Trudno uwierzyć, że ten smartfon można kupić już za 799 zł. ZTE Blade V6 – recenzja

Trudno uwierzyć, że ten smartfon można kupić już za 799 zł. ZTE Blade V6 – recenzja

Trudno uwierzyć, że ten smartfon można kupić już za 799 zł. ZTE Blade V6 – recenzja

Piękny, wydajny, a do tego niedrogi – tak z pewnością wiele osób opisałoby swój wymarzony smartfon. Tylko gdzie szukać takiego, który faktycznie spełniłby takie wymagania? Sprawdziliśmy, czy ZTE Blade V6 jest w stanie podołać temu zadaniu.

ZTE? 

Tak, ZTE, które w ostatnich miesiącach potrafiło nas wielokrotnie pozytywnie zaskoczyć, i którego smartfony już przy pierwszym kontakcie są w stanie zrobić ogromne wrażenie.

Zresztą takich zaskoczeń i zauroczeń może być w najbliższym czasie jeszcze więcej – obecna od ponad dekady na polskim rynku firma szykuje bowiem na koniec maja premierę potężnego następcy Axona, wyposażonego w ekran 2K i wspierającego technologię VR. W globalnych centrach R&D ZTE musi być więc w tym momencie naprawdę gorąco, a my z niecierpliwością czekamy na efekty.

Zanim je jednak poznamy, do naszej redakcji na testy trafił smartfon, który z całą pewnością ma szanse trafić do większej liczby klientów w Polsce – świetnie wyglądający i bardzo atrakcyjnie wyceniony ZTE Blade V6. Czy ma szanse stać się hitem?

Zacznijmy od ceny

Znalezienie świetnie wykonanego i szybkiego smartfona nie jest problemem, o ile mamy nieograniczony budżet. Testowany ZTE Blade V6, który chce spełnić wszystkie z trzech podanych na początku warunków, kosztuje natomiast zaledwie 799 zł.

zte-blade-v6-11

Jeszcze niedawno w takiej cenie nie moglibyśmy liczyć na zbyt wiele, ale teraz? Wystarczy otworzyć opakowanie ze smartfonem, żeby przekonać się, jak wiele udało się ZTE zaoferować za takie, wydawałoby się, że niewielkie, pieniądze.

Wyciągamy smartfon z pudełka i…

… naprawdę trudno uwierzyć, że w sklepie zostawiliśmy za niego niecałe 800 zł. Elegancka, minimalistyczna, a do tego niezwykle cienka obudowa mogłaby spokojnie należeć do urządzenia kosztującego dużo, dużo więcej.

ZTE nie zdecydowało się w przypadku Blade V6 na żadne ekstrawaganckie dodatki – i dobrze. Do jego wyglądu nie trzeba się przekonywać – prezentuje się po prostu atrakcyjnie i będzie pasować zarówno do eleganckiego garnituru, jak i do stroju na górskie wypady. Nie zapomniano też o drobnych, ale istotnych elementach, takich jak np. wkomponowana w obudowę dioda powiadomień, podświetlane, konfigurowalne przyciski funkcyjne, czy efektowny, zakrzywiony ekran 2,5D, świetnie uzupełniający bryłę urządzenia.

zte-blade-v6-9

Tym, co może natomiast zaskakiwać, są materiały, które wykorzystano do wykończenia obudowy tego smartfonu, kosztującego – przypomnijmy – mniej niż 800 zł. Cieniutką boczną ramkę otaczającą 5-calowy ekran wykonano nie z plastiku, ale z metalu. Tak samo zresztą wykończono niemal całą tylną część ZTE Blade V6. Prawie całą, bo pasy na górze (z kamerą, aparatem i drugim mikrofonem) oraz na dole (z maskownicą dodatkowego głośnika) wykonano już z tworzywa sztucznego.

Nie zmienia to jednak faktu, że Blade V6 nie tylko wygląda na telefon o wiele droższy, niż jest w rzeczywistości, ale też sprawia takie wrażenie, gdy ląduje w naszej ręce. Metalowy smartfon w naprawdę dobrym wydaniu.

Czy to oznacza, że jest idealnie? Nie do końca. O ile bowiem nie można narzekać na jakość spasowania czy estetykę wyciętych na złącza otworów, o tyle małe pretensje można mieć do… przycisku zasilania. W testowanym egzemplarzu jest wprawdzie spory i wygodny, ale minimalnie buja się przy naciskaniu na krawędziach.

zte-blade-v6-3

Nie ma to żadnego wpływu na użyteczność (bez problemu reaguje na każde kliknięcie, nawet odrobinę krzywe), ale reszta obudowy rozpieszcza do tego stopnia, że i tu oczekiwałoby się lepszej realizacji.

Warto też nauczyć się poprawnego wkładania kabla USB za pierwszym razem. Ja tej sztuki jeszcze nie opanowałem, w związku z czym na wykonanym z tworzywa sztucznego dolnym pasie pojawiły się przy złączu USB drobne rysy i wyszczerbienia.

Poza tym jednak wiele wskazuje, że ZTE Blade V6 jest w stanie wytrzymać naprawdę sporo bez widocznych oznak zużycia. Przez czas testów nie tylko był moim podstawowym telefonem w cywilizowanych warunkach, ale i niejednokrotnie pojechał ze mną w góry. A tam, wiadomo – kurz, pył, błoto i podobne. Nie rzucałem nim wprawdzie o skały ani nie myłem w zimnym potoku, ale też nie zakładałem na niego żadnego pokrowca i nie czyściłem rąk przed każdym użyciem. I dalej wygląda niemal jak nowy.

zte-blade-v6-6

Warunek o byciu i niedrogim, i atrakcyjnym został więc spełniony. Nawet z nawiązką.

Jak się z tego korzysta?

Początkowo nie byłem pewny, czy z Blade V6 będzie się wygodnie korzystać. Smartfon jest bowiem nie tylko bardzo cienki (6,8 mm), ale i lekki (122 gramy), co niekoniecznie idzie w parze z moimi preferencjami. Pierwsze wrażenie było takie, jakbym z pudełka wyciągnął telefon bez włożonego do środka akumulatora.

Szybko jednak okazało się, że te dwa elementy mogą stanowić sporą zaletę. Przede wszystkim, pomimo 5-calowego wyświetlacza smartfon bez większych problemów można zmieścić niemal wszędzie i nie będzie on specjalnie przeszkadzał. Spory udział ma w tym jego niewielka masa – czy wychodzimy na imprezę do miasta, czy pobiegać, czy na spacer w góry – praktycznie zapominamy o tym, że ten, jakby nie było, spory telefon jest z nami.

zte-blade-v6-13

Jedynym, o czym trzeba pamiętać w trakcie użytkowania jest fakt, że metalowa, cienka obudowa potrafi być momentami śliska. V6 wprawdzie ani razu nie wyleciał mi z ręki, nie było nawet blisko tego, ale momentami dało się odczuć, że delikatnie się wyślizguje, co wymuszało zmianę lub poprawienie chwytu.

Na co patrzymy?

Obudowa obudową, metal metalem, ale jednak podczas użytkowania telefonu najczęściej patrzymy na ekran. W przypadku ZTE Blade V6 mamy do czynienia z 5-calową matrycą IPS o rozdzielczości 1280×720, co przekłada się na zagęszczenie pikseli na cal w okolicach 300.

Dużo, mało? To już niech każdy oceni samodzielnie, chociażby podczas krótkiej wyprawy do sklepu z elektroniką, gdzie znalezienie urządzeń o podobnych, lepszych i gorszych parametrach nie jest żadnym problemem.

zte-blade-v6-2

Z mojej strony mogę tylko (po raz kolejny) zaznaczyć, że jest to PPI absolutnie wystarczające do tego, żeby cieszyć się prezentowanymi na wyświetlaczu treściami – niezależnie od tego, czy chodzi o oglądanie zdjęć, materiałów wideo, czy czytanie.

Pozostałe parametry ekranu również są jak najbardziej satysfakcjonujące. Reakcja na dotyk jest szybka i precyzyjna, a kąty widzenia, zarówno w pionie i w poziomie, pozwalają na wygodne korzystanie z telefonu w różnych warunkach. Kolory przy obracaniu telefonu nie wypaczają się – widoczne jest jedynie przyciemnienie całego obrazu, kiedy spoglądamy na wyświetlacz pod naprawdę ostrym kątem.

zte-blade-v6-7

Dobre wrażenie pozostawia również maksymalny poziom podświetlenia, który pozwala cieszyć się treściami na ekranie nawet wtedy, kiedy znajdujemy się na otwartej przestrzeni w słoneczny dzień. Co ciekawe, automatyczną regulację podświetlenia trzeba włączyć samodzielnie.

