Chcesz odzyskać przyciski w samochodzie? To trzymaj kciuki za ten projekt Garmina

News/Motoryzacja 07.06.2016
Chcesz odzyskać przyciski w samochodzie? To trzymaj kciuki za ten projekt Garmina

Chcesz odzyskać przyciski w samochodzie? To trzymaj kciuki za ten projekt Garmina

Wielkie ekrany dotykowe, touchpady, obsługa głosem – to wszystko powoli wypiera z kokpitów nowych samochodów tradycyjne przyciski. Czy jest sposób, żeby zagościły tam znowu? Najwyraźniej tak, i pomysł na to ma… Garmin, który potwierdził, że jego pomysł ma sens. 

Oczywiście z masy ekranów nikt nie zrezygnuje. Klienci – bo za bardzo są już przyzwyczajeni do wszechobecnych wyświetlaczy i wszędzie powtarza nam się, że te ekrany być muszą, bo tak jest nowocześnie i ładnie. Producenci – bo dzięki wstawieniu kolejnego ekranu za 5 dol. mogą przy wprowadzaniu nowego modelu mówić, jaki jest przełomowy, a ulotki reklamowe aż puchną o haseł o nowych technologiach.

Rozwiązanie? Połączyć stare z nowym.

Tak, próbowano już tego. Chociażby Audi zamontowało malutkie wyświetlacze w pokrętłach regulacji klimatyzacji. Wyglądało to niesamowicie, ale jednak było ograniczone do pojedynczej funkcji. Garmin natomiast chce pójść o wiele, wiele dalej. Na razie całość jest jedynie projektem koncepcyjnym, ale działającym i – co być może najważniejsze – takim, który może się spodobać nie tylko klientom tęskniącym za starym i dobrym, ale też fanom gadżetów.

Czym jest Lenexa, bo tak nazwano całe rozwiązanie? Połączeniem sporego ekranu z czterema przyciskami (liczba nie musi być stała – zapewne w zależności od producenta i/lub modelu auta może ich być więcej lub mniej), które możemy wciskać i obracać, gdzie każdy z przycisków jest… kolejnym ekranem (OLED).

W przeciwieństwie do wyświetlaczy dotykowych, gdzie na każdym wirtualnym ekranie kliknięcie w dany obszar może wywołać inną funkcję, cztery przyciski Lenexy mają stałą funkcję główną. Na przykładzie podawanym przez firmę jest to nawigacja, obsługa odtwarzacza, klimatyzacji i smartfona. Obsługa klimatyzacji za pomocą pokrętła jest dość oczywista, więc warto przyjrzeć się pozostałym. Opisy mogą wprawdzie brzmieć odrobinę skomplikowanie, ale porównajmy taką obsługę z przekopywaniem się przez kolejne zakładki na ekranie dotykowym.

I tak, chociażby przycisk nawigacji – jego obracanie powoduje zmianę treści wyświetlanej na przycisku – np. aktywuje kompas. Przesunięcie przycisku w lewo wywołuje na ekranie głównym listę najczęściej odwiedzanych miejsc i pozwala na szybkie wybranie jednego z nich i uruchomienie nawigacji. Wybieramy oczywiście wciśnięciem fizycznego przycisku.

Ciągle mało? Jeśli ekrany na przyciskach i ekran pomiędzy nimi nie wystarczą albo np. akurat się zatrzymaliśmy i możemy obsłużyć wyświetlacz za pomocą palców, klikamy przełącznikiem w górę i… w koncepcyjnym projekcie Garmina ze szczytu deski rozdzielczej wysuwa się kolejny. Oczywiście z aplikacją przypisaną do danego przełącznika.

Możliwości jest więc pod dostatkiem. Jednocześnie nie tylko nie tracimy dostępu do wszystkich funkcji, które moglibyśmy chcieć obsłużyć w trakcie jazdy, ale ten dostęp jest po prostu o wiele łatwiejszy.

