Czarny Piątek w Polsce, czyli amerykańskie święto wyprzedaży nad Wisłą

Czarny Piątek w Polsce, czyli amerykańskie święto wyprzedaży nad Wisłą

Czarny Piątek w Polsce, czyli amerykańskie święto wyprzedaży nad Wisłą

“Czarny Piątek” – te dwa słowa brzmią bardzo groźnie, ale tak naprawdę nie mają nic wspólnego z katastrofą, krachem lub tragedią. To amerykańskie święto promocji, wyprzedaży i szaleństwa zakupowego. Podczas tego dnia sklepy są dosłownie ogołacane z towarów. Trzeba było jednak długo czekać, aby rodzimi handlowcy podchwycili trend. Czarny Piątek trafił także do Polski. Proponowane przez polskich sprzedawców oferty nie są tak kuszące, jak te z USA, ale widać, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Czarny kolor = zysk

Dlaczego „Black Friday”? Media użyły tej nazwy po raz pierwszy w 1981 roku. Czarny jest kolorem atramentu, którym księgowi oraz sprzedawcy zaznaczali w swoich księgach zysk, czerwony oznaczał stratę. Przyjęło się, że „Black Friday” wypada zawsze w pierwszy piątek po amerykańskim Święcie Dziękczynienia, czyli w czwarty piątek listopada. W 2015 roku było to 27 listopada, zaś w 2016 roku dzień ten przypadnie na 25 listopada. To machina generująca sprzedaż. Każdego roku w zakupowym szaleństwie bierze udział ponad 100 milionów Amerykanów, a inne kraje podchwyciły pomysł i przeniosły go na swój rynek. Według statystyk, aż 249 milionów mieszkańców USA kupuje coś właśnie w Czarny Piątek. Jedna osoba wydaje średnio 380 dolarów, co oznacza, że łącznie sklepy mogą zarobić ponad 50 miliardów dolarów.

We wspomniany piątek klienci mogą kupić towary, które przecenione są nawet o 90%. Wiele lat temu promocje pojawiały się tylko w sklepach stacjonarnych, ale rozwój e-handlu sprawił, że czarnopiątkowe wyprzedaże znajdziemy też w sklepach internetowych. E-sprzedawcy mogą zacierać ręce na dodatkowy dzień przecen i promocji, który nazywany jest „Cyber Monday”. Wypada on w następujący po Czarnym Piątku poniedziałek. Specjaliści są jednak jednomyślni i potwierdzają, że zaciera się granica pomiędzy tymi dwoma dniami. Coraz częściej Czarny Piątek rozpoczyna czterodniowe szaleństwo wyprzedaży, kończące się w Cyber Monday. Co ciekawe. poniedziałek zaczyna być dla amerykańskiego klienta dniem bardziej atrakcyjnym zakupowo. Wartość zamówień online potrafi nawet dwukrotnie przewyższyć wartość zakupów zrobionych podczas piątkowego szaleństwa.

Jak to robią Amerykanie?

W Ameryce Czarny Piątek to tradycja, która stała się częścią kultury. Każdego roku aż 30 % Amerykanów daje się skusić na promocje i zaraz po rodzinnym obiedzie wybiera się do sklepów. Wiele z nich otwieranych jest nawet o północy z czwartku na piątek, a klienci potrafią ustawiać się w kolejkach na kilka lub kilkanaście dni przed wspomnianym dniem. Każdego roku statystyki sprzedaży pokazują, że Amerykański konsument lubi dobra, które może zakupić taniej. W 2011 roku wydatki na zakupy ogólem tylko w Black Friday wyniosły 52,4 mld dolarów, w 2014 roku już 57,4 mld dolarów.

