Trzymajcie mnie. Ten pan z Microsoftu uważa, że klawiatura QWERTY to przeżytek

Felieton/Nauka 28.09.2016
Trzymajcie mnie. Ten pan z Microsoftu uważa, że klawiatura QWERTY to przeżytek

Trzymajcie mnie. Ten pan z Microsoftu uważa, że klawiatura QWERTY to przeżytek

Chciałbym to wiedzieć. Bowiem jeżeli tak Microsoft widzi przyszłość, no to obawiam się, że jest kilka luk w tej wizji. No ale, zacznijmy od początku.

Ten tekst został napisany na klawiaturze Microsoft Type Cover. To klawiatura typu QWERTY, a więc wykorzystująca grubo ponad stuletni standard do układania przycisków. Nie jest oczywiste czy jest on najlepszy na świecie. Wile osób argumentuje chociażby, że układ Dvoraka jest znacznie lepiej przemyślany. QWERTY jednak z nami zostało i nic nie zapowiada zmian. Nawet najlepsze klawiatury ekranowe dalej wykorzystują opracowany wiele lat temu standard.

Jednak Dave Coplin z Microsoftu ma ciut nieco inną opinię, którą wyraził w wywiadzie dla Evening Standard. To człowiek, który jest wysoko postawionym inżynierem w Microsofcie, aktualnie pracującym nad Cortaną. Jego zdaniem klawiatury QWERTY znikną z rynku bardzo szybko i wręcz jest zdziwiony, że w XXI wieku nadal korzystamy z dziewiętnastowiecznego wynalazku.

Mamy wspaniałe komputery, które wykorzystujemy jak byśmy pochodzili z epoki wiktoriańskiej. Klawiatury QWERTY to wspaniały przykład starego projektu, który przetrwał do dnia dzisiejszego. Nie wyewoluował. Wciąż używamy tej niedoskonałości. Przyglądamy się aktualnie takim technologiom jak rozpoznawanie gestów i głosu, które uczynią klawiaturę niepotrzebną – twierdzi Coplin.

Zaraz, zaraz… że co?

Komputery, zdaniem inżyniera Microsoftu, będą niedługo na tyle inteligentne, by samodzielnie podejmować się zadań w imieniu użytkownika. Nasza interakcja z nimi, zdaniem Coplina, ma wyglądać podobnie do tego, co zaprezentował swego czasu film „Raport Mniejszości” Stevena Spielberga.

Nie ukrywam, że jestem wielkim entuzjastą interfejsu naturalnego. Ubolewam, że w Polsce nie ma Cortany i że nadal to wszystko jest w powijakach. Nie będę tutaj jednak pisał rozbudowanej kontrargumentacji na słowa eksperta z firmy Microsoft. Chciałbym tylko czegoś innego.

Chciałbym mieć możliwość poprosić pana Coplina o chwilę swojego czasu, jakby kiedyś to było możliwe. Chciałbym, by usiadł w biurze, w którym aktualnie siedzę i w którym pracuje kilka osób oprócz mnie. Chciałbym, by usiadł, i za pomocą gestów i mowy napisał podobną notkę do tej, którą czytacie, i ją umieścił w systemie do publikacji. Chciałbym też mieć możliwość nagrania jego wysiłków na wideo.

Ech, Microsofcie… serio?

Dołącz do dyskusji

Advertisement