Czarny rynek kart prepaid to była tylko kwestia czasu

Artykuł 08.08.2016
Czarny rynek kart prepaid to była tylko kwestia czasu

Czarny rynek kart prepaid to była tylko kwestia czasu

Wymóg rejestracji kart SIM to tak naprawdę tylko niedogodność dla obywateli i turystów. Osoby, które chcą wykorzystywać prepaidy w niecnych celach, mogą kupić już zarejestrowane karty metodą na słupa. Rozwinął się już w Polsce czarny rynek kart prepaid.

Pokłosiem ustawy antyterrorystycznej jest konieczność rejestracji kart SIM rozliczanych w modelu prepaid. Do tej pory można było w Polsce korzystać z kart prepaid anonimowo. To się zmieniło, a aktywacja takich SIM-ów musi być poprzedzona zweryfikowaniem przez operatora danych użytkownika.

Co ma do kart prepaid ustawa antyterrorystyczna?

Społeczeństwu pomysł rejestracji prepaid jest sprzedawany pod płaszczykiem walki z terroryzmem. Warto jednak zaznaczyć, że Polska nie jest pierwszym krajem na świecie, który wprowadził obowiązkową rejestrację kart SIM. Takie rozwiązanie stosowane jest przez wielu naszych sąsiadów, chociażby przez Niemcy.

Naiwnym jest myślenie, że utrudniająca życie zwykłym konsumentom konieczność rejestracji kart prepaid będzie dla przestępców wszelkiem maści jakimkolwiek większym utrudnieniem. Taką tezę potwierdzają zresztą omawiane przez Telko.in informacje o tym, jak działa czarny rynek kart prepaid w Polsce.

Okazuje się, że czarny rynek kart prepaid już istnieje.

Co najśmieszniejsze, ten czarny rynek wcale nie jest tak do końca czarny. Ustawa przewiduje, że trzeba zarejestrować kupioną kartę, ale nie przewidziano zakazu handlu kartami prepaid. Operator może jedynie wpisać w swój regulamin wymagania dotyczące aktualizacji danych posiadacza danej karty.

W rejestrowaniu kart na słupa pomaga to, że większość operatorów nie wprowadziło nawet limitu kart zarejestrowanych na osobę. W Orange ten limit wynosi 10 SIM-ów na użytkownika i 100 numerów firmowych (z opcją indywidualnego zwiększenia limitu), ale Play, T-Mobile i Plus takich obostrzeń nie mają wcale.

Ile kosztuje zarejestrowany prepaid?

Czarny rynek kart prepaid to okazja na to, by metodą na słupa sobie nieźle dorobić. Niezarejestrowane startery zwykle kosztują ok. 5 zł, ale oferty sprzedaży zarejestrowanych kart zakładają 10-krotną przebitkę. Dziennik Gazeta Prawna zauważa, że ich czytelnicy zgłaszają możliwość zakupu zarejestrowanych kart w Polsce “spod lady” w np. lombardach.

Oferty sprzedaży takich kart można znaleźć oczywiście w internecie. Czarny rynek kart prepaid ma się dobrze i… nie jest to żadnym zaskoczeniem. Niemniej jednak przedsiębiorczy Polacy, którzy zdecydują się sprzedać kartę zarejestrowaną na swoje nazwisko, muszą się liczyć z konsekwencjami.

Jeśli taka karta zostanie użyta przez przestępcę, to organy ścigania mogą próbować obarczyć właściciela numeru częścią odpowiedzialności. Nawet jeśli to się nie uda, to osoba użyczająca swoich danych do rejestracji będzie zmuszona poświęcić swój czas na składanie wyjaśnień itp.

W tym kontekście warto pamiętać o wyrejestrowaniu zgubionych i skradzionych kart SIM, by uniknąć w przyszłości nieprzyjemności, jeśli ktoś takiego prepaida wykorzysta w przestępczym celu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement