Aparaty Huawei będą jeszcze lepsze. Chińczycy zacieśniają współpracę z Leicą

Artykuł/Sprzęt 27.09.2016
Aparaty Huawei będą jeszcze lepsze. Chińczycy zacieśniają współpracę z Leicą

Aparaty Huawei będą jeszcze lepsze. Chińczycy zacieśniają współpracę z Leicą

Huawei ma duże ambicje jeśli chodzi o fotografię mobilną. Pozyskanie partnera jakim jest Leica było imponujące, ale to dopiero początek. Obie firmy właśnie otworzyły wspólne centrum badawczo-rozwojowe, w którym będą tworzyć nowe technologie mobilne.

Kiedy w lutym bieżącego roku Huawei ogłosiło współpracę z niemiecką Leicą, byłem w niemałym szoku. Tę dziwną kolaborację określiłem jako mezalians i dziś nadal użyłbym tego słowa, nawet pomimo całej mojej sympatii do Huawei i pomimo mojego udanego związku ze smartfonem P9.

Leica to tradycja i historia. To także piekielnie wysokie ceny aparatów i obiektywów. W świecie fotografii urządzenia z charakterystyczną czerwoną kropką są obiektami westchnień, ale i ogromną niszą. Tylko nieliczni mogą sobie pozwolić na zakup kapitalnych aparatów dalmierzowych Leica, które z kompletem kilku obiektywów zbliżają się niebezpiecznie blisko poziomu 100 tys. zł.

leica-m-monochrom

Tymczasem Huawei dał się nam poznać z dobrej strony, ale za tą firmą nie stoją dłuższe tradycje. Chińczycy to technologiczni oportuniści, którzy czasem podejrzą konkurencję, a czasem oszczędzą na niektórych elementach smartfona. Dziś jakość i wydajność zdążyły już wspiąć się na wysoki poziom, ale jeszcze nie tak dawno temu urządzenia były pełne kompromisów.

Dotychczasowa współpraca Leiki z Huawei jest bardzo ciekawa, ale dużo w niej marketingu.

Podwójny aparat w Huawei P9 to było coś. Szczególnie, że jeden moduł wykorzystuje monochromatyczną matrycę Leiki. Bardzo lubię obrazek, jaki generuje ten sensor.

Huawei P9 (8 of 13)

Tuż po premierze Huawei P9 padało wiele oskarżeń o to, że udział Leiki w projektowaniu aparatu P9 był mniejszy, niż sugeruje Huawei. Leica miała dostarczać rozwiązania software’owe, a według niektórych doniesień ingerencja w oprogramowanie kończyła się na… dodaniu licencji na oficjalny font Leiki zdobiący nazwy trybów w aplikacji aparatu.

Jak było naprawdę, raczej się nie dowiemy, ale widać, że dla Huawei partnerstwo z Leicą jest pod względem marketingowym bardzo ważne.

Więcej innowacji może dopiero nadejść. Huawei otwiera wspólnie z Leiką centrum badawczo-rozwojowe

W głównej siedzibie firmy Leica w Wetzlar powstało nowe laboratorium nazwane Max Berek Innovation Lab, na cześć Maksa Bereka, który stworzył podwaliny pod pierwsze obiektywy Leiki. Laboratorium powstało wspólnie z Huawei i będzie służyć jako centrum badawczo-rozwojowe, w którym obie firmy będą opracowywały nowe technologie.

Współpraca obejmie nie tylko prace nad jakością obrazowania i nad warstwą programową, ale również badania nad wykorzystaniem wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości. W planach jest także nawiązanie współpracy z niemieckimi uniwersytetami i instytucjami badawczymi.

Wielkie firmy foto próbują się odnaleźć w świecie mobilnym, ale udaje się to tylko nielicznym.

hasselblad-moto-z

Innym legendarnym producentem branży foto jest Hasselblad, który również romansuje z branżą mobile. Efektem tego jest fotograficzny moduł do Lenovo Moto Z. Patrząc na takie wynalazek mam wrażenie, że Hasselblad się pogubił. Moduł z mikroskopijną matryczką i mydlanym obiektywem? Naprawdę? Nie wiem kto w Hasselbladzie odpowiada za wizerunek marki, ale za branding na tak mizernym produkcie powinny być wyciągnięte konsekwencje.

Droga, którą obrała Leica, też jest kontrowersyjna z punktu widzenia wizerunku marki, ale ma dużo więcej sensu pod względem faktycznej jakości zdjęć, czyli tego, co liczy się najbardziej.

Leica i Huawei dopiero się rozkręcają, jeśli chodzi o wspólną przyszłość. Pierwszy krok w postaci smartfona P9 okazał się być bardzo udany. Teraz czekam na kolejne.

Dołącz do dyskusji

Advertisement