To dziecko ma trzech rodziców. Tak jakby…

Artykuł/Nauka 30.09.2016
To dziecko ma trzech rodziców. Tak jakby…

To dziecko ma trzech rodziców. Tak jakby…

Rodzący się człowiek posiada geny swoich rodziców – to wie każdy. Część z nich przekazana została od dziadków, a czasami od odleglejszych przodków – zawsze jednak za pośrednictwem genomu ojca i matki.

Pięć miesięcy temu w Meksyku urodziło się dziecko, posiadające materiał genetyczny od trzech bezpośrednich rodziców – dwóch matek i jednego ojca. Jak to możliwe? To ciekawa i pouczająca historia.

Pewna para z Jordanii od wielu miesięcy starała się o dziecko, by w 2005 roku, po czterech poronieniach, urodzić swoją pierwszą córkę. Niestety, dziecko okazało się być chore na tzw. zespół Leigha – uwarunkowaną mutacjami w mitochondrialnym DNA ciężką chorobę. Córeczka pary przeżyła zaledwie sześć lat. Drugie dziecko, niestety obciążone tą samą chorobą, zaledwie osiem miesięcy.

Rodzice, bojąc się kolejnej ciąży ze względu na widoczne obciążenie genetyczne matki, zwrócili się do amerykańskiego lekarza Johna Zhanga, pracownika znanej kliniki płodności w Nowym Jorku. Zaproponował on sposób (znany wcześniej medycynie, ale nie stosowany na szerszą skalę), na obejście mitochondrialnego DNA, powodującego chorobę. Metoda ta polega na przeszczepieniu odpowiedniego fragmentu od zdrowej kobiety – tzw. dawstwo mitochondrialne lub “metoda trojga rodziców”.

Metoda ta nie jest zatwierdzona do użycia medycznego w USA, stąd konieczność przeprowadzenia zabiegu w Meksyku. Jest ona również legalna w Wielkiej Brytanii, gdzie po długich dyskusjach zezwolono na nią w 2014 roku. Dyskutowano wtedy gorąco, a przeciwnikiem zezwolenia na tą metodę, były Kościóły: anglikański i katolicki, które sprzymierzyły się w tej kwestii, aby nie dopuścić do akceptacji przez parlament. W trakcie trwania tej debaty Matt Ridley tak pisał na ten temat w Times:

Z pewnością – myślałem – większość chodzących do kościoła ludzi nie praktykuje odmawiania ludziom nadziei, jedynie po to, żeby uniknąć niewielkiej możliwości wydumanego zagrożenia – hmm, właściwie nie wiadomo czym?

Tutaj ciekawostka, która ma na celu pokazanie, że nie zawsze stosowanie najnowszych odkryć naukowych i manipulacji genami musi oznaczać niezgodność z wierzeniami religijnymi rodziców. Istnieją dwie metody na wykonanie zabiegu kopiowania mitochondrialnego DNA. Pierwsza polega na użyciu dwóch zapłodnionych jajeczek, z jednego z których użyte jest tylko DNA mitochondrialne.

Ta metoda została odrzucona ze względu na światopogląd przyszłych rodziców – prowadziła ona do “śmierci” jednego z embrionów, z czym się nie zgadzali. Zhang użył więc innej metody, zwanej transferem jąder komórkowych. W skrócie – najpierw przeprowadza się transfer genów, a następnie zapładnia żeńską komórkę jajową.

Tak zapłodnione jajo zostało następnie zaimplantowane, a matka donosiła zdrowego chłopca, który nie ma syndromów choroby. W jego komórkach znajduje się materiał genetycznych trzech osób. Ze względu na to że dziecko jest chłopcem, materiał mitochondrialny nie zostanie przekazany jego dzieciom. Materiał ten również nie jest używany w ekspresji genów naszego ciała, lecz pozostaje w mitochondrium – trudno więc zgodzić się z przeciwnikami metody, bojącymi się strasznych hybryd mających troje rodziców…

Dołącz do dyskusji

Advertisement