Tak, brzmi to na trochę skomplikowane.

Z całą pewnością wymaga to nauki i przyzwyczajenia. Z całą pewnością może się to wydawać na pierwszy rzut oka zbędną komplikacją. Ale Garmin, który pierwszy raz pokazał Lenexę na początku tego roku podczas targów CES, przetestował teraz swoje rozwiązanie na ludziach, otrzymując przy tym naprawdę świetne rezultaty.

Przeprowadzone zostały w sumie dwa zestawy testów, z których pierwszy badał czas potrzebny użytkownikowi na realizację określonych funkcji i czas, przez jaki nie patrzy on wtedy na drogę. Uczestnicy mieli dość proste zadania – zmienić źródło odtwarzania, zadzwonić do ulubionego kontaktu z książki adresowej, wyznaczyć drogę do domu, przełączyć odtwarzany utwór i tym podobne.

Według większości amerykańskich norm takie zadania nie mogą zajmować więcej niż 12-20 sekund (w zależności od organizacji ustanawiającej standard), przy czym na te 12-20 sekund składają się maksymalnie 2-sekundowe etapy, podczas których zerkamy na ekran, żeby zdecydować się w co i gdzie kliknąć.

Zestawienie z tradycyjnym ekranem dotykowym? Miażdżące. Zmiana źródła muzyki – 1,69 sekundy zamiast przeciętnych 9,3 s. Wyznaczenie trasy do domu – 1,89 s zamiast 10,21 s (!). Nawet prosta zmiana utworu na następny zajmuje na ekranie dotykowym 7,66 s (!!), a na koncepcie Garmina – 0,9 s. To tylko sekundy, ale nie chodzi tu o to, żeby po prostu robić to wszystko szybciej. Chodzi o to, że pędzący samochód jeszcze przez długi czas nie powinien być nawet przez chwilę prowadzony przez kogoś, kto nie patrzy na drogę. A jeśli już musi, to niech kierowca odrywa od niej wzrok na jak najkrócej.

W drugim teście przetestowano natomiast to, co może budzić największe wątpliwości – łatwość w uczeniu się funkcji takiego systemu. Okazuje się, że tu wyniki były wyraźnie ponad średnią.

Super – to działa. Co dalej?

Udowodnienie, że obsługa ekranu dotykowego w trakcie jazdy nie jest najlepszym pomysłem nie była zbyt wielkim wyzwaniem. Tym bardziej, że prawdopodobnie powiedziałaby to większość osób, która musi z takich systemów korzystać w swoich samochodach. Jasne, da się, ale nie jest to ani dużo wygodniejsze od klasycznych pokręteł, których lokalizacji i funkcji można się szybko nauczyć na pamięć, ani bezpieczniejsze.

Lenexa od Garmina łączy natomiast w świetny sposób zalety fizycznych przycisków z wszechobecnymi i koniecznymi ekranami, dodatkowo robiąc to w sposób nowoczesny i na nowoczesny wyglądający. Może właśnie od tego powinni byli zaczynać producenci samochodów, zamiast najpierw wciskać wszystkim wyświetlacze, a dopiero potem zastanawiając się, jak sprawić, żeby dało się ich wygodnie używać? Zarówno gesty, jak i obsługa głosową, są jeszcze bowiem dalekie od doskonałości.

Niestety nie wiadomo czy i kiedy propozycja Garmina miałaby się pojawić w jakimkolwiek aucie. Wiadomo tylko, że firma nie porzuciła tego projektu i rozwija go stale od momentu pierwszej prezentacji w styczniu 2016. Kolejna prezentacja powinna mieć miejsce podczas przyszłorocznych targów CES. I pozostaje mieć nadzieję, że padną wtedy pierwsze nazwy producentów, którzy zdecydują się takie rozwiązanie wprowadzić do swoich samochodów.

Dołącz do dyskusji