Dell oficjalnie opuszcza tonący okręt: „tablety się kończą, zwiewamy z tego rynku”

News/Oprogramowanie 01.07.2016
Dell oficjalnie opuszcza tonący okręt: „tablety się kończą, zwiewamy z tego rynku”

Dell oficjalnie opuszcza tonący okręt: „tablety się kończą, zwiewamy z tego rynku”

Firma Dell powiedziała jako pierwsza głośno coś, o czym inni mówią już od jakiegoś czasu czytając raporty sprzedażowe. Tablety, tak jak netbooki, okazały się chwilową modą i będą wypierane przez lepsze urządzenia.

Tablety na rynku pojawiły się za sprawą iPada specjalistycznych „notebooków” przeznaczonych dla inżynierów pracujących w terenie. Nie były to urządzenia dla mas, a dla osób, które potrzebowały cyfrowych aplikacji zawsze pod ręką. Urządzenia te pracowały pod kontrolą Windows XP i do wygodnej ich obsługi wymagały korzystania z rysika. To były urządzenia niezastąpione w przypadku wielu niszowych scenariuszy zastosowań, ale dla reszty rynku były absolutnie zbędne, a ich cena nie pomagała.

Wtem pojawił się Apple, który dostrzegł zapotrzebowanie na konsumpcję treści w biegu. Pokazał więc 9,7-calowego iPoda iPada i tak tablety wkroczyły na rynek masowy. Oferowały właściwie dokładnie to samo, co telefony (poza rozmowami głosowymi i SMS-ami) w wygodniejszej, poprzez większy wyświetlacz, formie.

Apple praktycznie podbił ten rynek w całości. Microsoft i Google próbowały dogonić mistrza, ale rezultat ich pracy był mizerny. Postanowiono więc „wrobić” Apple’a i bazując na popularności i pomyśle na iPada stworzyć nową kategorię urządzeń. Tak zwane hybrydy, czyli skrzyżowanie tabletu i laptopa. Był tylko jeden problem.

Galaxy Tab vs. iPad
Galaxy Tab vs. iPad

Pierwsze hybrydy nie stanowiły dla iPada jakiejkolwiek konkurencji

Sam pomysł na urządzenie hybrydowe jest słuszny. Zmyślne konstrukcje Surface’ów, Transformerów czy innych Yog pozwalały konwertować tablet na laptop (i odwrotnie), zapewniając nam przyjemność konsumowania treści na kanapie i wygodę pracy na biurku. W teorii. Niestety, problemem okazało się wykonanie.

Intel był technologicznie na rynku mobilnym daleko w tyle za partnerami ARM-a. To oznaczało, że największy „popularyzator” hybryd, firma Microsoft, miała do wyboru dwie drogi. Wpakować swojego Windowsa w grubawe, ciężkawe z uwagi na ułomność intelowskich procesorów urządzenia lub przepisać Windows tak, by zadziałał on na urządzeniach z ARM. Nie chcąc ryzykować, poszedł oboma drogami. I obie zawiodły… na pewien czas.

Surface Pro 4 (po lewej) i Surface Pro. Trochę się pozmieniało...
Surface Pro 4 (po lewej) i Surface Pro. Trochę się pozmieniało…

Windows RT na cienkich i lekkich hybrydach z ARM-ami pojawił się wiele lat po iOS-ie i Androidzie, przez co w momencie premiery katalog zgodnego oprogramowania był dość mizerny. Z kolei urządzenia z procesorami Intela i Windows 8 na pokładzie faktycznie zapewniały więcej, niż jakikolwiek iPad, ale płaciło się za to ich grubością i wagą. Okazało się, że nie każdy potrzebuje urządzenia przenośnego również do pracy. Zgrabny, wygodny, bogaty w oprogramowanie iPad wygrał, a hybrydy z Windows i Windows RT sprzedawały się gorzej od tabletów z Androidem (a przecież i te to raczej wątpliwy sukces).

Na szczęście istnieje coś takiego, jak postęp technologiczny

A Intel wiedział, że rynek mobilny jest kluczowy. Poległ, jak już dziś wiemy, jeśli chodzi o telefony komórkowe, ale jego laptopowe procesory stawały się coraz wydajniejsze przy coraz mniejszym zapotrzebowaniu na energię i moc. Pierwszy iPad, antyczne już urządzenie, mając 9,7-calowy wyświetlacz i ARM-owy procesor A4, mierzył 243 x 190 x 13 mm i ważył 680 g. „Gruby i nieporęczny” wydany w ubiegłym roku hybrydowy i nowoczesny 12,3-calowy Surface Pro 4 mierzy 292,1 mm x 201,42 mm x 8,45 mm. Różnice w poręczności i wygodzie trybu tabletowego się zacierają. Jednak nie przepaść pomiędzy możliwościami tabletu i hybrydy.

Surface Pro 4 kontra iPad Pro
Surface Pro 4 (po lewej), iPad Pro

Nieznośny kompromis przestał istnieć. Hybrydy zaczęły oferować wygodę tabletów i możliwości pecetów. Oczywistym staje się wniosek, że urządzenia te, tak jak kiedyś netbooki, przestały być potrzebne. Który producent tabletów pierwszy to przyzna?

Dell dostrzegł ten koniec tabletów

Firma ta raczej ma znikome udziały rynkowe jeśli chodzi o tablety konsumenckie, ma jednak bardzo mocną pozycję jeżeli chodzi o sprzęt dla firm. I, po przeanalizowaniu popytu i trendów rynkowych, stwierdziła, że dalsze inwestowanie w tablety nie ma sensu i że czas się skupić na hybrydach. W związku z tym nie pojawi się już żaden nowy Dell Venue z Androidem, a dostępne na rynku urządzenia będą otrzymywać już tylko aktualizacje serwisowe, a nie rozwojowe.

Jak twierdzi Dell, jego klienci posiadając urządzenie „dwa-w-jednym” wykorzystuje je głównie jako laptop, okazjonalnie przechodząc w nim do trybu tabletowego. Dell zauważa, że w ostatnim kwartale według IDC rynek tabletów odnotował 21,1-procentowy spadek, a hybrydy 73-procentowy wzrost.

Google również dostrzega ten trend i w imponującym tempie rozwija Androida i Chrome OS-a, zwiększając znacząco ich zdolności do elastycznych trybów pracy. Apple… cóż, Apple ma dużo czasu. Firma ma już za sobą pierwszy eksperyment w postaci 12,9-calowego iPada Pro, fortunę na koncie i cieszy się paranormalną wręcz sympatią i zaufaniem ze strony swoich klientów. Nadal jednak nie wiemy jak chce rozwiązać problem spadającej sprzedaży iPadów. I czy w ogóle.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement