Nawet PayPal ma już dość serwisów crowdfundingowych

News/Bezpieczeństwo 09.05.2016
Nawet PayPal ma już dość serwisów crowdfundingowych

Nawet PayPal ma już dość serwisów crowdfundingowych

PayPal ma dość kampanii crowdfundingowych i uaktualnia program ochrony kupujących. Firma już nie będzie dłużej chronić użytkowników, którzy zdecydują się wesprzeć projekty finansowane społecznościowo.

PayPal jest jedną z najpopularniejszych usług umożliwiających płatności online. Przelewanie pieniędzy za pomocą tej usługi jest nie tylko szybkie i wygodne, ale w dodatku stosunkowo bezpieczne.

PayPal ma program ochrony kupujących, który ułatwia odzyskiwanie pieniędzy, jeśli sprzedawca nie wywiązał się z umowy.

Program ochrony kupujących PayPala pozwala użytkownikom dochodzić swoich praw, jeśli mają zastrzeżenia dotyczące produktu, który otrzymali po uiszczeniu zapłaty. PayPal w przypadku takich sporów może oddać pieniądze klientom i wziąć na siebie odzyskanie ich od nierzetelnego sprzedawcy.

Do tej pory z takiego wsparcia można było skorzystać w przypadku finansowania społecznościowego, ale PayPal postanowił zmienić zasady. Użytkownicy serwisu, którzy chcą wspierać rozmaite akcje na portalach crowdfundingowych i zabezpieczyć swoje prawa, będą musieli wybrać inną metodę płatności.

Jedyne inne wyjście to pogodzenie się z tym, że program ochrony kupujących serwisu PayPal nie będzie miał w przypadku takich transakcji zastosowania.

Jak informuje serwis Techcrunch nowe zasady, o których PayPal informuje na swojej stronie internetowej, wchodzą w życie 25 czerwca. Za nieco ponad półtora miesiąca użytkownicy takich serwisów jak Kickstarter i IndieGoGo będą musieli zaakceptować nowy regulamin PayPala.

Twórcy systemu płatności stawiają sprawę prosto. Użytkownicy, którzy nie są zadowoleni ze zmian, mogą do 25 czerwca zamknąć swoje konto i zrezygnować z korzystania z usługi. Można oczywiście wybrać inny sposób wsparcia projektów finansowanych społecznościowo, jeśli jego twórcy to przewidzą.

To nie pierwszy raz, kiedy PayPal pokazuje swoje niezadowolenie w związku z crowdfundingiem.

Crowdfunding dał światu naprawdę wiele świetnych produktów, które w inny sposób po prostu nie mogłyby nigdy powstać. Sukcesy na tym polu odnosili też Polacy. Nie da się jednak ukryć, że wiele projektów obliczonych jest na ordynarne wyłudzanie pieniędzy.

Kreatywni przedsiębiorcy potrafią przedstawiać jako innowacyjne projekty klony produktów klepanych masowo w chińskich fabrykach. Wiele projektów upada zanim doczeka się realizacji, a ich twórcy poniewczasie orientują się, że popełnili błędy i tylko przepalają fundusze.

PayPal z jednej strony pośredniczy pomiędzy stronami transakcji, a z drugiej strony chce umyć ręce od odpowiedzialności za problemy z dostawami obiecanych produktów.

Już w 2013 roku głośnym echem odbiła się informacja o tym, że PayPal nie chce wypłacić organizatorom akcji crowdfundingowej w serwisie IndieGoGo zebranych przez nich pieniędzy. Środki przekazane klientom za pośrednictwem PayPala firmie GlassUp zostały zamrożone na tydzień.

Warto też przypomnieć, że jeszcze wcześniej – w 2010 roku – PayPal zablokował środki zbierane przez Juliana Assange’a, czyli twórcę Wikileaks. Takich spraw było zresztą znacznie więcej, a problem blokowania dostępu do środków dotknął m.in. twórców poczty ProtonMail i konsoli do gier Ouya.

Ciekawe, czy po wyłączeniu wpłat na produkty z serwisów crowdfundingowych z programu ochrony kupujących sprawi, że takie sytuacje nie będą miały więcej miejsca. Osoby wspierające akcje w serwisach takich jak Kickstarter i IndieGoGo muszą tylko pamiętać, że nie każdy taki projekt wypali.

Przetrzymywanie środków przez twórców PayPala nie jest w porządku, ale klienci muszą zrozumieć, że każda inwestycja tego typu to ryzyko i ciężko obarczać za niepowodzenie akcji operatora płatności.

Dołącz do dyskusji