Mocna platformówka 2D dla dorosłych? Deadlight pokazuje, że to możliwe – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 18.07.2016
Mocna platformówka 2D dla dorosłych? Deadlight pokazuje, że to możliwe – recenzja Spider’s Web

Mocna platformówka 2D dla dorosłych? Deadlight pokazuje, że to możliwe – recenzja Spider’s Web

Jeżeli o grach platformowaych myślisz jedynie w kontekście kolorowych produkcji dla dzieci i młodzieży, najwyższy czas zrewidować swoje poglądy. Deadlight to produkcja mocna, krwawa i dosadna. Żałuję tylko, że jest tak krótka!

Platformówki to nie tylko gry dla dzieci. Udowodniło to na przykład Limbo – przygoda małego chłopca, pełna przerażających kreatur i sugestywnych animacji śmierci, zwieńczona bardzo smutnym zakończeniem. Deadlight jest zupełnie inne – mniej tutaj metafor i pola do interpretacji, więcej z kolei bezpardonowej walki o przetrwanie w post-apokaliptycznym świecie.

Deadlight Director's Cut_20160713182123

Deadlight roztacza przed graczem wizję świata, w którym zimna wojna kończy się katastrofalnymi konsekwencjami.

Na skutek wyścigu zbrojeń świat opanowują zombie. Żywe trupy miały być zapewne bronią jednej ze stron konfliktu. Niestety, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Teraz mieszkańcy Seattle muszą walczyć z rozkładającymi się zwłokami, a komuniści to ich najmniejsze zmartwienie.

Amerykanie przegrywają starcie z żywymi trupami. Gdy wskakujemy w buty jednego z ocalałych, metropolie są zrujnowane, po ulicach wałęsają się zombie, a coś takiego jak „bezpieczne strefa” już dawno przestało istnieć. Nie ma policji. Nie ma wojska. Nie ma lekarzy. Jest tylko przemoc, z kolei najgorszymi bestiami okazują się sami ludzie.

Deadlight Director's Cut_20160713163813

W tych ponurych okolicznościach bohater gry Deadlight stara się odnaleźć rodzinę.

Robi to w specyficznych, dwuwymiarowych okolicznościach. Chociaż Deadlight posiada w pełni trójwymiarowe otoczenie, a także igra z drugim i trzecim planem, produkcja jest rozgrywana dokładnie w ten sam sposób, w jaki 20 lat temu bawiliście się przy Super Mario Bros. na Pegasusie.

W najprostszym ujęciu, zadaniem gracza jest przedostanie się od startowego punktu A do końcowego punku B. Na dwuwymiarowej trasie stoją jednak żywe trupy, przeszkadzając w osiągnięciu celu. Chociaż bezpośrednia walka jest możliwa, nie zawsze stanowi najlepsze wyjście. O ile bohater może poradzić sobie z jednym lub dwoma zombie, ich większa liczba (horda) stanowi już śmiertelne zagrożenie.

Deadlight promuje spryt oraz wykorzystanie otoczenia. Główną przewagą gracza nad żywymi trupami jest ponadprzeciętna zręczność, a także wykorzystywanie narzędzi. Na zombie możemy więc zastawiać pułapki, a także wspinać się po ścianach i drabinach, omijając ulice pełne smakoszy ludzkich mózgów.

Deadlight Director's Cut_20160713163813

Mimo teoretycznej przewagi, będziecie ginąć. Bardzo często.

Gra nie należy do łatwych. Do tego jest zaskakująco filmowa. Wielokrotnie będziecie w sytuacji, w której zostaniecie podstawieni pod ścianą. Traficie do małego pomieszczenia, do którego dobijają się zombie. Z zaledwie chwilą na znalezienie wyjścia, poczujecie emocje, których próżno spodziewać się w grze zręcznościowej. A jednak!

To chyba główna zaleta Deadlighta – oskryptowane, filmowe wydarzenia, których nie powstydziliby się scenarzyści The Walking Dead. Producenci gry bawią się formami, w jednej misji uzbrajając gracza po pachy, a w drugiej zamieniając go w zwierzę uciekające z pułapki. Taka gonitwa przez miasto pełne żywych trupów, nawet w formie gry platformowej, to coś naprawdę pobudzającego.

W parze z zadziwiająco filmową rozgrywką idzie dojrzała narracja. W świecie Deadlight ludzie wykorzystują siebie nawzajem, posługują się prawem silniejszego i korzystają z tych, którzy potrzebują pomocy. Buduje to odpowiedni klimat i sprawia, że chce się poznać kolejne lokacje. Fani brutalnego post-apo poczują się jak w domu.

Deadlight Director's Cut_20160713164637

Szkoda tylko, że Deadlight to przygoda na nie więcej niż 3 godziny.

Tyle zajęło mi przejście gry na domyślnym poziomie trudności. To bardzo mało. Oczywiście produkcja wydawana przez Techland nie jest sprzedawana w pełnej, konsolowej cenie. Mimo tego, musicie mieć na uwadze, że Deadlight przejdziecie w dwa – trzy wieczorne posiedzenia przed konsolą.

Naprawdę szkoda. To bardzo solidna, przyjemna, mocna platformówka. Zupełnie bym się nie obraził na dwa razy tyle rozgrywki. Z drugiej strony, dzięki krótkiej formie Deadlight jest niepowtarzalne i się nie nudzi. Powstaje więc pytanie, czy lepiej odejść od stołu nienasyconym, czy nie być w stanie podnieść się z krzesła przez przejedzenie.

Zalety

  • Gra platformowa dla dorosłych
  • Świetny klimat rodem z The Walking Dead
  • Odpowiednia mieszanka walki, łamigłówek i elementów zręcznościowych
  • Zaskakująco filmowa, efektowna rozgrywka
  • Prosta, ale bardzo miła dla oka oprawa graficzna

Wady

  • Zaledwie trzy godziny potrzebne na przejście gry
  • Skąpe tryby dodatkowe
  • Przewidywalne zakończenie

Na całe szczęście producenci próbują w pewien sposób wydłużyć żywotność swojej gry. Robią to za pomocą trybu hordy, w którym musimy przeżyć jak najdłużej w murach szpitala pełnego zombie. Z myślą o fanach przygotowano również survivalowy poziom trudności. W nim jedna śmierć cofa nas na sam początek gry.

Deadlight to mocna, klimatyczna, grywalna i bardzo ładna produkcja 2D. Szkoda tylko, że taka krótka. Jeżeli jesteś fanem sruvival horroru i gier zręcznościowych, koniecznie dodaj ten tytuł do swojej listy.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement