Kontrowersyjny Megaupload wraca, czyli ciąg dalszy kabaretu Kima Dotcoma

News/Technologie 07.07.2016
Kontrowersyjny Megaupload wraca, czyli ciąg dalszy kabaretu Kima Dotcoma

Kontrowersyjny Megaupload wraca, czyli ciąg dalszy kabaretu Kima Dotcoma

Bohater grający na nosie chciwym korporacjom czy nieudolny pajac? Postać Kima Dotcoma jest trudna do zdefiniowana. A teraz, po Megaupload i Mega, uruchamia nową usługę, o podobnym charakterze.

O Kimie Dotcomie było głośno właściwie od zawsze. W centrum uwagi zaczął być jednak dopiero po aferze z Megaupload. Jako właściciel, delikatnie rzecz ujmując, nie dopilnował tego, by użytkownicy nie umieszczali na tym e-dysku nielegalnych danych, takich jak pirackie wersje filmów czy aplikacje bez licencji.

Uciekł jednak przed wymiarem sprawiedliwości i otworzył nową, bliźniaczą usługę, mającą być jeszcze lepszą od Megaupload. Została nazwana, tak po prostu, Mega i szczyciła się wyjątkowo zaawansowanymi mechanizmami mającymi na celu ochronę prywatności użytkowników przed zakusami władz i hakerów.

Z Mega został jednak wysiudany (jak sam twierdzi) i „nie odpowiada za to, co w tej chwili dzieje się na serwisie”. A że dawno nie było o nim głośno zakłada nowy serwis. Następcę Mega. Który jest następcą Megaupload. Dwóch serwisów, nad którymi stracił kontrolę.

Usługa o nieznanej jeszcze nazwie ma oferować, jak wynika z powyższego tweeta, 100 GB darmowej, szyfrowanej przestrzeni i aplikacje mobilne do jej obsługi. Czekamy. Choć nie jestem pewien, czy z przesadnym entuzjazmem.

Czytaj również: Google zmienia zasady. Zostały 2 tygodnie na odebranie darmowego 1 TB na Dysku Google

Dołącz do dyskusji