Google zmienia zasady gry. To może być koniec śmieci w wynikach wyszukiwania

Artykuł/Technologie 24.09.2016
Google zmienia zasady gry. To może być koniec śmieci w wynikach wyszukiwania

Google zmienia zasady gry. To może być koniec śmieci w wynikach wyszukiwania

Nadchodzą dobre czasy dla tych, którzy dbają o zawartość swoich stron internetowych i bardzo złe dla tych, którzy zbudowali pozycję w wyszukiwarce stosując nieuczciwe praktyki. Google zmienia zasady gry w SEO.

Jak często dochodzi do sytuacji, kiedy po wpisaniu hasła w wyszukiwarkę zalewa nas tona nieistotnych, kiepsko prowadzonych, źle zaprojektowanych stron? No właśnie.

Gdy widzisz wysoko w wynikach wyszukiwania taką stronę i zastanawiasz się, jakim cudem się tam znalazła, możesz być niemal pewny, że administrator tej strony stosuje nieuczciwe praktyki SEO (Search Engine Optimization), mające na celu oszukać algorytmy Google’a.

Gigant zdaje sobie sprawę ze stosowania zagrywek z pola tzw. „black hat SEO” i już w 2012 roku zaczął stosować algorytmy punktujące strony według ścisłych wytycznych. Niestety, to nie zawsze wystarczało.

Teraz Google idzie o krok dalej i wprowadza algorytm działający w czasie rzeczywistym.

Jednym z uruchomionych w 2012 roku algorytmów indeksujących strony w wynikach wyszukiwania jest Pingwin, który właśnie doczekał się znaczącej aktualizacji.

Google wysłuchał próśb webmasterów i wprowadził dwie bardzo istotne zmiany w owym algorytmie.

Po pierwsze, Pingwin działa teraz w czasie rzeczywistym. Po drugie, Pingwin ocenia teraz witryny w oparciu o doniesienia o spamie, a nie całościowy page rank.

Co to wszystko oznacza w praktyce? Najlepiej wytłumaczy to nasz nadworny magik od SEO, Przemysław Śmit:

Informacje o Pingwinie pojawiały się od dawna, ale dopiero teraz Google oficjalnie poinformował, że zmiany w wynikach wyszukiwania odbywać się będą w czasie rzeczywistym. Dla zwykłego Kowalskiego jest to z pewnością bardzo dobra wiadomość. Wyniki wyszukiwań będą bardziej czytelne, w teorii pojawi się w nich więcej stron o wartościowych treściach.

 

Dla wielu aktualizacje w czasie rzeczywistym to może być jednak armageddon. Wiele branż może ponieść konsekwencje działań niedozwolonych. Pytanie brzmi, czy właściciele stron stosujących nieuczciwe praktyki faktycznie dostaną po łapach, czy może będzie tak jak już bywało niejednokrotnie: Google zapowiadał czystki, a kończyło się na tym, że tylko losowo wybrane strony były karane za nieprawidłowy profil linków, spam lub inne działania dalekie od tego czym dzisiaj jest dobre SEO.

 

Z drugiej strony, dla specjalistów i agencji SEO jest to spora szansa. Do tej pory, gdy Google karał strony, często pojawiały się powiadomienia Search Console. To było dobre, ale po wprowadzeniu zmian i zgłoszeniu często mijało trochę czasu, nim strona mogła wyjść z filtra i wrócić na swoje miejsce w wynikach wyszukiwania.

 

Teraz, przy aktualizacji algorytmu w czasie rzeczywistym, w teorii łatwiej będzie wyciągnąć domenę z problemów, lub pomóc klientowi w innej sytuacji kryzysowej.

W prostych słowach, nowa aktualizacja algorytmu Pingwin ma karać tych, którzy stosują nieczyste zagrywki, a nagradzać strony, które dbają o dobre praktyki SEO.

Jako że zmiany zajdą w czasie rzeczywistym, strony, które dotychczas miały słabe SEO, będą mogły szybciej odczuć różnicę po wprowadzeniu niezbędnych poprawek.

Tej zmiany z pewnością nie zauważy nikt prócz wydawców internetowych treści, speców od SEO i webmasterów. Jeśli jednak zmiana zajdzie tak głęboko, jak zapowiada to Google, każdy internauta po jakimś czasie odczuje, że coś się zmieniło.

Pewnie nie od razu pojmie CO się zmieniło, ale z pewnością zauważy, że jest to zmiana na lepsze.

Czytaj również: Pozycjonowanie stron – jak robić zaplecze i dlaczego lepiej go nie robić?

Dołącz do dyskusji

Advertisement