Czarny Piątek w Polsce

W naszym kraju „Black Friday” nie zagościł jeszcze na dobre. Wielu właścicieli e-sklepów oraz duże, międzynarodowe marki zauważyły pewien potencjał sprzedażowy, ale oferowane przez nich promocje nie zawsze możemy zaliczyć do najatrakcyjniejszych. Współczesny klient, który jest nazywany smart-shopperem, bardzo łatwo może sprawdzić cenę produktów oraz to, czy przedstawiona promocja jest naprawdę atrakcyjna. Nie oszukujmy się, rabaty 10-20% już nie przyciągają tak, jak kiedyś. Dla klienta nie liczy się cena SRP zaproponowana przez wydawcę lub producenta, ale ta, za którą może kupić produkt.

Według danych udostępnionych przez Sociomantic Labs w okresie przedświątecznym liczba kliknięć w reklamy wzrosła nawet czterokrotnie, współczynnik konwersji zwiększył się o 73 proc., a sprzedaż (last-click) wzrosła siedmiokrotnie. Takich statystyk chyba chce każdy sprzedawca. Podczas tego dnia sklepy notują nawet kilkusetprocentowy wzrost sprzedaży. To idealny czas na inwestycję w reklamę online, która przyniesie znacznie lepsze efekty, niż w innym okresie. Na pomoc w promocji przychodzą także media społecznościowe, które pozwalają rozprzestrzeniać się ofertom promocyjnym. Nadal brak jest mocnego akcentu reklamowego firmy, która zajęłaby się promocją przedsięwzięcia w naszym kraju.

zrzut-ekranu-2016-09-21-o-17-13-40

Dobrze widać to po badaniach, które przeprowadził Gemius w 2013 roku. Analitycy porównali Black Friday 2013 do wszystkich dni w analizowanym miesiącu. Okazuje się, że w Czarny Piątek e-konsumenci wykonali 3,26 proc. wszystkich wizyt w sieci, wykonanych na stronach e-sklepów w listopadzie, podczas gdy średnia dzienna dla całego listopada 2013 roku wynosi 3,33 proc.

Wówczas badanie skomentował Mateusz Gordon, ekspert e-commerce firmy Gemius: „Wydaje się, że próba przeniesienia Black Friday do Polski to tylko jeden ze sposobów na przyciągniecie klientów. Jeżeli działanie to nie będzie poparte zorganizowaną akcją marketingową wśród polskich sklepów internetowych, np. darmową dostawą czy specjalnymi rabatami, to nie ma powodów, żeby Polacy tego dnia kupowali więcej.” Podobnie sprawa miała się w 2014 roku. Rok 2015 przyniósł pierwsze zmiany. O Black Friday zaczęło się robić głośniej i więcej o nim mówić. Pojawiły się strony, na których można było znaleźć listy sklepów biorących udział w akcji. Na pomoc przyszły także portale, np. AleRabat.com.

Czarny piątek – ciekawe promocje

Zacznijmy od tego, iż każdy handlowiec chce zarobić. Może on przecenić cały swój asortyment o 70%, ale raczej nie przyniesie mu to zysku, a nawet zmusi do dopłaty. W Polsce nie ma tak spektakularnych wyprzedaży, jak w USA, ale na szczęście większość znanych marek zachęca do zakupów obniżkami cen. Czarny Piątek w 2015 roku należał w naszym kraju do marek odzieżowych oraz dystrybutorów i sprzedawców elektroniki.

2015-11-27-x-kom

Przykładowo United colors of Benetton dawał 30% rabatu na całą kolekcję, Cropp i Reserved po 50% na drugą i kolejną rzecz, w Cubus przeceniono ubrania nawet o 70%. W Hego’s przygotowano obniżki do 50 proc. na nową kolekcję i do 88 proc. taniej na wyprzedażowe modele butów i torebek. Kolorowe szpilki zamiast za 430 zł można było kupić za 99 zł, a za kozaki – zamiast 680 zł – poszły za 199 zł. E-sklepy przygotowały się na ten dzień dość solidnie. Specjalnie stworzone landingi pozwoliły klientom zapoznać się z całą ofertą w bardzo prosty i czytelny sposób. Tak było w przypadku X-kom.pl, tesco.pl, czy też redcoon.pl.

Tego dnia można było kupić między innymi: Macbooka Air za 4099 zł zamiast 4699 zł. Za kontroler do gier dla iPhone’a Logitech PowerShell zapłacimy 29 zł zamiast 309 zł. Wybrane gry na Xbox 360 przeceniono na 15 złotych. Natomiast FIFA 15 na konsole obecnej generacji kosztowała jedynie 50 złotych. ASUS Transformer Book przeceniono z 3199 zł na 2399 zł.

Powyżej mamy do czynienia z przykładami ciekawych i wartych zainteresowania promocji. Niestety, nie wszędzie było tak dobrze, a wielokrotnie proponowane ceny nie różniły się niczym od tego, co można znaleźć każdego dnia w dziale z promocjami i wyprzedażami.

czarny piatek

Pseudopromocje – zmora klientów

Dochodzi do tego jeszcze jeden aspekt – SRP. SRP to sugerowana cena detaliczna, która pojawia się często na metce towaru. Gdy klient widzi 10% od 500 zł, to nie traktuje tej obniżki tak samo, jak zrobiłby to 5 lat temu. Teraz identyczny produkt kupi taniej w internecie nawet bez wyprzedaży i z doliczonymi kosztami dostawy. Gdzieś nadal w polskim przedsiębiorcy tli się nadzieja na to, że w łatwy sposób pozbędzie się tego dnia towarów zalegających półki i zrobi to tworząc „fałszywe” promocje. Mowa między innymi o poniesieniu ceny produktu do poziomu ceny sugerowanej, a następnie sprzedawaniu go w cenie dotychczasowej, jako promocyjnej. W sklepach stacjonarnych często zdarza się, że cena, która jest na metce, różni się od tej, którą usłyszymy przy kasie. Warto wystrzegać się takich praktyk, bowiem nie świadczą one dobrze o marce, a także zniechęcają do niej klienta.

Jak będzie wyglądał Czarny Piątek 2016?

Tak naprawdę odpowiedź na to pytanie znają tylko właściciele sklepów oraz klienci. Ci, którzy chcą przyciągnąć kupujących, staną na wysokości zadania i przygotują odpowiednie promocje, kody rabatowe, obniżą ceny. Ci, którzy tego nie zrobią, mogą nie stracić, ale także nie zyskają. Pamiętajmy, że zawsze jest jeszcze coś, co zwiemy kosztem alternatywnym, o którym zapomina wielu handlowców.

Czarny Piątek nadal głównie obchodzą Amerykanie, ale trend podchwycono także na innych rynkach. W 2015 roku w Wielkiej Brytanii klienci wydali ponad 3,3 miliarda funtów na zakupy w okresie od Czarnego Piątku do Cyber Poniedziałku, kupując średnio 86 produktów co sekundę. To statystyki, które pokazują, że ten nastawiony na sprzedaż, wyprzedaże i zakupy okres może sprawdzić się także na rodzimym, polskim rynku. Wszystko uzależnione jest od dobrej kampanii informacyjnej, odpowiedniego poziomu obniżek i wyprzedaży, a także edukacji klienta, który często pozostaje pozostawiony samemu sobie, przez co w ostatnim etapie zakupowym porzuca koszyk i odchodzi od kasy. Wszystko przez to, że nie otrzymał odpowiedniej informacji, która ma przekonać go do zakupu.

 

Źródła:

  • https://www.fundivo.com/stats/cyber-monday-statistics/
  • http://di.com.pl/black-friday-polakow-to-podobno-nie-rusza-51058
  • https://www.gemius.pl/wszystkie-artykuly-aktualnosci/black-friday-nie-w-polsce.html
  • http://business-reporter.co.uk/2015/12/01/shoppers-splash-out-record-3-3-billion-online-over-black-friday-weekend/
  • http://x-kom.pl

Dołącz do dyskusji

Advertisement