Snapchata zaczynają obczajać dorośli

Felieton/Social media 14.06.2016
Snapchata zaczynają obczajać dorośli

Snapchata zaczynają obczajać dorośli

O Snapchacie panuje przekonanie, że to serwis dla młodych ludzi, nastolatków w zasadzie. Ale tak jak w przypadku przeszłych hitów internetu, powoli przekonują się do niego starsi.

Spójrzcie na ten wykres:

Podwojenie liczby użytkowników Snapchata w wieku 25 – 44 w ciągu dwóch lat to ważna do odnotowania sprawa. I pokazuje jedno – internetowa rewolucja w końcu dopada też tych, którzy się przed nią bronią.

Wiecie czemu Snapchat to usługa typu game-changer?

Bo w zalewie zyliona powiadomień, ataku informacji, czata, wzmianki, lajka i łamiących wiadomości, mózgi większości z nas – a już tych nieco starszych po trzydziestce to w szczególności – nauczyły się większość z nich ignorować.

Snapchat przyszedł i kazał oglądać ludziom przez kilka sekund wiadomości, bo będą mieć tylko jedną na to szansę – potem wiadomość bezpowrotnie zniknie. I nagle okazało się, że ten sposób komunikacji, w parze ze śmiesznym krótkim filmikiem, jest przyszłością komunikacji międzyludzkiej w ogóle.

Ile to się naczytałem dysertacji, że to głupie, że się nie przyjmie, że fanaberia młodych ludzi, którym szybko się to znudzi. Tymczasem Snapchat dziś akceptowany jest i używany nie tylko przez nastolatków, ale miliony osób w wieku nawet przekraczającej 40.

Ja osobiście wciąż nie mogę się do Snapchata przekonać. Mam ku temu jednak twarde powody.

Nigdy nie lubiłem przesadnie internetowych cieszynek. Tak jak nie byłem fanem Demotywatorów i innych Kwejków, tak nie czekam z wypiekami na twarzy na memy po ważnych wydarzeniach społeczno-politycznych.

Snapchat bazuje właśnie na takim humorze, a to zainteresować może mnie tylko raz na jakiś czas. A, i automatycznie odpala się w aplikacji głos, a telefonowych głosów to ja przesadnie nie lubię. Najczęściej mój telefon znajduje się w permanentnym stanie wyciszenia. Rozmowy głosowe odbieram bo mam delikatną wibrację w zegarku sygnalizującą mi, że ktoś do mnie dzwoni. Dźwięków powiadomień – nawet tych od SMS-ów – nie włączam. I tak zaglądam do telefonu co 2, 3 minuty.

Niemniej jednak nie mam wątpliwości, że Snapchat rewolucyjnym serwisem internetowym jest. I że zmieni, nawet już zmienia, internetowe status-quo.

W końcu miliony 40-latków używających Snapa nie mogą się mylić.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement