Google chce położyć kres patologicznej sytuacji reklam w Internecie

Artykuł/Media 16.09.2016
Google chce położyć kres patologicznej sytuacji reklam w Internecie

Google chce położyć kres patologicznej sytuacji reklam w Internecie

Giganci internetowego rynku wydawniczego wraz z Google wyruszają na krucjatę przeciwko reklamom. Właśnie zawiązała się Koalicja na rzecz lepszych reklam.

Coalition for Better Ads to wspólna inicjatywa takich podmiotów jak właśnie Google oraz stowarzyszeń reklamowych, wydawniczych, wraz z indywidualnymi wydawcami z całego świata. Do koalicji przystąpili m.in. The Washington Post, Procter & Gamble, World Federation of Advertisers czy European Publishers Council.

Koalicja ma na celu stworzenie wspólnego standardu „lepszych reklam”, a w późniejszych etapach działania egzekwowanie tego, by jak najwięcej podmiotów się tych standardów trzymało. Wydawcy, którzy przyłączą się do inicjatywy, zobowiązują się umieszczać na swojej stronie reklamy, które spełniają ścisłe wymogi co do estetyki, rodzaju, treści, „nachalności”, rozmiaru (także tego mierzonego kilobajtami) oraz śledzenia aktywności użytkowników.

W dużym skrócie: utworzona została organizacja, która ma położyć kres obecnej patologii reklamowej, którą obserwujemy w Internecie. System oceny reklam według założeń koalicji ma wejść w życie już w 2017 roku. A jako że Google – dla wielu wydawców instytucja decydująca o ich przetrwaniu – bierze udział w koalicji, możemy się spodziewać nawet tak radykalnych działań, jak cięcie zasięgów czy usuwanie z wyników wyszukiwania tych stron, które nie dostosują się do nowych wymogów.

Google przeciwko blokowaniu reklam.

Jak czytamy na stronie For Better Ads, koalicja ma także na celu walkę z plagą oprogramowania blokującego reklamy, którego wykorzystanie wzrosło o kilkaset procent w ciągu ostatnich kilku lat. I niestety, choć jest to sytuacja patologiczna, nie można tu jednoznacznie wskazać winnego. Tej sytuacji w równej mierze są chcący-wszystkiego-za-darmo internauci, jak i właściciele stron internetowych, zaśmiecających Sieć irytującymi reklamami, banerami, pop-upami, a często także złośliwym oprogramowaniem.

Dziwnym trafem start koalicji ogłoszono tuż po tym, jak największy dostawca usługi blokującej reklamy – AdBlock Plus – ogłosił, iż teraz zacznie… sprzedawać reklamy. Co de facto jest procederem niemalże mafijnym. Szerzej o aspektach prawnych takiego przedsięwzięcia możecie przeczytać w naszym siostrzanym serwisie Bezprawnik.

Koalicja to krok w dobrą stronę. Pod jednym warunkiem.

Zebranie się w jednym miejscu kluczowych graczy stojących po obydwu stronach barykady – wydawców, reklamodawców i dostawców usług – może w końcu przynieść nam sensowne rozwiązanie problemu, który jest tak bardzo odczuwalny i który tak często wzbudza gorące dyskusje.

Jednak zawiązanie się takiej koalicji i jej późniejsze naciski – jeśli przystąpi do niej dostatecznie wiele podmiotów – może mieć znaczący wpływ na kształt pracy agencji reklamowych i firm PR z całego świata, które będą musiały od zera przemyśleć swoje kreacje, i zaprojektować je tak, aby przypodobać się koalicji.

Co z jednej strony jest rzeczą bardzo dobrą, bo reklamodawcy będą musieli się przyłożyć do tego, aby ich reklamy spełniały pewne standardy. A jestem pewien, że nikt nie będzie płakał za pop-upami na pół strony, prawda?

Z drugiej jednak strony… martwi mnie tworzenie kolejnego dyktatora w Internecie. Jeśli taka koalicja, z Google na czele, urośnie w siłę, będzie dzielić i rządzić rynkiem sieciowej reklamy. Tak jak pisałem wyżej – dla wielu wydawców pozycja w Google to „być” albo „nie być”. Co jeśli wymogi Google nie spotkają się z aprobatą reklamodawców? Co jeśli dobrze prowadzone serwisy zaczną tracić ruch z wyszukiwarki tylko dlatego, że ktoś uzna, iż zamieszczone tam reklamy „nie spełniają standardów”?

Każdy kij ma dwa końce. I choć zasadniczo powstanie Coalition for Better Ads to krok w bardzo dobrą stronę… oby nie okazał się on mieczem obosiecznym, którego ostrze dotknie także tych, którzy kibicują inicjatywie. Nie tylko tych, dla których nic ona nie zmieni.

Dołącz do dyskusji