Euro 2016 – dzień #25. A najlepszym polskim piłkarzem turnieju był…

Artykuł 03.07.2016
Euro 2016 – dzień #25. A najlepszym polskim piłkarzem turnieju był…

Euro 2016 – dzień #25. A najlepszym polskim piłkarzem turnieju był…

Największą niespodzianką – wiadomo – Michał Pazdan. A za najlepszego polskiego piłkarza w ogóle, zapewne słusznie, uchodzi Robert Lewandowski. Byłoby nam zdecydowanie ciężej bez Lewego, ale jeśli miałbym wybrać piłkarza, bez którego cały projekt zakończyłby się spektakularną klęską to jest to Grzegorz Krychowiak. 

Uff, w końcu to z siebie wyrzuciłem. Od dwóch tygodni zbierałem się w napisaniu laurki dla Krychy, niestety zawsze po drodze wypadało coś ważniejszego. Ale może to i lepiej, ponieważ dziś – symbolicznie – mogę przy okazji zaanonsować transfer polskiego pomocnika do samego Paris Saint-Germain.

PSG to absolutny hegemon ligi francuskiej, drużyna z aspiracjami na wygranie Ligi Mistrzów i jeden z najmocniejszych klubów świata. A w każdym razie za taki uchodził do niedawna, gdy szpicę ozdabiał sam Zlatan Ibrahimović. Teraz Paryżanie będą musieli znaleźć nowy pomysł na siebie – Inter i Barcelona po pożegnaniu Ibry wygrały wprawdzie Ligę Mistrzów, ale taki już AC Milan kompletnie się posypał. PSG ma pieniądze, piłkarzy i ambicje, tym niemniej należy odnotować, że każdy klub dzieli swoją historię na “przed golami Zlatana” i “po golach Zlatana”.

Tak jest, Grzegorz Krychowiak w PSG!

Wprawdzie już wcześniej prasa przymierzała Krychowiaka do marek takich jak Barcelona czy Real Madryt – i ja nigdy nie miałem wątpliwości, że to jest piłkarz na poziomie tych drużyn – ale on zwyczajnie nie pasował stylem do Katalończyków, a Real… Real ma tę pozycję dość mocno obsadzoną. PSG z kolei wydaje się kierunkiem uszytym pod Krychowiaka – kocha Paryż, Francja to jego druga ojczyzna, nowy trener paryskiego klubu go uwielbia, a o miejsce w składzie będzie musiał walczyć z supergwiazdami Matuidiego i Verrattiego. Oczywiście pokona ich, a potem stanie się jeszcze lepszym piłkarzem.

Lewy, Kuba, Piszczek, Glik, króle nad króle, wyliczać reprezentacyjnych ulubieńców mógłbym długo, ale gdybym miał wskazać zawodnika, którego kupuję i uwielbiam w całości – tak mentalnie, jak i sportowo – to prym w tej materii wiedzie Krycha. Wspominałem o tym zresztą w artykule “28 lat czekałem aż polski piłkarz powie coś takiego“. Dziś do grona tych swoich cytatów twardo stąpającego po ziemi sportowca w rozmowie z Pawłem Wilkowiczem z Wyborczej dorzucił jeszcze:

Trzeba było odbudować markę polskiego piłkarza w Europie. Każdy, kto jest w polskim środowisku piłkarskim, ma obowiązek o tę markę dbać. Każdy ma zabiegać o to, żeby zachodnie kluby płaciły za nas jak za Chorwatów czy Serbów. Bo z tego są same korzyści, to się wszystkim opłaca, zapewnia wyższe dochody, ułatwia funkcjonowanie w futbolu.

Tego typu liczne cytaty pokazują, że Krychowiak nie tylko świetnie przebiera nogami, ale jest też przede wszystkim człowiekiem o ponadprzeciętnej jak na swoje środowisko inteligencji (połączonej z tak przeze mnie lubianą konwencją kompletnego luzu). Ta inteligencja przyjmuje też postać boiskową, ponieważ jako defensywny pomocnik zawsze jest tam, gdzie trzeba – fantastycznie się ustawia, blokuje, przecina, niczym generał ze środka pola ustawia i dyryguje grą całej obrony. Gdzieś już wspominałem w moim kąciku Euro 2016 na Spider’s Web, że brak defensywnego pomocnika od strony taktycznej położył kompletnie kadrę Smudy, ale Bozia wynagrodziła nam to z nawiązką.

W mojej ocenie Krychowiak był najlepszym (z wielu wspaniałych) polskim piłkarzem na Euro 2016, takim symbolem całej jego gry będzie chyba te kilkadziesiąt sekund z meczu z Ukrainą, gdzie leżąc plackiem w polu karnym i tak zdołał odebrać piłkę swoim rywalom, a następnie wyprowadzić ją do przodu. Defensywny pomocnik to jest taka raczej niewdzięczna pozycja w piłce nożnej, ale od zawsze bardzo bliska mojemu sercu. I jestem bardzo szczęśliwy, że prawdopodobnie mamy w kadrze jednego z trzech najlepszych tego typu piłkarzy na świecie.

Krychowiak urzeka nie tylko sportowo, ale i mentalnie, podchodząc do futbolu w sposób tak bardzo odmienny od tych wszystkich mędrków z polskiej sieci, którzy od dwóch dni “domagają się powtórki rzutów karnych z Portugalią” albo jak pewien błyskotliwy na co dzień redaktor naczelny znanego bloga technologicznego lamentują, że to niesprawiedliwość losu i Portugalia była o wiele, wiele gorsza (wcale nie). Nie, nie, u niego wygląda to zupełnie odwrotnie, no excuses i już teraz zastanawia się co zrobić, by dalej zapełniać gablotę z trofeami. Krychowiak zresztą nie kryje – do PSG poszedł wygrać Ligę Mistrzów i za ten cel trzymać będę oczywiście kciuki.

Dołącz do dyskusji

Advertisement