Nadchodzi iPhone 7 – wszystko, co już wiemy o następcy najpopularniejszego smartfona

Artykuł 23.07.2016
Nadchodzi iPhone 7 – wszystko, co już wiemy o następcy najpopularniejszego smartfona

Nadchodzi iPhone 7 – wszystko, co już wiemy o następcy najpopularniejszego smartfona

Karuzela plotek poprzedzających zbliżającą się premierę nowego iPhone’a 7 kręci się już w najlepsze. Możemy być niemal pewni, kiedy nowy iPhone 7 zadebiutuje. Przyjrzyjmy się zatem, co już dziś o nim wiemy.

Czytając nasze poprzednie publikacje (i komentarze do nich) o następcy najpopularniejszego smartfona na świecie mogliście się dowiedzieć w zasadzie dwie rzeczy – że będzie to przeraźliwie nudne urządzenie i że nikt go nie kupi, bo Apple usunie gniazdo słuchawkowe.

Cóż, ani z jednym, ani z drugim stwierdzeniem się nie zgadzam, ale pozostaje faktem, że wizualnie iPhone 7 nie zanosi się na rewolucję, a plotki o usunięciu przez Apple gniazda 3,5 mm znalazły już niemal oficjalne potwierdzenie. Czy to jednak sprawi, że nikt iPhone’a 7 nie kupi? Nie przesadzajmy. To w końcu Apple. Kolejki ustawią się aż po horyzont.

iPhone 7 – co w zasadzie o nim wiemy?

Karuzela plotek przed premierami nowych sprzętów Apple zawsze napakowana jest absurdem i nieprawdopodobnymi informacjami, ale sporo jest rzeczy, które wiemy niemalże na pewno. Pierwszą z nich jest przewidywana data premiery. Chociaż gigant z Cupertino jeszcze tego nie potwierdził, to znany i sprawdzony, branżowy plotkarz, Evan Blass, poinformował właśnie, że nowy smartfon Apple zadebiutuje w tygodniu po 12 września. Czyli w tygodniu po zakończeniu targów IFA w Berlinie i nieco ponad miesiąc od premiery Samsunga Galaxy Note 7.

Nadal nie wiemy, czy będziemy mieli do czynienia z premierą dwóch, czy może… trzech urządzeń. Wiele doniesień mówi nie tylko o wariancie 7 i 7 Plus, lecz także o modelu 7 Pro, który – podobnie jak iPady z tym przyrostkiem – byłby wyposażony w złącze smart connector. Inne źródła mówią, iż 7 Plus i 7 Pro to de facto to samo urządzenie. Możemy za to być pewni, że utrzymane zostaną te same rozmiary wyświetlaczy – 4,7” oraz 5,5”.

Jaka będzie największa różnica między tegorocznym modelem „bez” i „z” plusem? Oczywiście aparat. O ile nawet mniejszy z iPhone’ów ma otrzymać w tym roku optyczną stabilizację obrazu, o tyle większy z dwójki ma mieć dwa obiektywy, choć nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób je wykorzysta.

Możemy też być niemal pewni specyfikacji.

Do tej pory jedynym pewnikiem był procesor, przynajmniej ten w mniejszym iPhonie 7, który ma nosić nazwę A10 i być równie szybki, co układy zastosowane w iPadach Pro. Teraz, dzięki analitykom Deutsche Banku, którzy przyjrzeli się siatce zamówień, wiemy o specyfikacji nowych smartfonów nieco więcej.

Model „z Plusem” nie tylko będzie miał lepszy aparat, ale też 3 zamiast 2 GB pamięci operacyjnej. Obydwa mają za to wynagradzać brak gniazda 3,5 mm… głośnikami stereo a’la iPad Pro, czyli jednym umieszczonym u dołu, a drugim na szczycie obudowy.

A skoro mowa o pozbywaniu się gniazda słuchawkowego, to analitycy przewidują, iż do nowych iPhone’ów wcale nie będą dołączone słuchawki bezprzewodowe lub ze złączem Lightning, lecz zwykłe Apple EarPods oraz… przejściówka z Lightning na jack 3,5 mm, podobna do tej z USB C, którą dołącza do zestawu Lenovo przy Moto Z. Osobiście patrzę na to z przymrużeniem oka, bo to mocno nie w stylu Apple. O wiele bardziej w ich stylu byłoby wrzucić do pudełka standardowe słuchawki na mini-jacka i oferować przejściówkę za dodatkowe 149 zł.

Force Touch trafia do iPhone’a.

Główny przycisk z Touch ID ma zostać wyposażony w technologię Force Touch, co byłoby w zupełności logiczne, biorąc pod uwagę implementację tej technologii we wszystkich innych urządzeniach Apple. Oczywiście informacje o fizycznym przycisku osadzonym w powierzchni ekranu możemy włożyć między bajki – podbródek iPhone’a nadal będzie tak ogromny, jak zawsze był.

Podobno ma się pojawić także nowy kolorek iPhone’ów. Wiele źródeł wskazuje na model w odcieniu przypominającym „Navy Blue”, więc głęboki niebieski. Cóż, nie będzie on tak sexy jak Rose Gold, ale pewnie posiadacze Apple Watch-ów z nylonowymi, niebieskimi paskami dobiorą sobie iPhone’a pod kolor.

iPhone 7 będzie wodoodporny?

Na koniec zostawiłem informację, której nie potrafię osobiście dać wiary, ale jeśli okaże się prawdą, to Apple będzie miało niezłego asa w rękawie. Otóż analitycy twierdzą, iż nowy iPhone będzie wyposażony w „wodoodporność klasy profesjonalnej” – cokolwiek to znaczy. Mówi się, iż iPhone 7 będzie nie tylko wodoszczelny (jak np. Galaxy S7) ale w pełni wodoodporny. Nie wiadomo, czy mowa o obydwu wariantach, czy tylko o modelu Plus lub Pro, ale jeśli ta informacja się potwierdzi, Apple zaskoczy wszystkich.

iPhone 7
iPhone 7: nowhereelse.fr

Zaskoczy pewnie też ceną, bo aż boję się pomyśleć, ile Apple zaśpiewa sobie za wodoodporny smartfon…

Nadal nie wiemy, czy ze smartfona Apple faktycznie zniknie przełącznik ustawień audio. W kwestii wizualnej możemy się za to spodziewać, że iPhone 7 znów zbierze nagrody za najbardziej paskudne paski anten jakie widział świat technologii mobilnych, tym razem na szczęście umieszczone w nieco mniej ostentacyjnym miejscu.

Ostatnią, drobną informacją, która pochodzi z wiarygodnego źródła jest wieść o większym akumulatorze w iPhonie 7 (nie w modelu Plus) – jego pojemność ma wynosić 2000 mAh, co w praktyce oznacza, że czas pracy na jednym ładowaniu mniejszego iPhone’a zmieni się z żałosnego na względnie akceptowalny.

iPhone 7
iPhone 7: nowhereelse.fr

To nadal niepotwierdzone informacje, ale dają pewien obraz całości.

Nowy iPhone 7 z całą pewnością będzie wielkim hitem. Tym bardziej, iż eksperci mówią o tym, że nawet 44 proc. obecnych posiadaczy starszych modeli może wymienić je na nowy, zwłaszcza ci, którym właśnie kończy się dwuletni kontrakt z operatorem telefonii komórkowej.

Tak jak wspomniałem na wstępie, nie zgadzam się też, żeby wiało tu nudą. Tak, tegoroczny iPhone 7 nie przeciera nowych szlaków, a raczej goni konkurencję, ale to wcale nie znaczy, że jest produktem nudnym.

Wszystko wskazuje na to, że będzie produktem piekielnie dobrym. A jeśli dobre ma być nudne, to… nudźmy się najdłużej.

Czytaj również:

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji