W tych krajach kierowcy już pokochali hybrydy. A co z tą Polska?

W tych krajach kierowcy już pokochali hybrydy. A co z tą Polska?

W tych krajach kierowcy już pokochali hybrydy. A co z tą Polska?

W pełni elektryczne samochody to przyszłość? Tak, ale odległa. Choć klienci już teraz pokazują, że nie boją się zmian i nowości.

Nieprawdziwe (jak się okazało) doniesienia o tym, że Norwegia planuje wprowadzić zakaz sprzedaży aut z silnikami spalinowymi wywołały ciekawe dyskusje. Wniosek z nich był jeden – jeśli mamy jeździć ekologicznymi samochodami, muszą być one po prostu lepsze od konkurencyjnych ofert. Nie chodzi o to, żeby zakazać sprzedaży jednych kosztem drugich – mamy po prostu wejść do salonu, przejrzeć ofertę i pojazd z silnikiem spalinowym po prostu odrzucić. Bo jest gorszy, bo opłaca się mniej.

Nie oszukujmy się – ekologia rzadko kiedy stoi na pierwszym czy drugim miejscu w momencie podejmowania decyzji o zakupie samochodu. Ten ma być przeważnie atrakcyjny wizualnie, wygodny, praktyczny, a do tego opłacalny i w zakupie, i w eksploatacji.

Czy takie wymagania może spełnić nowoczesny, ekologiczny samochód? Oczywiście. Nie chodzi jednak o pojazdy wyposażone wyłącznie w silniki zasilane energią z akumulatorów. Na to jest jeszcze dużo, dużo za wcześnie. Na całym świecie klienci zaufali innemu rodzajowi napędu.

Zaufaliśmy hybrydom.

I to nie jest już tylko marketingowa papka. Każdego roku na świecie, od kilku lat, sprzedaje się sporo ponad milion nowych samochodów hybrydowych. Sama tylko Toyota pochwaliła się niedawno łączną sprzedażą hybryd na poziomie ponad 9 mln egzemplarzy, przy rocznej sprzedaży przekraczającej ostatnio regularnie 1 mln sztuk. Tylko w okresie od stycznia do kwietnia tego roku japońska korporacja sprzedała prawie pół miliona tego typu pojazdów.

Dawno minęły czasy, kiedy klienci patrzyli nieufnie w kierunku tego typu pojazdów. Dawno też minęły czasy, kiedy mało który producent miał w swojej ofercie takie modele. A jeśli któryś jeszcze ich nie ma, jest spora szansa, że już zapowiedział, że „tak, tak, wprowadzimy tak szybko, jak tylko się da”.

W momencie, kiedy inni sprzedają ogromne ilości hybryd. Cóż, kto pierwszy ten lepszy.

A kto w największym stopniu zaufał hybrydom? Gdzie na świecie jest największa szansa spotkać tego typu pojazdy?

Stany Zjednoczone

toyota-prius-5.640

Mogłoby się wydawać, że jest to kraj benzyny za grosze i wielkich, paliwożernych silników. A jednak, choć nie jest to największy rynek zbytu dla hybryd, Amerykanie chętnie decydują się na dodatkowe akumulatory w swoich samochodach – i nie chodzi tu o Tesle. Pod względem łącznej sprzedaży hybryd Stany Zjednoczone zajmują drugie miejsce na świecie.

Widać to zresztą w staraniach producentów aut, mających na celu zaspokojenie tego zapotrzebowania. Zgodnie z danymi Amerykańskiego Departamentu Energii, podczas gdy w 2007 Amerykanie mieli do wyboru zaledwie 11 modeli hybryd, w roczniku modelowym 2015 było ich już… 46. Dla porównania, elektryków (i to w sumie z hybrydami plug-in) jest prawie o połowę mniej, natomiast diesli – 37. Obecnie, według tego samego źródła, pojazdów hybrydowych jest już do wyboru około 60.

Który pojedynczy model sprzedaje się najlepiej? To akurat dość oczywiste. Samochody należące do linii Prius stanowią łącznie ponad 40% (!) wszystkich hybryd sprzedanych od 2000 roku na terenie Stanów Zjednoczonych.

Warto przy tym zaznaczyć, że Amerykanie dość wcześnie mogli skorzystać ze specjalnych rządowych dofinansowań na zakup pojazdów hybrydowych. Już od 2006 zakup hybrydy wiązał się z oszczędnością kilku tysięcy dolarów na start.

W sumie mieszkańcy Stanów Zjednoczonych kupili już ponad 4 mln samochodów hybrydowych. Rekord padł w kwietniu tego roku, 2,5 roku po tym, gdy udało się przekroczyć próg 3 mln sprzedanych egzemplarzy.

Rynek amerykański, jakkolwiek nie byłby łaskawy dla hybryd, pokazuje bardzo ciekawą rzecz – to, jak powolne są zmiany w tej branży i w przyzwyczajeniach klientów. Mimo milionowej sprzedaży i niepodważalnych zalet, hybrydy stanowią w tym kraju (w roku 2015) tylko 2,21 proc. wszystkich sprzedanych samochodów. Na około 384 mln hybryd przypada aż 17 mln samochodów z klasycznymi silnikami.

Jeśli ktoś więc marzy o świecie, gdzie na ulicach będą już nawet nie tyle same hybrydy, co samochody zasilane wyłącznie z akumulatorów, jest spora szansa, że takiego widoku… po prostu się nie doczeka. To zmiany bardzo, bardzo, bardzo powolne.

Japonia

Toyota TNGA - nowa platforma

Globalny rekord w kategorii popularności hybryd należy jednak do kogoś innego i nie jest trudno zgadnąć, w jakim kraju hybrydy nie tylko przyjęły się najszybciej, ale i sprzedają się w największej liczbie sztuk. To oczywiście Japonia.

Być może wyniki byłyby odrobinę inne, gdyby nie fakt, że Japonia miała niemal 3 lata przewagi nad Stanami Zjednoczonymi. To właśnie tam zadebiutowała bowiem jako pierwsza Toyota Prius i przez kilka lat nie była oferowana poza granicami swojej ojczyzny.

Obecnie w Japonii oferuje się ponad 40 różnych modeli samochodów hybrydowych, które, jeszcze w 2015 roku, przełożyły się na sumaryczną sprzedaż ponad 5 mln egzemplarzy (od 1997 roku).

Japończycy również mogą skorzystać z licznych zniżek i ulg podatkowych wynikających z zakupu hybrydy.

Francja

toyota-c-hr-1

Oczy wszystkich (no, prawie wszystkich) zwrócone są obecnie na Francję i trwające tam Euro 2016. Warto jednak przyjrzeć się również parkingom w okolicach stadionów, bo możemy tam znaleźć sporo ciekawostek.

Francja była bowiem swego czasu jednym z krajów, gdzie hybrydy najszybciej zyskiwały na popularności. Tylko w 2013 ich sprzedaż wzrosła rok do roku o ponad 60 proc. Wyniki może nie są aż tak imponujące jak w przypadku Japonii czy Stanów Zjednoczonych, ale i tak na tle innych – w tym i polskich – robią spore wrażenie. W 2015 w ręce klientów trafiło bowiem aż 56 tys. hybrydowych i elektrycznych samochodów.

Wielka Brytania

Pierwsza jazda nową Toyotą Prius 2016

Francuzi muszą jednak uważać, jeśli chcą zachować miejsce na podium. Niedaleko za nimi w tym zestawieniu plasuje się bowiem Wielka Brytania, gdzie tylko w zeszłym roku zakupiono ponad 44 tys. samochodów z napędem hybrydowym., co oznacza wzrost sprzedaży rok do roku aż o 18,3 proc.

Włochy

Podobny wzrost można zaobserwować we Włoszech. Sprzedano tam wyraźnie mniej pojazdów hybrydowych, bo zaledwie 25 tys., ale i tak oznacza to wzrost w kali roku o 19,3 proc.

Niemcy

Pierwsza jazda nową Toyotą Prius 2016

Kraj diesla? Niekoniecznie. Niemcy tylko odrobinę ustępują Włochom pod względem liczby zakupionych hybryd, wyjeżdżając w zeszłym roku z salonów 22,5 tys. takich pojazdów.

Co ciekawe, Niemcy pozostają jednym z trzech krajów Europy, gdzie sprzedaż hybryd maleje (–1,4 proc.). Nieco mniej hybryd niż rok wcześniej sprzedaje się także w Belgii oraz na Łotwie, choć akurat w tym drugim przypadku chodzi o pojedyncze sztuki.

W sumie w Europie sprzedano w 2015 roku 234 tys. hybryd, co jest wzrostem rok do roku na poziomie 21,5 proc. (!). Choć i tak to wynik gorszy, niż np. w Stanach Zjednoczonych czy Japonii (tutaj sama Toyota, tylko od stycznia do kwietnia 2016 roku sprzedała 249 tys. hybryd).

A co z tą Polską?

toyota poznan motor show 43

Jest… ciekawie. Imponujących wyników na tle największych globalnych rynków oczywiście jeszcze nie osiągamy – do tej pory Toyota sprzedała u nas w sumie 10 tys. samochodów hybrydowych, ale rezultat ten może szybko ulec poprawie. W samym tylko styczniu i lutym tego roku Polacy nabyli kolejne 1000 hybryd tej marki. Ulubiony model? Nie, nie Prius – dużo bardziej praktyczny i estetycznie mniej kontrowersyjny Aurius.

Trend wzrostowy widać zresztą w danych podawanych przez ACEA. Według nich samochodów hybrydowych sprzedano w Polsce w 2015 roku w sumie 5416 egzemplarzy. Niezbyt wiele – lepsza od nas w tym względzie jest m.in. Szwecja, Finlandia, Portugalia czy Austria, niewiele gorsza natomiast pozostaje Irlandia.

Jednocześnie mamy jeden z wyższych współczynników wzrostu popularności pojazdów hybrydowych. Rok do roku zapotrzebowanie na nie wzrosło aż o 40,4 proc. A kiedy pojawi się hybrydowy C-HR, należący do modnej w naszym kraju kategorii crossoverów, to kto wie – może ten wzrost będzie jeszcze wyższy?

Czyli nie trzeba nikogo do niczego zmuszać, niczego zakazywać. W końcu, powoli, ale jednak, sami przekonamy się do nowego i, w wielu przypadkach, po prostu lepszego.

Dołącz do dyskusji

Advertisement