Jestem rozczarowany! Komunikator Google Allo byłby hitem, ale 5 lat temu

Recenzja/Technologie 21.09.2016
Jestem rozczarowany! Komunikator Google Allo byłby hitem, ale 5 lat temu

Jestem rozczarowany! Komunikator Google Allo byłby hitem, ale 5 lat temu

Mateusz Nowak zachwycił się Google Allo w wersji do Androida. Korzystając z tego samego komunikatora na iPhonie, po odcięciu się jakiś czas temu od pępowiny Google’a, mam wobec nowej aplikacji diametralnie inne odczucia.

Allo to nowy komunikator tekstowy Google’a, który został zapowiedziany jeszcze przed wakacjami na konferencji Google I/O. To zupełnie nowe rozdanie, a Google duetem nowych aplikacji – przed Allo zadebiutował program do wideorozmów o nazwie Duo – zastąpi Hangoutsy.

Google Allo

Już po pierwszej prezentacji żartowano, że to będą pewnie świetne komunikatory, ale nikt nie będzie chciał z nich korzystać.

Google już wielokrotnie pokazał, że nie umie w społeczności. Google Wave, Google Buzz, Google Plus, Google Talk – tak naprawdę nic z tego nie wypaliło, a ten ostatni komunikator przekształcono wreszcie w Hangoutsy, które… teraz idą po woli do piachu.

No dobra, może określenie “do piachu” jest nieco na wyrost, ale Google chce oddelegować swój ostatni komunikator do użytkowników biznesowych. Dla zwykłych internautów przygotowano za dwa nowe programy, czyli Allo i Duo – szkoda tylko, że po łebkach i o kilka lat za późno.

Allo tak naprawdę ma tylko jedną funkcję wyróżniającą go na tle konkurencji, ale zainteresuje ona tylko geeków.

Asystent Google prezentuje się naprawdę świetnie, ale miną lata, zanim ludzie zaczną korzystać z takich udogodnień na co dzień. Jak na razie geek się tym może zafascynować, ale to by było na tyle. Komunikator Allo musi teraz przekonać do siebie użytkowników, by wykorzystywali go do rozmawiania między sobą.

Google Allo

To niestety będzie bardzo trudne. Allo jako komunikator radzi sobie po prostu słabo. Aplikacja jest niedorobiona i ma wiele problemów wieku dziecięcego, ale to akurat mały pikuś – to może poprawić aktualizacja. Problemem jest sama koncepcja programu. Mam wrażenie, jakby programiści przespali ostatnie 10 lat.

Z komunikatora Allo można korzystać tylko na jedynym urządzeniu!

Tak naprawdę po tym śródtytule mógłbym już zakończyć ten tekst, ale z redakcyjnego obowiązku opowiem o Allo nieco więcej. Nie mogę jednak przeboleć tego, że nowy komunikator Google’a to krok wstecz – by nie powiedzieć, że inżynierowie stanęli nad przepaścią tylko po to, by wykonać zdecydowany krok naprzód.

Z aplikacji Allo można korzystać wyłącznie na urządzeniach mobilnych, ale można zapomnieć o jednoczesnym prowadzeniu rozmów za pomocą telefonu i tabletu – o komputerze, ani nawet o webaplikacji nie ma co nawet wspominać. Allo w dodatku… nie zapisuje archiwum rozmów w chmurze.

Google Allo

Hej Google, 2006 dzownił i prosił, żebyście oddali mu jego komunikator!

Nie jestem w stanie traktować poważnie komunikatora, który debiutując w 2016 roku i stając do walki z usługami używanymi przez setki milionów ludzi, nie oferuje tak podstawowej funkcji jak synchronizacja archiwum rozmów. Usuwając aplikację Allo traci się dostęp do wszystkiego bezpowrotnie.

Rozumiem, że panuje teraz moda na wiadomości ulegające samozniszczeniu, ale nie dajmy się zwariować. Do gadania ze znajomymi za pomocą jednego urządzenia bez archiwum mam Snapchata. Nawet głupie SMS-y mogę odbierać wszędzie i nie muszę za każdym razem by odpisać na wiadomość sięgać po telefon.

Przy tej fundamentalnej ułomności wszystkie inne wady Allo bledną, ale to nie znaczy, że ich nie ma.

Korzystając z Allo zauważyłem masę różnych niedoróbek. Jestem pewien, że zostaną one niedługo naprawione, ale niesmak pozostaje, a nowy komunikator może przez takie drobnostki szybko zniechęcić do siebie użytkowników. Wystarczyło kilka godzin testów, by zauważyć, że:

  • nie ma innej możliwości wyszukania znajomych niż poprzez numer telefonu, a profil użytkownika to wyłącznie zdjęcie i nick;
  • nowy komunikator Google’a potrafi czasem pomylić kolorki konwersacji, przez co mieszają się wypowiedzi nasze i rozmówcy;
  • w Allo brakuje jakiegokolwiek odnośnika do Duo, więc by wykonać wideorozmowę trzeba uruchomić osobną aplikację, a w ramach Allo można wysyłać jedynie wiadomości audio i krótkie nagrania wideo;
  • systemowe powiadomienia nie odtwarzają żadnego dźwięku i nie da się tego zmienić;
  • powiadomienie o nowej wiadomości wideo po kliknięciu uruchamia ekran główny, a pliku, zanim się nie załaduje, ze świecą szukać;
  • Allo źle zarządza dźwiękiem na iOS i czasem odtwarza audio z głównego głośnika, a czasem z głośniczka do rozmów co jest kuriozalne przy materiałach wideo;
  • aplikacja nie informuje o wykonaniu przez rozmówcę zrzutu ekranu podczas chatowania w trybie incognito;
  • obraz w zarejestrowanych przez Allo klipach wideo jest zniekształcony, przez co niesłusznie pogratulowałem Mateuszowi zrzucenia kilku kilogramów.

Google Allo

Przyznam, że tak naprawdę od początku byłem sceptyczny co do Allo – ale nie bez powodu.

Prezentacja nowej usługi mnie nie porwała, a premiera aplikacji utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że ten produkt jest ułomny. Logowanie się przez numer telefonu jest wygodne i nie wymaga pamiętania hasła; ba, ja wiem, że sprawdziło się to w WhatsAppie, ale litości – kiedy WhatsApp debiutował?

Twórcy WhatsAppa teraz pewnie klną na czym świat stoi, że zdecydowali się na taki model, bo musieli myśleć daleko poza pudełkiem, by ich komunikator dało się uruchomić w przeglądarce. Twórcy Allo zamiast rozwiązać ten problem na wstępie woleli stworzyć komunikator wypadający na tle konkurencji prymitywnie.

Umówmy się, racjonalnie nic nie przemawia za wyborem komunikatora, który wymaga ode mnie brania smartfona do ręki, gdy mam w niej tablet lub trzymam dłonie nad klawiaturą komputera.

Nie oznacza to oczywiście, że Allo nie ma zalet, ale te niestety giną w natłoku wad. Dla porządku pokrótce przedstawię jednak, jakie ten komunikator ma możliwości, bo jestem przekonany, że mimo swoich wad znajdzie się grupa zadowolonych użytkowników:

  • komunikator Allo pozwala oszczędzać czas, bo dzięki asystentowi Google eliminuje potrzebę korzystania z wielu innych aplikacji;
  • podczas każdej rozmowy można wezwać bota, by np. wyszukał dla nas klip na YouTubie lub restaurację w okolicy;
  • funkcja Smart Reply w języku angielskich podpowiada odpowiedzi na pytanie analizując treść odebranej wiadomości, bo program zasugeruje odpowiedź “tak” na pytanie znajomego “czy jesteś już w drodze?”;
  • Allo będzie analizował treść zdjęć, a fotografia kota pozwoli jednym kliknięciem odpisać “ale słodziak!”;
  • wzorem innych komunikatorów dla dzieci lub dla zdziecinniałych dorosłych można przyozdobić tekst na różne sposoby, zmieniać jego wielkość itp.;
  • na wysyłanych zdjęciach można robić odręczne rysunki;
  • naklejki przygotowali nie inżynierowie Google’a w piwnicy, a artyści i studia z całego świata;
  • konwersacje są szyfrowane z wykorzystaniem TLS;
  • rozmowy można prowadzić w trybie incognito z szyfrowaniem end-to-end w osobnym ekranie konwersacji z możliwością automatycznego usuwania wiadomości po upłynięciu konkretnego czasu.

Google Allo

Ta lista pokazuje, że w założeniach komunikator to świetny pomysł, ale aplikacja w wersji testowej na chwilę przed debiutem ma po prostu za dużo błędów i uwiązanie jej do jednego urządzenia to karygodny błąd.

Nie jestem w stanie sobie teraz wyobrazić przyszłości, w której Allo staje się hitem. Pierwsze wrażenie robi się tylko raz, a jestem przekonany, że użytkownicy zrażą się do Allo – bo domyślam się, że przynajmniej raz dadzą mu szansę, skoro nawet Duo, czyli aplikacja wspierająca Allo przeznaczona do wideorozmów, narobiło na kilka dni szumu.

Niemniej jednak tak jak Google Assistant może i jest ciekawym konceptem, tak zdecydowanie wolałbym go widzieć jako usługę w chmurze, by był dostępny przede wszystkim w ramach osobnej aplikacji. Tak się pewnie zresztą stanie w przyszłości, ale prezentowanie go po raz pierwszy w niedorobionym komunikatorze nie było najlepszym pomysłem.

Przyznam szczerze, że Allo niczym mnie nie przekonało do tego, by znaleźć dla tego komunikatora miejsce w spisie aplikacji zainstalowanych na moim telefonie.

Nie widzę powodu, by korzystać dziś z kolejnego narzędzia do komunikacji. Nadziei na popularyzację Allo można upatrywać jedynie po zainstalowaniu domyślnie aplikacji w Androidzie, co zresztą wcale nie jest wykluczone. Pytanie tylko, czy użytkownicy nie potraktują Allo jak bloware’u?

Tego już tak pewien nie jestem, mimo największego wyróżnika Allo. Nawet jeśli Asystent Google, który teraz odróżnia Allo na tle innych komunikatorów, jest przyszłością – zwiastująca zmierzch aplikacji mobilnych i przepowiadająca rozwój personalnych asystentów – to żyjemy tu i teraz.

A tu i teraz Allo niestety przegrywa na starcie z WhatsAppem, Facebook Messengerem, Snapchatem, iMessage’em i masą pomniejszych komunikatorów, bo… komunikacja w ramach tej aplikacji ze znajomymi jest po prostu mniej wygodna, niż w usługach, z których miliony ludzi już korzysta.

Dołącz do dyskusji