W kwestii barw i innych istotnych cech (ostrość, jasność, kontrast, etc.) prezentowanych przez wyświetlacz, wiele też zależy od osobistych preferencji użytkownika. Parametry ekranu można bowiem zmieniać w bardzo szerokim zakresie dzięki zastosowaniu technologii MiraVision. Wszystkie te ustawienia znajdują się w prostym, intuicyjnym w obsłudze panelu, a różnice pomiędzy poszczególnymi nastawami są naprawdę spore – warto poeksperymentować z własną konfiguracją.

System

ZTE Blade V6 pracuje oczywiście pod kontrolą Androida, w tym przypadku oznaczonego jako 5.0.2. Nie jest to więc najnowsza odsłona, ale jak najbardziej wystarczająca.

zte 000

Producent zdecydował się przy tym lekko zmienić jego wygląd, wliczając w to zarówno ikony większości aplikacji i ich styl, jak i sposób obsługi ekranów głównych. Prawdopodobnie i jedna, i druga decyzja znajdzie zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Przykładowo, o ile bardzo podoba mi się Android bez szufladki aplikacji (czyli tak, jak w ZTE), o tyle już sam wygląd ikon jest dla mnie mocno dyskusyjny. Na szczęście możemy go dość dowolnie modyfikować nie tylko instalując inne launchery, ale i w obrębie fabrycznej skórki ZTE.

Najważniejsze jest jednak co innego – nakładka nie powoduje w żaden sposób spowolnienia działania tego niedrogiego w końcu telefonu. A z tym, jak wiadomo, bywa u niektórych producentów różnie.

zte-blade-v6-14

Nie zdecydowano się na szczęście na uszczęśliwienie nas masą niepotrzebnych aplikacji i dodatkowych ustawień. Tych pierwszych jest zaledwie kilka (m.in. WPS Office czy klawiatura TouchPal), natomiast wśród tych drugich najbardziej przydatnym jest chyba opcja dodatkowej konfiguracji charakterystyki wyświetlacza i zmiany opcji skrywających się pod przyciskami funkcyjnymi pod ekranem.

Co pod maską?

Wbrew nazwie, pod cienką obudową nie znajdziemy widlastej szóstki. Udało się w niej jednak zmieścić naprawdę przyjemny, szczególnie biorąc pod uwagę koszt zakupu telefonu, zestaw.

Do naszej dyspozycji oddawany jest czterordzeniowy procesor MediaTeka o taktowaniu rdzenia na poziomie 1,3 GHz oraz dwurdzeniowy procesor graficzny Mali T720. Całość uzupełnia 2 GB RAM oraz 16 GB wbudowanej pamięci, którą możemy rozszerzyć o 32 GB z wykorzystaniem kart pamięci microSD.

zte-blade-v6-10

Jak taki zestaw sprawdza się w codziennym użytkowaniu? Jak łatwo się domyślić – bardzo dobrze. W codziennym użytkowaniu trudno jest na cokolwiek narzekać – uruchamianie aplikacji przebiega płynnie, podobnie jak przełączanie się pomiędzy nimi. Wszystko to nawet przy poważniejszych zadaniach działających w tle, np. instalacji dodatkowego oprogramowania.

Jasne, więcej RAM-u i bardziej wydajny procesor mogłyby jeszcze te procesy przyspieszyć, ale i tak nie mogę napisać, żebym w trakcie używania tego telefonu za 799 zł w jakikolwiek sposób się męczył.

Jak jest natomiast z syntetycznymi testami? W AnTuTu ZTE V6 Blade uzyskuje około 30 tys. punktów (29 946), co z pewnością nie klasyfikuje go w czołówce najbardziej wydajnych sprzętów, ale raczej obiecuje satysfakcjonujące wrażenia z użytkowania. Po raz kolejny – pamiętajmy o cenie. Jak za kwotę, którą trzeba zostawić w sklepie, komfort użytkowania jest wyższy, niż można byłoby oczekiwać.

Geekbench 3 przyznaje natomiast ZTE Blade V6 626 punktów dla pojedynczego rdzenia i 1844 dla wielu rdzeni.

zte-blade-v6-5

Testy syntetyczne i codzienne użytkowanie to jedno. Czy da się na ZTE Blade V6 komfortowo grać w atrakcyjne graficznie tytuły? Odpowiedź jest prosta: tak.

