Apple sprzedało w ostatnim kwartale 45,5 mln telefonów. Co prawda rok temu w analogicznym okresie sprzedaż wynosiła 48 mln, a już trzeci kwartał z rzędu widać spadki zamiast wzrostów, ale fakt pozostaje faktem: jedna firma sprzedała blisko 50 mln telefonów i to z segmentu premium.

Wyniki zdają się potwierdzać zapewnienia Tima Cooka, że konsumenci z entuzjazmem przyjęli nowe produkty – iPhone’y 7, iPhone’y 7 Plus i zegarki Apple Watch Series 2. Szkoda jednak, że nie poznaliśmy liczb dotyczących zegarków Apple’a, ale to pewnie ciągle malutki biznes w skali działalności całej firmy.

Na tle iPhone’a blado wypadają inne działy.

iPad nadal sprzedaje się świetnie, ale i tutaj widać spadki. Tablety generują teraz 4,25 mld dol. przychodu, czyli praktycznie tyle samo, co rok temu – wtedy wynik wyniósł 4,27 mld dol. Spadła natomiast sprzedaż urządzeń w ujęciu ilościowym z 9,8 mln sztuk do 9,3 mln sztuk. Za utrzymanie przychodów na podobnym poziomie odpowiada zapewne nowy i droższy iPad Pro.

Ciekawie wygląda w kontekście tabletów analiza sprzedaży komputerów Apple’a. Maków sprzedaje się znacznie mniej, a w dodatku pod względem ilościowym zaliczono spadek z 5,7 mln sztuk do 4,8 mln sztuk. Jeśli chodzi o przychody, to spadek też jest widoczny – z 6,8 mld. dol do 5,7 mld. dol. Jeśli jednak spojrzeć na nie w odpowiednim kontekście, to nie wygląda to wcale źle.

Chociaż Maców sprzedano dwukrotnie mniej niż iPadów, to komputery Apple’a i tak wygenerowały większy przychód od tabletów.

Spadki w tym segmencie nie powinny zresztą nikogo dziwić, skoro klienci od przeszło dwóch lat czekają na nowe sprzęty. Co prawda jeszcze w tym tygodniu mają pojawić się nowe komputery, ale nie sposób nie zauważyć, że Apple skupia się ostatnio na innych obszarach działalności – więcej uwagi poświęca sprzętom mobilnym oraz… usługom.

Segment usługowy jako jedyny z czterech wyszczególnionych przez Apple’a wygenerował wzrost – i to nie byle jaki, bo 24-procentowy w ujęciu rok do roku. Nie ma tu też mowy o małych liczbach z perspektywy przychodów całej firmy. Inwestycja w Apple Music, AppleCare, ApplePay, chmurę iCloud i pozostałe usługi przyniosła wzrost przychodów z 5 mld dol do 6,3 mld dol.

Tutaj jest ta niespodzianka: Apple nie tylko zarabia na usługach więcej niż na iPadach, ale biznes usługowy przebił również dział komputerów. Potencjalna transformacja molocha z producenta sprzętu na dostawcę usług nie wydaje się już taka niewiarygodna, jak jeszcze kilka lat temu – pytanie jednak, czy ten trend się utrzyma i jak na tę dynamikę wpłynie premiera nowych Maców.

Jak na razie tendencje wskazują jednak na to, że znaczenie usług będzie rosnąć i staną się one podporą dla firmy, która od blisko dekady bazuje na jednym produkcie.

Apple’owi taka druga noga, na której może się oprzeć, jest bardzo potrzebna. Chociaż przychody i sprzedaż są niewyobrażalnie wysokie, to faktu nie da się ukryć – Apple zaliczył spadek przychodów w ujęciu rok do roku po raz pierwszy od 2001 roku, czyli od 15 lat.

Za wcześnie jednak, by pod ołtarzykiem palić świeczkę. Ten moment musiał w końcu nadejść, a i tak wedle estymacji, pierwszy kwartał fiskalny ma przynieść między 76 mld dol. a 78 mld. dol. przychodów – tym samym Apple ma przebić zeszłoroczny rekord wynoszący 75,9 mld.

I to pomimo usunięcia z iPhone’a wtyczki minijack.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji