iPhone 7 będzie nudny? Smartfony są nudne? To ja chcę się nudzić jak najdłużej

Felieton 25.06.2016
iPhone 7 będzie nudny? Smartfony są nudne? To ja chcę się nudzić jak najdłużej

iPhone 7 będzie nudny? Smartfony są nudne? To ja chcę się nudzić jak najdłużej

iPhone 7 będzie nudny? Smartfony stoją w miejscu? Gdzie się podziały innowacje? Ludzie, otwórzmy oczy, wszyscy – i spójrzmy jaki był świat mierne 15, 20 lat temu. I spróbujmy być wszyscy jak MrMobile.

Och, jak łatwo jest zboczyć z kursu i dać się porwać mentalności tłumu. Muszę się wam do czegoś przyznać, drodzy czytelnicy – ja również dałem się jej porwać. Dałem się wchłonąć w ten branżowy świat, przepełniony cynizmem i nastawieniem pt. „wszystko już było”. Pozwoliłem sobie zboczyć z kursu i zapomnieć, dlaczego w ogóle chcę pisać o technologiach, dlaczego cieszę się na (prawie!) każde testy nowego sprzętu z niesłabnącym entuzjazmem dziecka czekającego na nową zabawkę. A piszę dziś o tym głośno, bo widzę, że ta zaraza dopada nas wszystkich. Wszystkich entuzjastów technologii, którzy – przepraszam bardzo – z dużych dzieciuchów z sercem geeka powoli przekształcamy się w starych zgredów, którym czarnych myśli pozazdrościłby nawet Philip Marlowe.

Gdy zaczynałem pracę dla Spider’s Web miałem w głowie bardzo jasne postanowienie tworzenia treści z prawdziwą pasją; koniec końców dostałem możliwość pisania niemalże czego tylko chciałem o rzeczach, które mnie fascynują. Postanowiłem sobie we wszystkim szukać nowatorstwa, a w debiutujących urządzeniach doszukiwać się ZAWSZE czegoś dobrego, czegoś innego, zamiast popadać w malkontenctwo, tak bardzo cechujące większość autorów piszących dziś o nowych technologiach. Bo wielu z nich (w tym i mnie, przez krótką chwilę) nowe technologie jakby… spowszedniały.

Zdałem sobie z tego sprawę dopiero dziś, dopiero teraz, choć ten stan rzeczy i nastawienie pogłębiały się u mnie już od dobrych kilku miesięcy. A dotarło to do mnie po obejrzeniu tego krótkiego filmiku:

Tym, którym nazwisko Michaela Fishera nic nie mówi, spieszę z wyjaśnieniem – jest to jeden z najbardziej szanowanych i cenionych recenzentów sprzętów mobilnych w Sieci, którego dotychczas mogliście kojarzyć z YouTube’owego kanału serwisu Pocketnow. Przez ostatnie 4 lata ten człowiek pokazywał mi, jak powinno się robić recenzje sprzętu i z jakim nastawieniem podchodzić do technologii. Tak naprawdę nie przesadzę mówiąc, że jest jedną z dwóch osób, którym zawdzięczam dzisiejszą obsesję na punkcie gadżetów.

Michaela miałem okazję poznać osobiście rok temu na targach IFA w Berlinie, oraz spotkać się i odbyć dłuższą rozmowę w czasie Lenovo TechWorld, na premierze nowych Moto Z. To naprawdę niesamowity człowiek, a tym, co uderza najbardziej, jest jego autentyczna, niegasnąca pasja do technologii.

Fisher wystartował właśnie z nowym projektem o nazwie MrMobile. To odłam większego konglomeratu serwisów Mobile Nations (Windows Central, Android Central, iMore i inne), który będzie się skupiał właśnie na wszystkim, co mobilne, ze smartfonami w centrum. I chociaż w dniu startu kanał ma subskrypcji niewiele, to zakładam, że do końca tego roku urośnie co najmniej dziesięciokrotnie, a przy tym będzie niósł ze sobą o wiele więcej wartości dodanej, niż mnóstwo kanałów z ponad milionem aktywnych subskrypcji.

Start kanału MrMobile otworzył mi oczy.

Zapowiedź startu kanału MrMobile (do którego subskrybowania – swoją drogą – gorąco zachęcam) trochę otworzyła mi oczy. No dobra, to był strzał w pysk z backhandu. A obejrzenie pierwszej recenzji na kanale (OnePlus 3) przyłoiło mi z drugiej strony. TAK powinno się robić recenzje. TAK powinno się dziś mówić o technologiach. Z pasją. Z pewnym dystyngowaniem wręcz, skupiając się na tym, co dobre, choć oczywiście nie pomijając wad i obaw.

Osoby, które dobrze radzą sobie z językiem angielskim, niech uważnie wsłuchają się w film, który osadziłem powyżej. Tym, którzy radzą sobie mniej dobrze, wyjaśniam – w dużym skrócie Michael Fisher mówi o tym, że chociaż dzisiaj technologie są przystępne, a każdy z nas nosi w kieszeni smartfon, wcale nie czyni ich to nudnymi. Wprost przeciwnie – tym bardziej powinno nas one ekscytować.

Zróbmy to, o co prosiłem w nagłówku tego artykułu. Spójrzmy wstecz o te mniej więcej 15, 20 lat. Czy którykolwiek z nas wyobrażał sobie, że będzie miał w kieszeni urządzenie potężniejsze od najpotężniejszego komputera stacjonarnego tamtych czasów? Może zagorzali fani Sci-Fi. Dla przeciętnego zjadacza chleba była to abstrakcja.

Spójrzmy, dokąd zaprowadził nas szalony rozwój technologii ostatniej dekady. Weźmy na przykład… fotografię, o. Dziedzina, której początki miały miejsce niespełna 200 lat temu nigdy jeszcze nie posunęła się do przodu tak gwałtownie, jak w ciągu ostatnich lat. W ŻYCIU bym nie pomyślał, gdy 12 lat temu na pierwszej lustrzance dowiedziałem się, co oznacza PASM (i że nie jest to akronim nazwy broni masowej zagłady), że dziś, w 2016 roku, będę robił o wiele lepsze zdjęcia aparatem, który mieści się w mojej KIESZENI! Nie mówiąc już o tym, że będzie miał on blisko trzykrotnie większą rozdzielczość, niż matryca wspomnianej lustrzanki…

Ale branżowy obserwator i tak powie, że wszystko już było.

Rozwój technologii w smartfonach stoi w miejscu? Ludzie, właśnie odblokowałem ekran smartfona PATRZĄC NA NIEGO. Drugi smartfon odblokowałem PRZYKŁADAJĄC DO NIEGO PALEC. Toć to czysty obłęd!

A teraz najlepsza cześć – te wszystkie bajery przeszły długą drogę. Od bycia abstrakcją, poprzez bycie luksusem dostępnym dla wybranych (lub ściśle tajną technologią wojskową) aż po bycie powszechnym dobrem. W dodatku coraz tańszym. Spójrzcie na OnePlus 3! Za drogi? Komuś, kto tak twierdzi – wybaczcie mi wyrażenie – solidnie się w dupie poprzewracało. Kilka lat temu za urządzenie tej klasy zapłacilibyśmy prawie dwa razy tyle (w sumie… niektórzy producenci dalej kasują takie kwoty za urządzenia wcale nie lepsze od OP3…).

Ba, przecież czytniki linii papilarnych, potężne baterie i dobre ekrany możemy znaleźć dziś w urządzeniach o wiele tańszych! Nie tak dawno temu testowaliśmy UMI Touch. Pewnie, daleko mu do ideału. Ale to, co oferuje za mizerne 800 zł, to naprawdę czysty obłęd.

Jasne – w tym zalewie nowości nie każdy produkt można sklasyfikować jako dobry, bo obok świetnych produktów zalewa nas morze przeciętnych i wtórnych klonów. Czy można się temu dziwić? Nie. Ostatecznie… każdy producent chce mieć dla siebie kawałek tego tortu.

Ale mówiąc o tym, że technologia stoi w miejscu, że smartfony są nudne, że brakuje nam innowacji… po prostu pleciemy od rzeczy. Nie wierzycie? Potwierdzenia tych słów wcale nie trzeba daleko szukać.

Pisałem wyżej o biometrii, która absolutnie – kolokwialnie rzecz ujmując – topi mi mózg, bo takie rzeczy jeszcze kilkanaście lat temu widziałem tylko na filmach. A jeszcze bardziej topią mi mózg takie projekty jak na przykład Google Tango. Który każdy z nas od września będzie mógł nosić w kieszeni!

Wirtualna rzeczywistość? Ok, przyznaję, nie jestem jej wielkim fanem, ale kurczę… przecież to jest absolutnie niesamowite. Kto pamięta początki gier komputerowych czy salonowych automatów? No to porównajcie sobie tamte zlepki pikselowych bloczków na miniaturowych ekranikach do możliwości i oprawy graficznej, jakie daje VR.

Przykłady można by mnożyć i mnożyć, ale przecież nie o to tu chodzi.

Clou tego całego wywodu jest takie, że otaczające nas technologie, które tak bardzo nam powszednieją, są… niesamowite. Nie da się tego inaczej ująć. I nie, wcale nie uważam, że powinniśmy przejść nad tym do porządku dziennego i zacząć wymagać więcej. Bo już dziś osiągnęliśmy poziom, który powinien nas raczej skłaniać do refleksji nad tym, jak daleko zaszliśmy, niż do marudzenia, ile jeszcze jest do roboty.

Oczywiście przy całym tym hurraoptymizmie mam też z tyłu głowy obawę o przyszłość, która momentami napawa mnie przerażeniem. Bo jako ludzkość tak bardzo zachłysnęliśmy się technologią, że coraz bardziej pragniemy wyeliminować nasz ludzki pierwiastek z równania. Ale nadal nie powstrzymuje mnie to od patrzenia na otaczający nas świat z niesłabnącą (no, może czasami) fascynacją.

I nie powstrzymuje mnie od ekscytowania się kolejnymi gadżetami, które wpadają w moje ręce. Może i czasem zanadto do siebie podobnymi. Może czasem niespełniającymi oczekiwań. Ale będącymi (szczególnie mowa tu o smartfonach) symbolami ery, w której żyjemy. Ery, którą tak wielu lubi nazywać „post-PC”.

Jeśli kogoś przestało to fascynować, to polecam zrobić to samo, co sam dziś zrobiłem – postawić krok w tył. Wyjść z własnego myślowego zaścianka i przestać postrzegać mobilne technologie jako coś, co się nam należy; a raczej spojrzeć na nie jak na coś, co dała nam potęga ludzkiej myśli technicznej. O czym jeszcze tak niedawno temu mogliśmy ledwie marzyć.

Z tym nastawieniem wracam do pisania i nagrywania recenzji, do mówienia o nowych technologiach. A jeśli znów zdarzy mi się popaść w pułapkę cynizmu to bardzo proszę – niech ktoś mną solidnie potrząśnie.

Bo skoro nadchodzący iPhone 7 będzie “nudny”, to ja chcę się tak “nudzić” jak najdłużej.

SPRAWDŹ: Spider's Web TV na YouTubie - zasubskrybuj teraz, żeby nie przegapić nowych materiałów!

*Grafika główna: MrMobile

Dołącz do dyskusji