Na Blade V6 testowaliśmy m.in. Need For Speed: No Limits i Modern Combat Blackout. Obydwie nie sprawiały większych problemów i pozwalały na przyjemną zabawę, w trakcie której telefon nie tylko nie zwalniał, ale też przesadnie się nie nagrzewał. Cienka obudowa nie okazała się być więc wadą także i w tej kwestii.

Na pochwałę zasługuje też w przypadku rozrywki dobrej jakości głośnik umieszczony w takim miejscu, że trudno jest go zasłonić ręką w trakcie zabawy. A przynajmniej trudniej, niż gdyby był umieszczony na dolnej krawędzi telefonu.

Jakie zdjęcia robi?

Dobre, może nawet lepsze, niż można byłoby oczekiwać po cenie. Liczba szczegółów jest jak najbardziej wystarczająca (tak jak i rozdzielczość – 13 MPX), żeby uchwycone fotografie pokazywać na większym ekranie. Tak samo zadowolą nas wtedy przyjemne kolory i podwójna dioda LED.

Miłośnikom selfie może za to do gustu przypaść przedni aparat. Bardzo łatwo jest za jego pomocą uzyskać przyjemne dla oka zdjęcia.

Aparat łapie trochę flar, jeżeli fotografowany obiekt jest ustawiony zbyt mocno pod słońce.

Nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli chcemy mieć przyjemne zdjęcia np. z jakiegoś wyjazdu, V6 wystarczy nam z zapasem. Podczas pierwszej wycieczki z telefonem ZTE zastanawiałem się, czy przypadkiem wybór akurat tego, taniego urządzenia jako jedynego aparatu fotograficznego nie zepsuje foto-pamiątek. Tak jednak nie było.

Halo, tu baza

Oczywiście z telefonu trzeba też czasem zadzwonić, a do tego regularnie łączyć się ze światem. ZTE Blade V6 zapewnia komplet tego, co można uznać za niezbędne – od WiFi, przez Bluetooth i GPS, aż po po LTE. Na wysuwanej szufladce znajdziemy miejsce na dwie karty SIM albo kartę SIM i kartę pamięci.

Z żadnym z tych standardów nie ma najmniejszych problemów. Połączenie z WiFi i Bluetooth jest stabilne, podobnie jak połączenie z siecią operatora. Głośność i jakość połączeń telefonicznych są natomiast całkowicie wystarczające.

A gdzie tu miejsce na akumulator?

Niezbyt gruba obudowa i niewielka masa mogą sugerować, że akumulator umieszczony w środku nie jest zbyt wielki. I taka jest zresztą prawda – zdecydowano się na zastosowanie ogniwa o pojemności zaledwie 2200 mAh. Na ile to wystarczy?

zte-blade-v6-4

Bez owijania w bawełnę – na około jeden dzień pracy od rana do odłożenia telefonu wieczorem na ładowarkę na nocnym stoliku. Ani razu nie zdarzyło się, żeby akumulator rozładował się wcześniej, nawet podczas wypadów w góry, gdzie zasięg jest bardzo słaby, a smartfon wyjmowany jest niemal co chwilę, żeby np. zrobić zdjęcie czy sprawdzić lokalizację.

Podsumowanie

Jaki powinien być dobry telefon? Piękny i wydajny, przy czym jeszcze nie tak dawno temu wymagania te spełniały niemal wyłącznie modele z najwyższej półki – w tym i cenowej. Dlatego to o nich pisze się najwięcej, dlatego to właśnie one budzą największe emocje.

Tyle tylko, że większość klientów decyduje się na smartfony tańsze, nie chcąc jednak rezygnować ani ze świetnej jakości wykonania, ani z wydajności pozwalającej na komfortową codzienną pracę i rozrywkę. Do „piękny” i „wydajny” dochodzi więc jeszcze jedno kluczowe określenie – „niedrogi”.

Czy ZTE Blade V6 spełnia te wymagania? Tak, a pod wieloma względami nawet z nawiązką.

Zresztą, żeby nie być gołosłownym, przetestowałem ZTE Blade V6 na kilku znajomych osobach. Na bok zostały odstawione tabelki, specyfikacje i parametry – które dla większości użytkowników i tak mają niewielkie znaczenie – a liczyły się wyłącznie wrażenia z użytkowania. Reakcje były niemal jednakowe i prawdopodobnie pokryją się z odczuciami wszystkich tych, którzy na Blade V6 ostatecznie się zdecydują – wow, fajny i ładny telefon”.

ZTE_BLADE600x400

Dołącz do dyskusji